Wielki przełom w skokach narciarskich. "Sam jestem zaskoczony"

Piotr Majchrzak
Po serii konkursów na MŚ najbardziej dziwić mogą oceny za styl. Chyba nikt nie spodziewał się tak małej liczby "dziewiętnastek" od sędziów. - Sam byłem zaskoczony - mówi nam Marek Pilch polski sędzia na MŚ. Sędziowie w Oberstdorfie mogą mówić o przełomie, bo właściwie pierwszy raz sprawnie zadziałał system powtórek wideo.

Przed mistrzostwami świata w Oberstdorfie bardzo dużo mówiło się na temat not sędziowskich, które na skoczni normalnej miały być kluczowe w kontekście walki o medale. Okazuje się, że na mistrzostwach sędziowie stali się niezwykle wymagający i dość niskie noty dla wszystkich skoczków i skoczkiń mogą wręcz dziwić. Najważniejsze jest jednak to, że pierwszy raz od dawna nie było wielkich kontrowersji i mógł w tym również pomóc całkiem dobrze działający system powtórek wideo. 

Zobacz wideo Dlaczego właściwie sędziowie w skokach nie dostają pensji?

Przełom w sędziowaniu skoków? "Powtórki nawet nieźle działały"

Co interesujące, sędziowie mogli skorzystać z powtórek wideo, które pierwszy raz naprawdę pomogły w ocenianiu skoków. - Muszę przyznać, że nawet nieźle to działało. Zmieniono nieco ustawienie kamer i trochę szybciej pokazywało się to podejście do lądowania. I nawet można było czasami z tego korzystać. Zdarzało się, że jeśli ktoś nie był pewny, to patrzył na powtórkę. Zresztą sami przyznaliśmy to w gronie sędziów, że właściwie pierwsza taka sytuacja - mówi nam Marek Pilch, polski sędzia na mistrzostwach świata w Oberstdorfie

I dodaje: - Na powtórce nie mamy całego skoku, to tylko kwestia podejścia do lądowania i samego momentu lądowania. Działa to tak, że sędzia najpierw ogląda skok, potem wystawia ocenę i jeśli czegoś nie jest pewny, to może popatrzyć na powtórkę i ewentualnie można skorygować swoją notę, np. odejmując czy dodając te 0,5 pkt - tłumaczy sędzia. 

Sędziowie surowi jak nigdy. "Sam jestem tym zaskoczony" 

W sobotnim konkursie mężczyzn nie było żadnej noty 19,5. Pojawiło się tylko dziesięć "dziewiętnastek". A królem not można nazwać Karla Geigera, który w obu skokach zebrał łącznie trzy "19". Z kolei Piotr Żyła dostał dziewięć not po 18,5 i jedną 18-punktową. Okazało się więc, że sędziowie swoimi notami zdecydowali się na minimalny wpływ na wyniki konkursu, bo znaczna większość not u najlepszych skoczków wynosiła 18 lub 18,5 pkt. Dla porównania w niedawnym konkursie w Rasnowie samych dziewiętnastek było aż 33, a not po 19,5 osiem.

- Tak, nie było takich typowych skoków na 19 czy 19,5 pkt. Zawsze pojawiał się jakiś problem w locie, albo popołudniami pojawiały się problemy z odjazdem. Bywało tak, że skok był naprawdę ładny w powietrzu, ale podczas lądowania i po lądowaniu były problemy z odjazdem. Było to widać u Johanssona czy Graneruda. Faktycznie dziewiętnastek było mało i sam byłem tym zaskoczony, jak przeglądałem sobie wyniki. Widocznie wszyscy sędziowie są tutaj oceniają surowo - mówi nam Marek Pilch, polski sędzia na mistrzostwach świata w Oberstdorfie. 

Od razu można było się zastanawiać, czy to FIS nie zdecydował się na ustawienie tak wysokiej poprzeczki i nie zasugerował sędziom, by ci nie szarżowali zbytnio z ocenami. - Nie ma czegoś takiego, że były jakieś odgórne polecenia ws. wystawiania ocen. Na skoczni normalnej sędziowie siedzą trochę "nad" zeskokiem i widać każdy błąd, każde odjechanie narty - tłumaczy polski sędzia - mówi nam Ryszard Guńka, polski sędzia międzynarodowy.

