Michal Doleżal wskazał faworytów MŚ. Tłumaczy wybór Murańki do składu

Michal Doleżal był gościem Piotra Majchrzaka i Dominika Wardzichowskiego w programie "W Punkt K" na Sport.pl i Gazeta.pl. Trener Polaków na kilka godzin przed kwalifikacjami do mistrzostw świata opowiedział o ostatnim etapie przygotowań. Doleżal tłumaczy, dlatego zdecydowano się odpuścić czwartkowe treningi, co zdecydowało o wyborze Klemensa Murańki do składu. Wskazuje też największego faworyta tej imprezy. I tłumaczy, jak skoczkowie wybierają kombinezony.

Cały program z udziałem Michala Doleżala można obejrzeć w tym wideo. Poniżej prezentujemy Wam jednak zapis rozmowy z trenerem Polaków. 

Zobacz wideo Pokerowa zagrywka Doleżala przed MŚ! "Mieliśmy przygotowane warianty [W Punkt K #2]

Kiedy zdecydował pan o odpuszczeniu treningów u Stocha, Kubackiego, Żyły. To było zaplanowane jeszcze przed mistrzostwami, czy dopiero po środowych skokach?

Michal Doleżal - Na pewno mieśmy przygotowane różne warianty, ale czekaliśmy na pierwszy dzień treningów, żeby zobaczyć, jak będą wyglądać skoki. Myślę, że wszystko było okej i z rezerwami. Jest jednak jeszcze dość dużo skoków do zawodów (kadra odda jeszcze trzy skoki przed sobotnim konkursem). Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie, potrzeba tylko spokoju i pewności. Skoki w zawodach będą ważne.

Pamiętamy choćby mistrzostwa świata w Lahti i przed konkursem na normalnej skoczni Polacy skakali olśniewająco w kwalifikacjach, a w konkursie skoki były dobre, ale medalu nie było. Teraz chcecie skumulować energię na konkurs?

- Wiadomo, że wszystko kosztuje energie. Jesteśmy na zgrupowaniu i to właśnie teraz, w piątek zaczyna się dla nas taki normalny rytm weekendu. Kwalifikacje z próbnym skokiem, a potem dopiero sobotnie zawody.

Bardzo trudna była decyzja o wyborze piątego skoczka? Po pięciu skokach Wolnego i Murańkę dzieliło dokładnie 5,6 pkt.

- Zawsze się staramy, żeby było sprawiedliwie. W środę lepiej wypadł Kuba Wolny, w czwartek Klemens Murańka, dlatego też długo myślałem. Klimek miał trochę problemów z pozycją w środę. Nie chcieliśmy też skakać wszystkich czwartkowych serii, ale zdecydowaliśmy, że to ostatni skok decyduje. I lepszy był Klemens. 

Czyli Andrzej Stękała był już pewny miejsca w konkursie, dlatego odpuścił trzecią serię treningów.

- Tak, Andrzej był pewny, bo zasłużył sobie na to miejsce. Potrzebował trochę więcej pewności i więcej skoków niż reszta, ale wydaje mi się, że w tym ostatnim konkursie złapał to czucie. Dla niego to pierwsze mistrzostwa świata. Może był trochę stremowany. Myślę, że w ostatnim skoku już pokazał, co potrafi i ważne, żeby dalej to kontynuował.

Który z pana zawodników ma największe możliwości na tej normalnej skoczni?

- Wiemy, że na normalnej skoczni bardzo duże szanse ma Dawid Kubacki. Pokazywał to też w Rumunii, ale tam są jeszcze spore rezerwy. Wszystko jest przeanalizowane i Dawid wie, co ma robić. Kamil w Rumunii był przecież drugi, a Piotrek Żyła z tą swoją "nogą" może być bardzo dobry, jak odpali. Trudno powiedzieć, kto ma największe szanse.

A nie obawia się pan trochę o noty Dawida Kubackiego? W Rasnowie mocno odstawał od Kamila Stocha w tym elemencie.

- To będzie kluczowe w tym konkursie. W Rasnowie też tak było, ale szczerze mówiąc, to lądowanie Dawida nie było najlepsze. I tamte noty były zasłużone. Ważne, że było to jednak tydzień temu, trzeba wyciągnąć z tego wnioski i skoncentrować się na mistrzostwach świata.

W mediach dużo pisało się o tych pana uwagach do Kamila Stocha po pierwszym treningu. W drugim był tylko 0,4 km/h wolniejszy od Kubackiego, a to zdarza się bardzo rzadko.

- Mamy jeszcze trzy skoki, żeby sobie w tej pozycji "przejechał". Ale bardzo pozytywnie wyszedł w tym drugim skoku treningowym. Miał też bardzo dobrą prędkość jak na niego. To jest najważniejszy punkt i Kamil sam o tym doskonale wie.

A jakby dziś pan miał wskazać głównego faworyta do złota. To były to Granerud?

- Wygrał w czwartek wszystkie trzy treningi, jest dominatorem tego sezonu. Tak to wygląda. Wiemy jednak jakie mogą być zawody na mistrzostwach świata. Dla niego też to może być trudna sytuacja, bo jest głównym faworytem. To jest duża impreza. Muszę jednak też powiedzieć, że my też wystąpimy w roli faworytów

Czy udało mu się dobrać odpowiedni materiał kombinezonu? Czy wszyscy będą skakać w jednym kolorze?

- Tak, jest to indywidualna sprawa. Mamy dwa różne materiały i każdy wybiera to, co mu pasuje. Najbardziej chodzi oczywiście o komfort w pozycji najazdowej, żeby każdy miał ten komfort i mógł wykonać swoją pracę. My mamy przetestowane, co komu pracuje i to jest najważniejsze. Nie ma co kombinować na ostatnią chwilę. Myślę, że zawodnicy ufają też sztabowi, który przygotowuje im sprzęt i to jest bardzo ważne, żeby mieli czystą głową.

Mamy tutaj dość nietypową sytuację, bo w czwartek treningi były późno, w piątek kwalifikacje już po godzinie 20. Z kolei konkurs w sobotę o 16. To chyba zaburza nieco mikrocykl treningowy.

- Tak, jest trochę późno. Dlatego mieliśmy nieco późniejsze śniadanie i obiad, żeby ta aktywacja mięśni doszła w późniejszych godzinach. Mamy specjalnie dostosowany do tego plan. Mamy doświadczonych zawodników. Próbowali skoków przy normalnym świetle i przy sztucznym. Na doświadczonych nie powinno to mieć żadnego wpływu, ale na młodszych może jakoś wpłynać