Wielki skandal w skokach. Absurdalny brak procedur. Może stracić Kryształową Kulę

Jakub Balcerski
Marita Kramer przyjechała do Rasnova jako liderka Pucharu Świata, ale nie wystartowała w żadnym z konkursów i wyjedzie ze 151-punktową stratą do Niki Kriznar. Powód? Niejednoznaczny, a później negatywne wyniki testów na koronawirusa. Austriaczka nie została dopuszczona do rywalizacji, choć i tak musiała pojawić się na skoczni, gdzie mieści się centrum testowe.

Kramer na zawody w Rasnovie jechała jako liderka klasyfikacji generalnej. Austriaczka czterokrotnie stawała w tym sezonie na podium, a wygrała aż trzy konkursy - w Ramsau i dwa w Titisee-Neustadt. Przed zawodami w Rumunii miała przewagę dziewięciu punktów nad Niką Kriznar i 34 nad Sarą Takanashi.

Zobacz wideo Dawid Kubacki o dyskwalifikacji Stękały: Mnie samemu zdarzało się podczas letnich zawodów stracić 1,5 kg

Lokalne władze sanitarne nie pozwoliły na start liderki Pucharu Świata

Szybko okazało się, że Kramer w Rasnovie skakać nie będzie. W czwartek po przyjeździe austriacki związek poinformował, że zawodniczka miała niejednoznaczny wynik testu PCR. W tej sytuacji jeszcze tego samego dnia wieczorem wykonano dodatkowy test antygenowy, który dał wynik negatywny. Lokalne władze sanitarne nie pozwoliły jednak Kramer wziąć udziału w zawodach, bo potrzebowały do tego negatywnego wyniku kolejnego testu PCR.

Ten został wykonany, a wynik, który przyszedł jeszcze w czwartek wieczorem, był negatywny, ale to nie pomogło. Podobnie jak fakt, że wykonano jeszcze kilka testów antygenowych i każdy z nich był negatywny. Według informacji podanych przez Austriacki Związek Narciarski cytowanych przez "Salzburger Nachrichten" rumuńskie władze i tak nie pozwoliły na występ Kramer. Informację potwierdził w rozmowie ze Sport.pl rzecznik prasowy austriackiej kadry Daniel Fettner.

Kamil Stoch podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zakopane, 13 stycznia 2021Skoczek pod wielkim wrażeniem Kamila Stocha. "Nie było żadnych powodów, by mieć wątpliwości"

Kramer straciła prowadzenie w klasyfikacji generalnej

Absurd sytuacji polega na tym, że zawodniczka i tak pojawiła się na obiekcie w Rasnovie, wchodząc do miejsca, gdzie znajdowały się inne skoczkinie. Zgodnie z protokołem COVID-19 opublikowanym przez FIS centrum testowe podczas zawodów w Rumunii zostało stworzone na skoczni i na lotnisku Otopeni w Bukareszcie.

Skoczkini opuściła już Rasnov i ma w spokoju przygotowywać się do nadchodzących mistrzostw świata w Oberstdorfie. Tam będzie faworytką, ale przez nieobecność podczas dwóch konkursów indywidualnych w Rasnovie może mieć problemy z dalszą walką w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W niej wyprzedziły ją już trzy zawodniczki - nowa liderka, Słowenka Nika Kriznar, Sara Takanashi z Japonii oraz Norweżka Silje Opseth. Kriznar ma nad Kramer już 151 punktów przewagi. W ten sposób mogła już stracić szansę na walkę o Kryształową Kulę. Do końca sezonu zostały tylko cztery indywidualne konkursy.

Kamil StochKamil Stoch totalnie zaskoczony po swoim skoku. Krzyknął i szybko wrócił się do bramki [WIDEO]

Kramer jak Murańka. Tylko skandal większy. FIS nadal nie wypracował procedur

Sytuacja może przypominać sprawę "słabo pozytywnego" wyniku testu na koronawirusa Klemensa Murańki podczas Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie w tym sezonie. Tu skandal może być jednak jeszcze większy: Polak po negatywnym wyniku testu PCR został bowiem dopuszczony do rywalizacji razem z całą kadrą po tym, jak anulowano wyniki rozegranych bez polskich skoczków kwalifikacji. W przypadku Kramer skończyło się stratą punktów i dwóch startów i czasu.

To kolejny efekt braku wypracowanych przez FIS procedur wobec testowania na miejscu zawodów i postępowania w przypadku ewentualnych pozytywnych wyników testów na koronawirusa. To zostało przed sezonem powierzone lokalnym sanepidom i władzom sanitarnym, a to skutkuje takimi nieporozumieniami, jak w sytuacji Murańki czy Kramer. "Choć Polacy zostaną dopuszczeni do startu w Oberstdorfie i zachowają szansę na walkę o zwycięstwo w całym 69. Turnieju Czterech Skoczni, echa poniedziałkowego skandalu będą niosły się najprawdopodobniej do końca obecnego sezonu Pucharu Świata. FIS i organizatorzy skompromitowali się swoimi działaniami, otwierając niebezpieczną furtkę na wypadek kolejnych pozytywnych wyników testów" - pisał jeszcze w styczniu dziennikarz Sport.pl Karol Górka. A dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile zapowiadał, że wyciągnięto wnioski i w regulacjach zajdą zmiany. Tych jednak wciąż nie widać.

Kamil Stoch podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zakopane, 13 stycznia 2021Fatalna godzina konkursu w Rasnowie! Kibice mogą mieć problem. Gdzie i kiedy oglądać skoki?