Przedziwny sezon Graneruda. Dominator jednym z największych przegranych

Halvor Egner Granerud skończy sezon 2020/2021 z ogromnym niedosytem. Tej zimy skoczek wielokrotnie deklasował konkurencję, mógł przy okazji pobić kilka rekordów i przejść do historii dyscypliny. Za każdym razem na przeszkodzie stawał mu wielki pech albo presja, z którą nie dawał sobie rady. Norweg skończy ten sezon tylko z Pucharem Świata, a przed nim już tylko jedna szansa na wzbogacenie gabloty z pucharami.

Przed mistrzostwami świata postawiliśmy tezę, że w Oberstdorfie Granerud będzie mógł przegrać tylko ze sobą. I na skoczni normalnej tak się stało, a gdy 25-latek marzył o odwróceniu złej karty, przyszedł covid, który zabrał mu szansę na przełamanie złej passy. Największy dominator skoków od lat znowu przegrał z pechem. Nie pierwszy raz w tym sezonie.

Zobacz wideo Tak styl skoków narciarskich zmieniał się na przestrzeni lat

Tylko jedno wielkie osiągnięcie Graneruda. Sezon straconych szans

Granerud wywalczył sobie Kryształową Kulę za klasyfikację generalną PŚ, bo w tym sezonie szykują nam się jeszcze tylko trzy konkursy indywidualne, a skoczek ma ponad 400 punktów przewagi. Kryształowa Kula może być tylko jego jedynym wielkim osiągnięciem w tym sezonie. To aż zaskakujące, że skoczek, który tak dominował, może odczuwać aż tak wielki niedosyt. Granerud miał formę, która tej zimy pozwalała mu pobić wiele historycznych rekordów skoków narciarskich, ale zawsze ktoś lub coś stawało mu na drodze.

Skoki w Lahti. Reprezentacja Polski po zajęciu drugiego miejsca w konkursie drużynowym. Od lewej: Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Kamil Stoch, Dawid KubackiMichal Doleżal wybrał skoczków na konkurs MŚ w Oberstdorfie

Nikt w tym sezonie tak często nie wygrywał i jednocześnie tak często nie rozpaczał z powodu złych wyników. A zaczęło się na mistrzostwach świata w Planicy, gdzie Halvor Egner Granerud był faworytem. Okazało się jednak, że to Karl Geiger sięgnął po tytuł mistrza świata w lotach, a 24-letni lider Pucharu Świata miał łzy w oczach. Był kompletnie załamany, bo przegrał o zaledwie 0,5 pkt, czyli de facto o 42 centymetry. W czasie transmisji telewizyjnej widać było, jak nie dowierza, że nie udało mu się sięgnąć po złoty medal. Załamany naciągnął tylko czapkę na oczy, by nie pokazywać rozżalonej twarzy. W norweskich mediach tłumaczył, że wiele wyciągnął z tej porażki i następnym razem da radę.

Lista pecha dłuższa niż liczba wielkich zwycięstw

Granerud dawał radę, ale tylko w zwykłych zawodach, gdzie już w grudniu wyrobił sobie ogromną przewagę w klasyfikacji generalnej. Gdy przychodził dodatkowy stres, presja i rola faworyta pętała mu nogi. Tak jak na Turnieju Czterech Skoczni, gdzie już w Oberstdorfie Granerud mógł wyrównać rekord PŚ w liczbie wygranych konkursów z rzędu. Wówczas miał ich pięć. Skończył jednak na czwartym miejscu i piękna seria została przerwana.

Cały turniej też przegrał, nie było go nawet na podium, a wydarzenia z konkursu w Innsbrucku przejdą do historii skoków narciarskich, tak samo jak późniejsze słowa o Kamilu Stochu, które w mediach rozpętały burzę.

Po nieudanym TCS Granerud dalej imponował i z każdym kolejnym konkursem napędzał pewność siebie. Wygrywał z wielką intensywnością. W tym momencie ma 11 zwycięstw na 22 rozegrane konkursy Ale nie zapominajmy, że ze zwycięstw cieszył się w momencie lądowania 13 razy. Dlaczego? Dwunasty raz po kapitalnym locie w Lahti, który skończył się upadkiem, a trzynasty raz w Rasnowie, gdy wygrał konkurs, ale chwilę później nie przeszedł kontroli sprzętu. Tu też może mówić o dużym pechu, bo w tym momencie miałby blisko 62-procentową skuteczność w Pucharze Świata, a tak często nie wygrywał w skokach nikt. Na ten moment Granerud ma 50 procent skuteczności (11 na 22 konkursy), co i tak jest najlepszym wynikiem w historii, ale do końca sezonu jeszcze trzy lub cztery indywidualne konkursy i nic nie jest przesądzone.

