Stefan Kraft zdemolował rywali. Austriacy zachwyceni jego kombinezonem. "Złoto, aż gwizd szedł!"

Dlaczego przy skokach mistrza świata Stefana Krafta i innych Austriaków słychać gwizd? To specjalne kombinezony, o fakturze przypominającej piłki golfowe. "Chwyt z magicznej skrzynki" - pisze o nich były trener austriackiej kadry Alexander Pointner. Pomogą też w sobotę w drużynówce? - Już wcześniej widziałem ten materiał - mówi Michal Doleżal, trener polskiej kadry. Konkurs o 17.

"Złoto, aż gwizd szedł!" - cieszy się w nachrichten.at ze zwycięstwa Stefana Krafta były trener austriackiej kadry Alexander Pointner. To był wielki dzień Austriaków: Kraft, który ostatni konkurs Pucharu Świata wygrał ponad rok temu, zwyciężył w pięknym stylu. Cała ekipa pokazała siłę przed sobotnim konkursem drużynowym: w czołowej dziesiątce byli jeszcze Daniel Huber (ósmy) i Jan Hoerl (dziesiąty), a Philipp Aschenwald skończył na jedenastym miejscu. A do tego jeszcze ten gwizd, "który stał się głównym tematem rozmów" - jak pisze Pointner. Chodzi o dźwięk wydawany przez kombinezony Austriaków. Uszyte z materiału o fakturze piłeczki golfowej.

Zobacz wideo Granerud powinien wygrać jeszcze więcej w tym sezonie. Druga szansa może się nie zdarzyć

Komentatorzy zastanawiali się: "Skąd ten gwizd?". A Kraft frunął po złoto

Ten świst dobrze słychać np. na nagraniu ze skokiem Krafta z pierwszej serii. Zawodnik pofrunął 132,5 metra, a komentatorzy niemieckiego Eurosportu krzyczeli: "Ooo, aż gwizdnął!". "Dział badań i rozwoju austriackiego związku narciarskiego już od jakiegoś czasu prowadził prace nad takim materiałem. W konkursie na mniejszej skoczni to nie miało takiego znaczenia, bo tam są mniejsze prędkości. Ale już po zawodach w kombinacji norweskiej zaczęły się rozmowy, że Austriacy mają świetne kombinezony. Dział badań zrobił świetną robotę, a kadra w najlepszym momencie sięgnęła do tej magicznej skrzynki" - pisze Pointner. Podkreśla jednak, o czym skoczkowie zawsze przypominają, że kombinezon to tylko jeden z elementów, dodaje coś ekstra, ale jeśli zawodnik już jest w formie. "Świadomość, że masz jakąś przewagę sprzętową, dodaje ci pewności siebie, a ujmuje pewności rywalom" - pisze Pointner.

Michal Doleżal potwierdza: "Już kilka lat temu widziałem ten materiał"

Trener Polaków Michal Dolezal był pytany o ten materiał już przed konkursem na dużej skoczni, podczas spotkania z dziennikarzami. Przyznał, że materiał już kiedyś widział. I że sprzętowo polscy skoczkowie są dobrze przygotowani, postawili na sprawdzone rzeczy, żeby nie przekombinować podczas MŚ. 

Maciej Kot tłumaczy zachowanie bioder u Piotra ŻyłyStoch, Kubacki i Żyła używają niezrozumiałego języka. Przetłumaczyliśmy to

– Tak, ten materiał Austriaków już chyba wcześniej widziałem. Jakieś cztery albo pięć lat temu FIS chciał wprowadzić różne materiały. Dla wybranego zawodnika z każdej ekipy powstały trzy kombinezony z różnych materiałów. I testowano to w Planicy, na dużej skoczni. Nie widziałem kombinezonu Austriaków z aż tak bliska, ale wydaje mi się, że to jeden z tamtych materiałów – powiedział szkoleniowiec kadry Polski.

"Sukces Krafta był potwierdzeniem, że działania naszego związku miały sens"

Sukces Austriaków w piątek mógł być jeszcze bardziej okazały, bo po pierwszej serii Kraft prowadził przed Robertem Johanssonem i innym Austriakiem Danielem Huberem. W finałowej odsłonie Huber jednak - zdaniem Pointnera - przedobrzył, zabrakło mu opanowania i wyszedł słaby skok (123,5 m). "Ale i tak słaby sezon kończy się dobrze. Złoty medal zdejmuje z ekipy wielki ciężar, a przecież jest jeszcze szansa na wielkie rzeczy w drużynówce" - pisze Pointner.

"To jakbym ruszał o dwie-trzy belki niżej niż inni" - mówi Kubacki. Doleżal prosił o przedskoczka, ale go nie dostał

"Gdy nam śnił się złoty medal, innym śniły się piłeczki golfowe"

Konkurs drużynowy dziś o 17. W indywidualnym konkursie najwięcej punktów łącznie zdobyła właśnie Austriacka czwórka, drudzy w takiej roboczej klasyfikacji byli Norwegowie, a trzeci Polacy, ale trzeba pamiętać, że Niemcy stracili dużo punktów przez upadek Markusa Eisenbichlera, a Słoweńcy jeszcze więcej przez dyskwalifikację Bora Pavlovcicia. Gdy do tego dodać pogodę, która w piątek była fatalna: śnieg, zmienny wiatr, a w sobotę ma się poprawić, to wychodzi bardzo zaciemniony obraz. Ale trzeba przyznać rację Pointnerowi, gdy pisze że psychologiczna przewaga jest dziś po stronie Austriaków. "My po piątkowym konkursie indywidualnym mogliśmy śnić o złotych medalach, ale innym będą się pewnie śnić piłeczki golfowe".