Kubacki może odpalić petardę na MŚ! "Widziałem powtórkę, to już było bliskie"

- To jest numer, który różni się troszeczkę grafiką, ale waży tyle samo, mierzy tyle samo i jest przypomnieniem radosnych chwil. To nie jest ciężar - mówi Dawid Kubacki. W sobotę w Oberstdorfie Polak będzie skakał w plastronie obrońcy tytułu mistrza świata sprzed dwóch lat. Konkurs na skoczni HS 106 o godzinie 16.30. Relacja na żywo na Sport.pl.

Dwa lata temu w Seefeld Kubacki wygrał szalony konkurs na skoczni normalnej. Po pierwszej serii był 27., a mimo to zdobył złoto. - Wielu dziennikarzy mi o tym przypomina - mówi chyba najpoważniejszy kandydat do medalu z pięciu Polaków, których zobaczymy w zawodach.

Zobacz wideo O medalach w mistrzostwach świata mogą decydować nie odległości, ale noty za styl

Kamil Stoch po kwalifikacjach w OberstdorfieStoch usłyszał złą wiadomość od dziennikarza. "Dzięki, ty to zawsze potrafisz podnieść na duchu"

Ciągle blisko podium. "Wiem, na co mnie stać"

Dawid lubi mniejsze skocznie i umie osiągać na nich dobre wyniki. Tydzień temu był czwarty w Pucharze Świata w Rasnovie, właśnie na skoczni normalnej. W Oberstdorfie na treningach zajął 6. i 7. miejsce w środę, a w piątek był 4. w serii próbnej i 7. w kwalifikacjach.

- Jeszcze nie dolatuję na sam koniec zeskoku, na pewno parę metrów dalej by się przydało skoczyć. Ale realnie patrząc, piątkowe skoki były lepsze niż środowe, a to bardzo ważne - mówi Kubacki. - Wiem, na co mnie stać, wiem, że moje skoki są okej, że do bardzo dobrych niewiele brakuje i że z dnia na dzień jest do nich coraz bliżej. Jestem spokojny i wiem, że jestem w stanie robić tu swoje i później być zadowolonym - dodaje.

"Mam już tytuł. Presja będzie mniejsza. To uspokajające"

Kubacki od przyjazdu do Oberstdorfu dużo się uśmiecha i żartuje. Wygląda na tak wyluzowanego, jakby wiedział, że w odpowiednim momencie wszystko w jego skokach zagra. Dawid podkreśla, że przed konkursem nie czuje szczególnej presji. Przeciwnie - okoliczności, które wielu sportowców usztywniają, dla niego są pomocne.

- Podchodzę do tego normalnie. To jest numer, który różni się troszeczkę grafiką, ale waży tyle samo, mierzy tyle samo i jest przypomnieniem fajnych, radosnych chwil, które się wydarzyły dwa lata temu. To nie jest ciężar. To jest przypomnienie, że mnie na to stać - mówi o skakaniu w czerwonym plastronie aktualnego mistrza świata. - Mam już tytuł sprzed dwóch lat i może presja będzie teraz mniejsza, a więcej będzie pewności siebie. Bo wiem, że mnie na to stać, że znów mogę tego dokonać. To uspokajające - dodaje Kubacki.

"To nie te czasy, żeby komuś sznurki podcinać"

Mistrz z Seefeld wierzy w siebie i nie przejmuje się formą rywali. Wrażenia na nim zdaje się nie robić nawet forma Halvora Egnera Graneruda. Lider Pucharu Świata w środę był na treningach 7. i 3., a później już wygrywał wszystko - w sumie pięć kolejnych serii, czyli trzy treningi w czwartek (wtedy Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła mieli wolne) oraz serię próbą i kwalifikacje w piątek. - Widziałem kwalifikacyjny skok Graneruda. Ale czy postraszył? To były kwalifikacje, a nie konkurs - mówi Kubacki. - Nie mam wpływu na to, jak inni skaczą, mogę mieć wpływ tylko na to, co ja robię, więc na tym się koncentruję - dodaje. I żartuje: To nie te czasy, żeby komuś iść i sznurki podcinać. Jak są lepsi, to są lepsi, nic na to poradzisz.

Nowy rywal polskich skoczków. Wybuch wielkiej formy. Polacy potrzebują Nowy rywal polskich skoczków. Wybuch wielkiej formy. Polacy potrzebują "petard"

Powtórzyć petardę z Rasnova. "Na telebimie widziałem"

Ale coś poradzić Kubacki będzie próbował. - Na telebimie widziałem powtórkę skoku z kwalifikacji. To już było bliskie tego, co by miało być. Jeszcze troszeczkę więcej trzeba swobody - mówi Dawid.

Wyniki Kubackiego osiągane przed konkursem pokazują, że faktycznie jest blisko swoich najlepszych skoków. A zdaje się, że niedawno Dawid pokazał, że kiedy wszystko mu się zgra, to i Granerud może z nim nie mieć szans. Tak było 10 dni temu w Rasnovie. Na jednym z treningów Polak skoczył 100 metrów i wyprzedził aż o 7,3 pkt drugiego Norwega, który lądował na 96. metrze.

- To na pewno był fajny skok. Próg oddał tak, jak powinien, wszystko tam zagrało - mówi Dawid. I jest przekonany, że na takie skakanie stać go również teraz w Oberstdorfie.