Łącznie na 405 not 73 razy pojawiły się osiemnastki, a 66 razy 18,5 pkt. Najbardziej hojny był z kolei sędzia Peter Kimmig z Niemiec, który wystawił cztery "dziewiętnastki". Bardziej surowo sędziowie oceniali w konkursie kobiet, bo w czwartkowych zawodach nie pojawiła żadna nota "19" punktów, podobnie było w konkursie kobiecych drużyn. - Jest kilka kobiet, które skaczą naprawdę ładnym stylem. Niestety, tutaj bywało tak, że jak pojawił się już dłuższy skok, to często kobiety lądowały ze sporym przysiadem, a za to już niestety nie można wystawić wysokiej oceny - zauważył Marek Pilch.  

Trudny zeskok powodem problemów skoczków

Niedzielny konkurs mikstów przyniósł nam z kolei tylko pięć noty po 19 punktów i wszystkie miały miejsce w drugiej serii. - Myślę, że główną przyczyną tak niskich not sędziowskich jest przygotowanie zeskoku. Widać, że zeskok jest bardzo twardy i trudno do było przygotować. Na moje oko to tak z 80 procent skoczków ma jakieś problemy przy lądowaniu. Było dużo brzydkich i niepewnych lądowań. Zresztą najlepiej to widać po Kamilu Stochu, który słynie z prawie idealnego telemarku, a w sobotę też miał problemy mówi Ryszard Guńka.

I dodaje: Naprawdę wiele zależy od przygotowania zeskoku, my np. w Zakopanem mieliśmy nieco problemów przez duże opady śniegu i ten zeskok był trochę za miękki chociaż dobry. Ale już w Niżnym Tagile zeskok był idealny i było zdecydowanie więcej dobrych not. W Oberstdorfie wieczorami było twardo i trudniej było lądować.

Piotr Żyła wygrał mistrzostwo bez "dziewiętnastek". Traci na swoim locie

Po pierwszej serii sobotniego konkursu na normalnej skoczni polscy kibice mogli się zastanawiać, dlaczego skok Piotra Żyły został oceniony na "zaledwie" 55,5 pkt. Oczywiście jest to dość wysoka nota, ale można się było spodziewać, że kapitalny lot na 105 metrów zostanie doceniony jeszcze wyższymi notami. W Internecie od razu pojawiło się do sędziów sporo pretensji, że Żyła prawdopodobnie zasłużył na wyższe oceny. Nam też się tak wydawało, tylko że po konkursie trzeba inaczej spojrzeć na oceny. Szybka analiza not sędziowskich pokazuje, że na razie w Oberstdorfie sędziowie niezwykle wysoko ustawili poprzeczkę. Nie rozdają wysokich not na prawo i lewo.

Ryszard Guńka zdradził również, że Piotr Żyła przez niektórych sędziów może być karany  za... styl H. Chodzi oczywiście o moment, w którym w drugiej fazie lotu Żyła niezwykle szeroko rozkłada narty.  - Piotr Żyła lądował dobrze, ale u niego małe problemy czasami występują w locie. U Piotra czasem można odjąć punkty za to zbyt szerokie rozrzucenie nart w końcowej fazie lotu. Sam często mówi, że stawia płot. Na dużej skoczni widać to bardziej z boku, ale na normalnej wieża jest bliżej i sędziowie patrzą bardziej z góry i zza pleców, dlatego widać to lepiej. Za zbyt szeroko prowadzone narty też można odjąć noty, takie są przepisy - twierdzi polski sędzia.

Piotr Żyła i jego styl HPiotr Żyła i jego styl H Eurosport/Screen

Marek Pilch w konkursie mistrzowskim dwukrotnie wystawiał Polakowi notę 18,5 pkt, ale twierdzi, że akurat on nie ma problemów z rozrzuceniem nart przez Żyłę. Widzi jednak inny mały problem w stylu. - W przypadku Piotra Żyły trzeba powiedzieć, że tutaj małym mankamentem jest to, że jest bardzo aktywny w powietrzu od momentu wyjścia z progu. Wydaje się, jakby szukał "czegoś" rękami w locie.  Jest trochę niespokojny, rusza rękami, rozkłada narty i myślę, że część odejmowanych u niego punktów jest za taką małą nerwowość w locie, a niekoniecznie za styl H. Dla porównania lot Kamila czy Dawida jest jak wycięta stopklatka - zauważa Pilch. Z drugiej strony jeśli jednak popatrzymy na skoki Żyły z normalnej skoczni w Oberstdorfie to trzeba przyznać, że otarły się one o perfekcję jak na naszego skoczka, bo tak ładnie lata i ląduję rzadko.