Adam Małysz rozczarowany efektami pracy Kruczka. "Jego słowa to nie jest dobry sygnał"

W środę konkurs na dużej skoczni i koniec mistrzostw. Niestety, nieudanych. Kadra Polek w skokach narciarskich nie osiąga w Oberstdorfie wyników na miarę oczekiwań. - Nie wygląda to optymistycznie - zgadza się Adam Małysz, dyrektor PZN-u ds. skoków i kombinacji.

Na skoczni normalnej 33. miejsce Anny Twardosz i 38. Kingi Rajdy, a wcześniej odpadnięcie Kamili Karpiel i Nicole Konderli w kwalifikacjach. W konkursie drużynowym siódme miejsce. W mikście z Piotrem Żyłą i Dawidem Kubackim szóste miejsce. We wtorek w drugim konkursie indywidualnym też trudno będzie o dobre wyniki, skoro najlepsza z Polek, Anna Twardosz, była 27. Od najlepszej Marity Kramer dzieliła ją 40-metrowa przepaść (97,5 Polki i 137,5 m Austriaczki).

Nasze zawodniczki nie skaczą w Oberstdorfie tak, jak liczył na to Polski Związek Narciarski, gdy na ich trenera wybierał Łukasza Kruczka. To było dwa lata temu, na MŚ w Seefeld. Tam w mikście Karpiel i Rajda spisały się na tyle dobrze, że po zsumowaniu ich not z tymi Kubackiego i Kamila Stocha Polska była szóste. Niby tak jak teraz w Oberstdorfie. A jednak całkiem inaczej, bo wtedy tylko 23,5 punktu brakowało nam do podium. A teraz aż 150.

Zobacz wideo "Jeśli Łukasz Kruczek mówi, że nie potrafi być stanowczy, to nie jest dobry sygnał". Adam Małysz o skokach kobiet

"Myśleliśmy, że Łukasz tego dokona"

- Nie wygląda to optymistycznie i wesoło. Nasze kobiety odstają. Myślałem, że Łukasz jest bardzo stanowczym trenerem, który przyjdzie i postawi na nogi tę dyscyplinę. Nie wiem, czemu się tak dzieje, że się nie możemy przebić - mówi nam Adam Małysz.

- Fajny postęp zrobiła Anna Twardosz [zdobyła w tym sezonie swoje pierwsze punkty w Pucharze Świata. W sumie ma ich 8]. Jej trzeba gratulować, bo już wielu na niej stawiało krzyżyk, a ona się wyraźnie poprawiła - dodaje były mistrz.

Ale stopniowy rozwój jednej nastolatki nie rozwiązuje problemów. Te, niestety, są w Oberstdorfie naprawdę bardzo widoczne. - Trudno jest na ten temat rozmawiać. Po sezonie trzeba siąść i pomyśleć wspólnie, co możemy zrobić. Już rozmawiałem z prezesem [Apoloniuszem Tajnerem] i z Jankiem Winkielem [to sekretarz generalny PZN-u], że trzeba coś zrobić, bo został rok do igrzysk. Myśleliśmy, że uda się dwie dziewczyny na tyle wyszkolić, że będziemy mogli w mikście walczyć. Myśleliśmy, że Łukasz tego dokona - mówi Małysz.

Piotr Żyła ze złotym medalemŻyła zaskoczył po odebraniu złotego medalu MŚ. "Mówiłem dziwne rzeczy"

"Dziwne, naprawdę dziwne. Znam Łukasza z innej strony"

To on stawiał na Kruczka w roli nowego trenera dla naszych dziewczyn. Były szkoleniowiec męskiej kadry przyjął ofertę. Wrócił z Włoch, gdzie bez sukcesów prowadził mężczyzn. I po raz pierwszy w życiu zaczął pracować z kobietami. Miał wnieść nową energię. I znów mieć wyniki, jak przez kilka lat z Kamilem Stochem i innymi Polakami.