Tak wyglądają wyniki treningów na MŚ w skokach. Polacy ze zmiennym szczęściemTak wyglądają wyniki treningów na MŚ w skokach. Polacy ze zmiennym szczęściem

Procent wygranych konkursów PŚ w sezonie:

  • 52,4 procent Małysz 2000/01 (11 z 20)
  • 51,7 procent Prevc 2015/16 (15 z 29)
  • 50 procent Nykaenen 1982/83 (10 z 20)
  • 48,1 procent Schlierenzauer 2008/09 (13 z 27)
  • 47,6 procent Goldberger 1994/95 (10 z 21)
  • 46,4 procent Kobayashi 2018/19 (13 z 28)

Germany WCup Ski JumpMichal Doleżal ma plan na MŚ. Kamil Stoch: "Jestem w stanie..." i zawiesił głos

Kompletnie nieudane mistrzostwa

Halvor Egner Granerud, największy dominator tej zimy w skokach narciarskich, skończy mistrzostwa świata niemal z pustymi rękami. Niemal, bo przecież w konkursie mikstów Norwegia wywalczyła srebrny medal. Choć słowo "wywalczyła" jest tu raczej nadużyciem, bo Norwegowie przegrali złoto. Byli faworytami, ale nie dali rady, jednym z elementów tej porażki był zaskakująco słaby pierwszy skok Graneruda, który o mistrzostwach w Oberstdorfie będzie chciał szybko zapomnieć. Dzień po nieudanym konkursie indywidualnym zawiódł też drużynę. 

Piotr Żyła w OberstdorfiePiotr Żyła może przejść do historii. Jest o dwa skoki od elitarnego grona

Błąd Graneruda z pierwszej serii konkursu indywidualnego mężczyzn i mikstów do złudzenia przypomniał więc błędy Graneruda z decydujących momentów Turnieju Czterech Skoczni, gdzie Norweg nie poradził sobie z presją bycia faworytem imprezy. - Widać było napięcie. Wiedział, że jest murowanym faworytem. Wystarczyłby mu skok na 90 procent, ale może trochę na siłę chciał dać z siebie jeszcze więcej. Pierwszy raz stanął pod taką presją. I zamiast skakać na luzie, to pojawiło się napięcie. Chyba trochę spóźnił skok, chciał to korygować w locie, ale dostał za bardzo nartami i było to wahnięcie w powietrzu. To tez odbiło się na gorszym lądowaniu i cały ten skok był zły - mówił Maciej Maciusiak w programie "W Punkt K" na Sport.pl po pierwszym konkursie.

Została tylko jedna szansa dla Graneruda

Halvor Egner Granerud to wielki dominator Pucharu Świata, zwycięzca co najmniej jedenastu konkursów, ale jeśli popatrzymy na jego wyniki przez pryzmat formy, jaką dysponował zimą, to nie da się ukryć, że skończy sezon z ogromnym niedosytem. Najważniejsze zwycięstwa sprzątnęło mu sprzed nosa dwóch Polaków i Niemiec. Czasem mógł mówić o wielkim pechu, jak przy złapaniu koronawirusa w Oberstdorfie, czy przy zamieszaniu z obniżeniem belki na MŚwL w Planicy. A czasem sam popełniał rażące błędy, jak w TCS czy w pierwszym konkursie mistrzostw świata.

Obecne skoki pokazują jednak, że skoczkom niezwykle trudno utrzymać wielką formę przez kilka sezonów z rzędu, więc druga taka szansa może się Granerudowi nie przytrafić. Jego nadzieją może pozostawać jeszcze mała Kryształowa Kula za loty. W tym sezonie będą się do niej liczyć tylko konkursy indywidualne z Planicy, a tych przed nami jeszcze trzy konkursy. Nie wiadomo jednak, w jakiej dyspozycji Norweg będzie po przejściu zakażenia koronawirusem, wszak nie jest ono bezobjawowe.  

Halvor Egner Granerud i Steinar Bjerkmann, screen z nrk.noGranerud nie miał maski. On też nie. Izolacja za wspólne zdjęcie. Co się działo u norweskich skoczków?

Dużym problemem dla Graneruda może być również to, że ostatnie porażki mocniej zakorzenią się w jego głowie niż wszystkie pozostałe zwycięstwa. Na dobrą sprawę Norweg przegrał w tym sezonie wszystko poza Pucharem Świata, a covid zabrał mu jeszcze możliwość szybkiego wyparcia z głowy wydarzeń z normalnej skoczni.

Więcej o: