Kłopoty Stocha fatalną informacją dla drużyny. Doleżal uspokaja, ale na co właściwie stać Polaków?

Nie było w tym sezonie drużynówki bez Polski na podium. Ale też nie było takiej, przed którą Kamil Stoch powiedziałby: "Nie potrafię zrobić wszystkiego, jak należy. Trudno mi się z tym pogodzić, ale muszę". Oraz: "Zdaję sobie sprawę, gdzie w tym momencie jestem. Skoczę, ile potrafię. Wszyscy wiedzą, że nie potrafię jakoś super". Konkurs o ostatnie medale MŚ w Oberstdorfie o godz. 17, relacja na żywo na Sport.pl
  • 4. Piotr Żyła - 264,4 pkt
  • 15. Dawid Kubacki - 235,8 pkt
  • 19. Kamil Stoch - 230 pkt
  • 21. Andrzej Stękała - 219,2 pkt

Tak Polacy spisali się w piątek. Dla porównania spójrzmy na wyniki Austriaków:

  • 1. Kraft - 276,5 pkt
  • 8. Huber - 255,3 pkt
  • 10. Hoerl 245,4
  • 11. Aschenwald 243,6

Indywidualny konkurs na Schattenbergschanze pokazał, że jako drużyna mamy swoje problemy. My zdobyliśmy łącznie 949,4 pkt, a Austriacy aż 1020,8 pkt. To ponad 70 punktów różnicy. A między Austrią i Polską znalazły się jeszcze Norwegia i Słowenia.

Polacy bez medalu w drużynówce? Tak sugerują wyniki. Doleżal wybrał Polacy bez medalu w drużynówce? Tak sugerują wyniki. Doleżal wybrał "czwórkę" na sobotę

Nasze problemy są nieoczekiwane. Bo kto by jeszcze dwa-trzy tygodnie temu pomyślał, że miejsca na podium MŚ może zabraknąć dla drużyny, która była na nim w tym sezonie zawsze (trzecie miejsce w Wiśle, drugie miejsca w Zakopanem i w Lahti oraz trzecie miejsce na MŚ w lotach w Planicy)? Kto by też pomyślał, że przed najważniejszą drużynówką w sezonie będziemy się martwić jak skoczy Stoch?

Zobacz wideo "Jeśli Łukasz Kruczek mówi, że nie potrafi być stanowczy, to nie jest dobry sygnał". Adam Małysz o skokach kobiet

Stoch mówi wprost

Kubacki miałby w piątek notę mniej więcej na poziomie Żyły, gdyby nie był największym pechowcem zawodów.

"To jakbym ruszał o dwie-trzy belki niżej niż inni" - mówi Kubacki. Doleżal prosił o przedskoczka, ale go nie dostał

Ale u Stocha nota słabsza od Żyły aż o ponad 30 punktów to nie kwestia pecha. Mistrz świata z Predazzo z 2013 roku, na Schattenberschanze skoczył pięć razy. W czwartek był 20. w serii próbnej i 13. w kwalifikacjach. W piątek był 18. w serii próbnej, 22. w pierwszej serii konkursu i 12. w serii drugiej, co złożyło się na 19. miejsce w zawodach.

- Liczyłem na trochę więcej. Nie potrafię zrobić wszystkiego tak, jak należy. Trudno mi się z tym pogodzić, jednak nie mam wyjścia i muszę - mówi Kamil bez owijania w bawełnę.

"Proszę nie zadawać takich pytań!"

Stoch skoczy dziś w trzeciej grupie. Konkurs zacznie dla nas Żyła. Tu jesteśmy spokojni. W drugiej grupie pojedzie Stękała. - W Planicy to była pierwsza moja drużynówka na takim poziomie, o medale. To się daje we znaki. Ale tam się nauczyłem, że nie trzeba nic dodawać, tylko skakać swoje skoki - mówi. Dziś jego skoki to nie jest poziom pierwszej dziesiątki, tylko przełomu drugiej i trzeciej. Ale Andrzej odpowiednio podchodzi do sprawy. - Nie skaczę tak dobrze, jak przez większość sezonu, ale to satysfakcjonujące, że przy gorszych skokach też zajmuję niezłe miejsce - mówi. A gdy pytamy czy w drużynówce nie przedobrzy, czy aby na pewno będzie się trzymał tego, czego nauczył się w Planicy, uśmiecha się i odpowiada: Proszę nie zadawać takich pytań!

"Czasem jest mi go aż żal"

Andrzeja trzymamy za słowo. Jego skoki na powiedzmy 20. indywidualną notę w drużynówce nie będą problemem, jeśli swoje zrobią Kubacki, Żyła i Stoch. Tylko czy Stoch potrafi odłożyć na bok ambicje i skoczyć po prostu dobrze? Druga seria z piątku była w jego wykonaniu najlepszą ze wszystkich na Schattenbergschanze w trakcie tych mistrzostw. 129,5 metra dające 12. wynik rundy to oczywiście nie jest powód do zachwytów, bo taki mistrz przyzwyczaił wszystkich, a zwłaszcza siebie do czegoś więcej. Ale to jest skok solidny. Dwa takie będą potrzebne w sobotę.

- Kamil ten drugi skok skoczył całkiem przyzwoicie. Wiemy, że to nie jest normalny Kamil. Jego stać na wiele więcej, on chce dużo lepiej skakać. Czasem jest mi go aż żal, jak widzę, że wychodzi załamany, bo chciał, próbował, ale nie poleciało. To trudne zadanie dla trenerów. Oni cały czas pracują nad tą jego pozycją, ale to gdzieś cały czas szwankuje. Nie ma płynności, stabilności, tego, że on siada na belkę i puszcza się za każdym razem tak samo - mówi Adam Małysz.