W Oberstdorfie trener Kruczek opowiadał nam już o problemach, z jakimi się mierzy w nowej rzeczywistości skoków. - Nie jestem takim człowiekiem, który się wkurza, który uderzy pięścią w stół. Natomiast mam świadomość, że czasami można by było to zrobić i że przyniosłoby to dobry skutek - mówił nam szkoleniowiec.

"Nie jestem człowiekiem, który uderzy pięścią w stół". Kruczek mówi o problemach kadry

- Dziwne, naprawdę dziwne. Ja Łukasza znam z zupełnie innej strony. Pamiętam, jak był trenerem męskiej reprezentacji i zupełnie inaczej się zachowywał. To nie jest optymistyczne, skoro tak mówi. Murem za nim stanąłem, jak usłyszałem wypowiedź jednej z zawodniczek, że trener ma się do niej dostosować. Tak nie powinno być. Ale jeśli Łukasz mówi, że nie potrafi być stanowczy, to nie jest dobry sygnał - komentuje Małysz.

"Jest dobrze - płaczą. Jest źle - płaczą. Musimy wymagać"

Z rozmowy z prezesem Tajnerem wiemy, że w związku nie ma pomysłu zwolnienia Kruczka i szukania nowego trenera na niespełna rok przed igrzyskami. Gwałtowne działania nie są brane pod uwagę.

Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, i Łukasz Kruczek, trener reprezentacji Polski kobiet w skokach narciarskich"Kruczek jest świetnym trenerem". Prezes Tajner zdradza: "Rozpoznanie problemów przeprowadzi Adam Małysz"

- Pewnie trzeba uderzyć do nacji, które mają zawodniczki na bardzo wysokim poziomie. Austriacy, Norwegowie, Słoweńcy - z nimi będę chciał porozmawiać, dowiedzieć się, jak oni rozwiązali problemy. Bo one w pracy z kobietami są spore - mówi Małysz. - Sami panowie wiecie, jak to wygląda: skoki narciarskie są brutalne, jeśli chodzi o wagę - dodaje były mistrz.

Małysz potwierdza to, co mówił Kruczek o emocjach. One wśród skaczących kobiet są tak duże, że dużego wyczucia, a pewnie też umiejętności psychologicznych wymaga komunikacja z nimi. - Dużo trudniej się przekazuje uwagi dziewczynom. Bywam na ich treningach, pomagam Łukaszowi i Marcinowi Bachledzie. Sugeruję im pewne rzeczy, ale oni twierdzą, że skakanie dziewczyn jest zupełnie inne. A z dziewczynami rozmawia się trudno, bo widać duże emocje. Jest dobrze - płaczą. Jest źle - płaczą. Czasem po prostu trudno wejść do szatni - tłumaczy Małysz. - Z jednej strony współczuję trenerom, bo to nie jest łatwa praca. Z drugiej strony musimy wymagać, bo w to są inwestowane pieniądze. I to niemałe. Musimy więc wymagać poprawy i będziemy wymagać - dodaje.

"Wielokrotnie prezesowi przypominam"

Na koniec jeszcze jedno - PZN szuka rozwiązania problemu, ale trzeba podkreślić, to PZN sam sobie problem stworzył. Skoki kobiet na świecie rozwijają się od dawna. A u nas są w powijakach, bo działacze długo nie traktowali ich poważnie. - Powiem szczerze, że wielokrotnie prezesowi przypominam, że mieliśmy dużo wcześniej wystartować - mówi Małysz. - Wiele osób twierdziło, że to niszowa dyscyplina, która nie ma szans się przebić. A jednak się przebiła. A jak się już przebiła, to my za późno startowaliśmy - dodaje.

Manuel Fettner na MŚ w PredazzoTo był cud! Najbardziej niewiarygodna sytuacja w skokach narciarskich. Uratował złoto [WIDEO]

"Kurczę, no! Przyznałbym mu rację, gdybym to widział"

No dobrze, może na koniec jednak coś optymistycznego? Jeden z dziennikarzy, szukając czegoś takiego, przytacza Małyszowi opinię Kruczka, że w skokach kobiet łatwiej gonić czołówkę niż w skokach mężczyzn. - Kurczę, no! Przyznałbym mu rację, gdybym to widział - komentuje Małysz.