Sędziowie od skoków mocno krytykowani. Znamy ich zarobki. Są zadziwiające

Sędziowie skoków narciarskich wreszcie się doczekali i w swoich kabinach mają możliwość obejrzenia powtórek lądowania. Przynajmniej teoretycznie, bo problemów nie brakuje. Sędziowie często (i czasem słusznie) bywają krytykowani, ale mało kto wie, że na wystawianiu ocen właściwie nie da się zarobić. - To hobbystyczne zajęcie - mówi nam Marek Pilch, który będzie sędzią na MŚ w Oberstdorfie. Polak zaznacza, że pod szczególnym nadzorem FIS-u nie będą, ale dobrze zadbają o to media.

Piotr Majchrzak: Jest pan polskim sędzią wybranym przez FIS, który będzie jednym z arbitrów sędziujących zawody mistrzostw świata w Oberstdorfie. Z tego co słyszałem, to te nominacje były znane od dawna. To prawda, że w tym czasie był pan pod specjalnym nadzorem FIS-u i szczególnie przyglądano się pana pracy i pana ocenom? Kto to weryfikował.

Marek Pilch (polski sędzia wybrany na MŚ w Oberstdorfie): Z tego co wiem, to zostałem nominowany już dwa lata temu. Zawsze jest też nominowany drugi sędzia z tego samego kraju. W przypadku, gdybym jakoś nie mógł sędziować lub w tym okresie coś zawalił. Wtedy FIS może wybrać drugiego sędziego. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy FIS jakoś szczególnie przypatruje się nominowanym sędziom. Raczej na każdych zawodach trzeba wykonywać swoją pracę jak należy.

Zobacz wideo

Na mistrzostwach świata jest bodaj sześciu sędziów orzekających o notach. Jak wygląda losowanie i kiedy się pan dowie, czy będzie pan sędziował w konkursie na normalnej skoczni. I jakie są zadanie rezerowego

Tak naprawdę dowiadujemy się dopiero rano, gdy widzimy listy startowe. Wtedy każdy widzi, na którym jest stanowisku. Rezerwowy sędzi idzie do pomocy przy kontroli na górze sprzętu. Oczywiście jest tam już jeden kontroler (w Oberstdorfie będzie to Guntram Kraus- przyp. red), ale on może wyznaczyć nam zadania. Na przykład obserwowanie, czy już po kontroli ktoś nie manipuluje ze sprzętem, czy nie naciąga kombinezonu. Ten szósty sędzia jest również potrzebny w przypadku choroby jednego z sędziów. A w przypadku testów na covid może być ważne. 

To losowanie odbywa się przed każdym konkursem? Można być jakby dwa razy z rzędu na ławce rezerwowych?

Raczej nie, choć przyznam szczerze, że nie wiem. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w Oberstdorfie.

Spodziewa się pan, że sędziowie będą na tych mistrzostwach pod specjalnym nadzorem, pamiętając to, co działo się na mistrzostwach w lotach?

Musimy pamiętać, że każde zawody są inne. Nikt świadomie nie chce komuś zaszkodzić albo pomóc. Jeśli ktoś wystawi swoją notę nieodpowiedzialne, to ta nota i tak odpadnie. Pod szczególnym nadzorem FIS-u raczej nie będziemy, ale pod szczególnym nadzorem mediów już tak.

Co pan sądzi o sędziowaniu w tym sezonie? Pan jest bardzo doświadczonym arbitrem i ma swoje zdanie. Ja nie przypominam sobie aż tak złej serii sędziów, jak w pierwszej części tego sezonu.

Szczerze mówiąc, w tym sezonie było kilka konkursów, w których ocenianie nie było, delikatnie mówiąc, najlepsze. Nie chciałbym teraz oceniać pracy kolegów po fachu, ale muszę tu przyznać rację. Było kilka zawodów z kontrowersjami. Nie byłem na tamtych konkursach, więc ciężko mi ocenić czy to wynikało z kwestii ustawienia wieży, czy z doświadczenia sędziów.

Jesteście jako sędziowie często krytykowani, a jak patrzę na oficjalne dane o zarobkach sędziów, to trzeba przyznać, że chyba każdy traktuje to jako hobby. Umówmy się, z sędziowania skoków nie utrzyma się rodziny.

Tak, to nie jest zawód. To jest czysto hobbystyczne zajęcie. Myślę, że to nie jest tajemnica. To wynika z przepisów FIS-u. Jako sędziowie dostajemy dietę podróżną. Dokładnie 100 franków szwajcarskich na dojazd i 100 franków szwajcarskich na powrót. Zarobków jako takich nie ma. Mamy oczywiście zapewniony hotel i wyżywienie i ewentualny zwrot kosztów np. za bilet lotniczy. Ale na Pucharach Świata nie ma pensji jako takich.

To można rozwiać wątpliwości, że sędziowie zarabiają duże pieniądze. Na te weekendy też rzadko można pojechać, bo np. w Polsce jest bodaj ośmiu sędziów międzynarodowych. Ostatnio czytałem na stronie PZN-u, że sędziowie zawodów Pucharu Świata w Zakopanem to dieta rzędu 150 złotych za konkurs.

Na mistrzostwach Polski też tak bodaj jest, a na innych konkursach to 100 złotych. Nikt nie sędziuje dla pieniędzy.

