W takiej formie Żyła może spełnić jeszcze jedno wielkie marzenie! "Zmroziło mnie jak to usłyszałem"

Piotr Żyła przed mistrzostwami często był nazywany "nieobliczalnym", ale w trzech konkursach to on ciągnął reprezentację Polski i zawsze był najlepszy z biało-czerwonych. W wieku 34 lat Żyła wszedł na poziom, o którym marzył całe życie i który od lat wróżyli mu trenerzy i eksperci. Teraz może spełnić swoje wielkie marzenie i wreszcie polecieć ponad 250 metrów.

Piotr Żyła był niekwestionowaną polską gwiazdą mistrzostw świata. 34-letni polski skoczek skończył mistrzostwa z dwoma medalami, a sobotnia rywalizacja drużynowa tylko potwierdziła, że przy normalnym konkursie na dużej skoczni to Żyła powinien mieć aż trzy medale. Po tych mistrzostwach chyba powinniśmy przestać mówić o nim "nieobliczalny".

Zobacz wideo Przerażające marzenie Piotra Żyły! [W PUNKT K #6] Wybierz serwis

Nieobliczalny to określenie, które przylgnęło do naszego skoczka już dawno temu. Piotr Żyła od wielu lat miał wielki potencjał - zawsze podkreślali to trenerzy. Mówił to także Adam Małysz, który jeszcze w czasie trwania swojej kariery twierdził, że Piotr Żyła w niektórych elementach jest od niego dużo lepszy. Mimo to nie zawsze potrafił przełożyć mocy na skocznię. Często miał swoją wizję skoku i nie chciał jej zmieniać, jak wtedy gdy wymyślił sobie, że na początku najazdu będzie zaczynał swój skok z niskiej pozycji najazdowej, bo tak robi... Andreas Wank. Po przyjściu Stefana Horngachera przyszła wielka metamorfoza skoczka. Żyła przestał się śmiać, unikał dziennikarzy, bo bał się trenera. Michał Doleżal mu nieco odpuścił i dołożył do budowania Żyły swoją cegiełkę. Pozwolił skoczkowi być sobą, ale znalazł mu odpowiedni balans między "śmieszkowaniem" a ciężką pracą. I to w tym sezonie wypaliło. - Czemu dedykuje medal? Ciężkiej pracy i "zarypiastemu" funowi - śmiał się Żyła po zdobyciu złota i w tych słowach była cała prawda o jego wielkiej przemianie.

Sport.plPolacy z medalem MŚ i pilny news z Oberstdorfu: PZN chce przedłużyć kontrakt z Michalem Doleżalem [W Punkt K #6]

Absolutny fenomen fizyczny 

Żyła to absolutny fenomen fizyczny. W czasie pierwszych badań profesor Harald Pernitsch wręcz łapał się za głowę, widząc, jakim potencjałem dysponuje Żyła. Nie mógł uwierzyć, że skoczek z takimi możliwościami nie jest cały czas na szczycie. Polscy skoczkowie kiedyś śmiali się nawet, że żeby zrzucić Piotra Żyłę z linki, na której ćwiczy się koordynację, trzeba nią mocno rozbujać, a Żyła i tak potrafił długo utrzymać równowagę. Przez lata wiślanin wielokrotnie pokazywał, że potrafi daleko latać, ale świetne skoki przeplatał słabszymi. Jego forma wybuchła na mistrzostwach świata w Oberstdorfie. Po tych dwóch tygodniach można śmiało powiedzieć, że Żyła wreszcie stał się na skoczni obliczalny. I za każdym razem można było być pewnym jego dalekich skoków. 

W konkursie drużynowym Piotr Żyła znów był najlepszy z Polaków. Poleciał dwa razy 139 metrów, sumie zdobył 285,7 punktu i gdyby był to konkurs indywidualny, to zostałby mistrzem świata. W nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej drugi był Japończyk Yukiya Sato (skoki na odległość 141 i 137 metrów), który straciłby sześć punktów do Polaka, a trzeci Niemiec Karl Geiger (133,5 i 136 metrów i nota 277,3). - Bardzo się cieszymy. W serii próbnej skoczyłem 115 metrów i chciałem pokazać, że to był przypadek i dziś poszedłem na full. No i koledzy poszli razem ze mną. Dziś nie było szans, bym tego nie zrobił. Nie mogłem się powstrzymać, by tak nie skakać. To był mój dzień - przyznał mistrz świata z normalnej skoczni w rozmowie z Eurosportem.

Marzył o niezwykle dalekim locie

Po takich mistrzostwach w wykonaniu Piotra Żyły można tylko żałować, że w Pucharze Świata czeka nas ponad dwutygodniowa przerwa, bo Polak w takiej formie śmiało mógłby teraz myśleć o wygraniu turnieju Raw Air, ale jak wiadomo, impreza została odwołana ze względu na obostrzenia w Norwegii. Dla Żyły najważniejsze jest jednak to, że przed nami aż cztery konkursy lotów w Planicy. W programie "W Punkt K" dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak przypomniał nawet historię, która go wręcz zmroziła. W jednym z wywiadów Piotr Żyła powiedział wtedy, że marzy mu się tak wspaniały lot na skoczni mamuciej, po którym go wręcz "poskłada".

Nie mamy obecnie wątpliwości, że Piotr Żyła w takiej dyspozycji  może spełnić kolejne swoje marzenie i latać ponad 250 metrów, choć liczymy, że z lądowaniami, które pokazywał już na mistrzostwach świata, bo te były wręcz perfekcyjne. Obecnie rekord życiowy Piotra Żyły wynosi 248 metrów.