Małysz czuje niedosyt. Ostatnia szansa Polaków. Małysz czuje niedosyt. Ostatnia szansa Polaków. "Teraz nie bedzie tłumaczeń"

"Na pewno nie będę startował w roli zbawiciela"

O belkach, pozycjach i innych skokowych technikaliach Stochowi już się nie chce mówić. - Zrobię to, co umiem. Zdaję sobie sprawę, gdzie w tym momencie jestem. Nie jestem najlepszym zawodnikiem naszej drużyny. Na pewno nie będę startował w roli zbawiciela. Moim zadaniem jest skoczenie tyle, ile w tym momencie potrafię. Wszyscy wiedzą, że nie potrafię jakoś super. Ale potrafię solidnie i na tę chwilę nic więcej zrobić nie mogę - mówi Kamil.

"Zawsze jeden za drugiego walczymy. Motywacja będzie inna"

Trener Doleżal pytany o Stocha i Stękałę mówi, że o żadnego z nich się nie boi. - Drużyna to inne zawody. Zawsze jeden za drugiego walczymy. Oni doskonale wiedzą, że będziemy walczyć o medal. Myślę, że motywacja będzie inna i skoki u tych dwóch chłopaków będą inaczej wyglądać - przekonuje trener.

To samo mówi Żyła. Jemu po czwartym miejscu w piątek chciało się płakać. - Bo dałem naprawdę ile mogłem, a nie mam medalu. Musiałem sobie chwilę posiedzieć. Mój mózg w takich sytuacjach nie wszystko przetwarza - mówił nam zaraz po konkursie.

Piotr Żyła podczas MŚ w Oberstdorfie"Płakać mi się chciało. Mój mózg w takich sytuacjach nie wszystko przetwarza". Piotr Żyła po 4. miejscu

Ochłonąć, pogodzić się z sytuacją, Piotrkowi pomogła nie myśl, że przecież już ma złoto zdobyte na skoczni normalnej. Żyła wrócił do rzeczywistości po tym, jak przypomniał sobie, że to nie koniec szans. - Wszyscy jutro idziemy mocno. Będzie ogień! - przekonywał.

Nie tylko Żyle chciało się płakać

- Piotrek powiedział, że chciało mu się płakać? Nam też - przyznaje Doleżal. - Tu się walczy tylko o medale, o nic innego. Czwarte miejsce jest pierwszym poza medalami - tłumaczy. - Ale trudno, nie udało się i to jest już historia. Trzeba się skupić na drużynie, bo wiemy, że możemy wywalczyć medal - podsumowuje Czech.

To bardzo dobrze, że trener w zespół wierzy. I bardzo dobrze, że zawodnicy do wiary dokładają spokój. - Na razie nie mamy co rozmawiać o medalach, których jeszcze nie mamy na szyjach - zauważa Kubacki. On medalu chce bardzo. Był piąty na skoczni normalnej i miał pretensje do siebie o drobne błędy. A po 15. miejscu w piątek mówił, że zrobił krok jak nie dwa do przodu, jeśli chodzi o jakość skoków, ale w drodze na podium zatrzymała go pogoda. - Naszą drużynę stać na dobry występ, mamy do tego zdolności i mamy w to wiarę. Będziemy walczyć. Najważniejsze, żeby się każdy z nas skoncentrował na tym, co ma do zrobienia na skoczni. Trzeba to na spokojnie realizować - mówi Dawid.

Stefan Kraft i jego nowy kombinezonStefan Kraft zdemolował rywali. Austriacy zachwyceni jego kombinezonem. "Złoto, aż gwizd szedł!"

"Wiem, że kibice są w domach i patrzą"

Czy spokojny będzie Stoch, który nie jest na tych mistrzostwach najlepszą wersją siebie? Czy spokój zachowa Stękała, który stracił trochę ze świetnej formy, jaka jeszcze trzy tygodnie temu dała mu pierwsze indywidualne podium PŚ w karierze (drugie miejsce w Zakopanem)? Czy Żyła na pewno nie będzie roztrząsał straconej szansy na medal? Na ostatnie z tych pytań chętnie odpowiada Kubacki. - Na pewno to nie jest miłe, kiedy się kończy tuż za podium, kiedy już się prawie dotyka medalu. Ale myślę, że Piotrek nie będzie jakoś strasznie rozpaczał. Ma już złoto, myślę, że przejdzie nad tym do porządku dziennego i w drużynówce normalnie będziemy walczyć - mówi.

A trener Doleżal, odpowiadając na wszystkie pytania, jakie sobie stawiamy, mówi tak: - Nikt nie lubi takich zawodów, jak w piątek, bo w trudnej pogodzie nigdy nie wiadomo co będzie. Dwa lata temu w Seefeld ona nam pomogła zdobyć medale [złoto Kubackiego i srebro Stocha], a teraz mieliśmy pecha, ale nie będziemy płakać. Na drużynowych zawodach ma świecić słońce, mam nadzieję, że będzie fair. A wtedy na pewno będzie dużo emocji. Wiem, że kibice są w domach i patrzą. O medale walczyć będzie pięć drużyn, a ja mam nadzieję, że ta walka skończy się dobrze dla nas.