Dawid Kubacki chce latać jak jego helikopter. Dawid Kubacki chce latać jak jego helikopter. "Jeszcze bez błysku"

Co jest największym wyzwaniem dla sędziów w skokach narciarskich.

Myślę, że najważniejsze jest to, żeby być przez cały konkurs skoncentrowanym. Jeśli sędzia jest skoncentrowany, to myślę, że jest w stanie dobrze ocenić skoki. Mam nadzieję, że tak też będzie na tych mistrzostwach świata. Większym wyzwaniem jest jednak to, że skocznie są przebudowywane, zawodnicy latają dalej, a wieże zostają w starym miejscu. Robi się więc coraz większa odległość między stanowiskiem sędziów a miejscem lądowania. 

Od niedawna do kabin sędziowskich na stałe zostały wprowadzone tablety, na których można obejrzeć lądowanie. Kiedyś się pojawiały, potem zniknęły. Ostatnio w podcaście "Krew Pot i Sport" polski sędzia Fabian Malik mówił, że właściwie nie da się obejrzeć powtórki w trakcie oceniania. I dopiero po skoku można sprawdzić, czy nie popełniło się błędu. To trochę bez sensu.

Tak, teoretycznie można obejrzeć w trakcie, ale powtórka jest pokazywana z dużym opóźnieniem. Sędzia w pewnym momencie musi już wcisnąć okej i wysłać swoją notę, a dopiero wtedy pojawia się podejście do lądowania i samo lądowanie. Niestety, powtórki późno się pokazują i w mocno zwolnionym tempie i czasami pod złym kątem, więc jest to też kwestia ustawiania kamer. Szczerze mówiąc to trudno z tego korzystać.

Czyli nie są to powtórki z kamer do transmisji, tylko osobne kamery?

Tak, to dodatkowe kamery. Zdecydowanie nie z transmisji.

A nie możecie jako sędziowie wpłynąć na osoby decyzyjne?

Sędziowie mają mało do powiedzenia, bardziej to zależy od delegatów, choć oczywiście możemy przekazać swoje uwagi wyżej. Ten temat jest jednak poruszany od kilku lat i mam nadzieję, że będzie lepiej.

Szef norweskich sędziów mówił we wtorek w norweskich mediach, że Kamil Stoch, choć jest najlepiej ocenianym skoczkiem, to i tak dostaje za niskie noty i w tym sezonie często zasługiwał na 20 punktów. Podziela pan to zdanie?

Wiadomo, że to subiektywna ocena Ole Walsetha. Na pewno nie możemy mówić, że Kamil Stoch jest krzywdzony przez sędziów. Jest najlepiej oceniany. Kamil należy do najlepiej stylowo skaczących skoczków i być może w kilku skokach zasługiwał noty po 0,5 pkt więcej. Choć musimy pamiętać, że w tym sezonie dostawał już nawet dwudziestki.

Bardziej chodzi o kwestie wizerunkowe i fakt, że Kamil jeszcze nigdy nie został noty marzeń, czyli pięć dwudziestek. Walseth mówił też, że sędziowie boją się czasem dać "dwudziestkę", bo mają swoje kariery itd. Więc zapytam, czy pan by się bał nie odejmować nic na maszynce i od razu wcisnąć okej?

Jeśli będzie idealny skok, to myślę, że nie miałbym powodu się bać. Wszystko zależy od skoku. Nie jest tak, że na mistrzostwach świata łatwiej wcisnąć dwudziestkę. Niczym to się nie różni poza rangą konkursów. Powinniśmy oceniać zawsze styl. Nie powinno być różnicy, na jakich to jest zawodach.

Dokonałem analizy not Dawida Kubackiego w Rasnowie. Były one zdecydowanie niższe niż jego największych rywali. Na czym straci obecnie Kubacki?

Dawid ma często problem przy podejściu do lądowania. Chodzi o moment wykonywania telemarku na nogę zakroczną i wówczas zdarza się, że Dawid nieco przysiada, a prawa narta mu odjeżdża. Dawid zresztą najczęściej traci na lądowaniu, bo w locie jest z reguły "czysty".

Najbardziej sensacyjny mistrz skoków w XXI wieku. Został specjalistą od pokera i bitcoinówNajbardziej sensacyjny mistrz skoków w XXI wieku. Został specjalistą od pokera i bitcoinów

Nie uważa pan, że sędziowie w skokach czasem idą na łatwiznę? Zgadza się pan z teorią, że gdy zawodnik spróbuje wylądować telemarkiem, a potem zalicza głęboki przysiad, to można mu odjąć maksymalnie 2 punkty za telemark? Dlaczego sędziowie tak rzadko odejmują więcej punktów za odjazd? Przecież to, ze ktoś mocno przysiadł czy mu się rozjechały narty, jest akurat widoczne.

Wiadomo, że można odjąć punkty za odjazd, jeśli skoczek wykonał telemark, ale po kilku metrach np. przykucnie. Faktycznie Eisenbichler czasem ma taki problem, że po lądowaniu wciska go w zeskok. A odnośnie odejmowania punktów za odjazd to mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że odejmowałem sporo punktów za odjazd np. w czasie PŚ w Willingen czy na krajowych zawodach.