Adam Małysz zaskoczony problemami Horngachera. "Jak coś nie idzie, to szlag go trafia"

- Wydawało się, że będą nie do pokonania w tym roku, a złapali jakąś zadyszkę - mówi Adam Małysz o zaskakująco słabej formie drużyny Stefana Horngachera w drugiej części sezonu. Niemcy wkrótce będą gospodarzami mistrzostw świata, a teraz mają zdecydowanie więcej znaków zapytania niż Polacy czy Norwegowie. A Horngacher ma problemy, które znamy z okresu jego pracy w Polsce.

Równo za dwa tygodnie pierwszy konkurs mistrzostw świata na skoczni normalnej w Oberstdorfie. Na 14 dni przed mistrzostwami w rewelacyjnej formie są Norwegowie z Halvorem Egnerem Granerudem na czele. W całkiem dobrej Polacy, bo Kamil Stoch w ostatnie dwie soboty stawał na podium, a coraz lepiej skaczą też Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Niezłą dyspozycję złapali też Słoweńcy (Anze Lanisek i Bor Pavlovcić).  Na zupełnie innym poziomie jest jednak kadra Stefana Horngachera. Austriak w reprezentacji Polski przyzwyczaił, że na każdej ważnej imprezie walczył o medale, a wiele wskazuje na to, że w Oberstdorfie będzie mógł liczyć tylko na Markusa Eisenbichlera. Forma mistrza świata w lotach Karla Geigera, czy innych, młodszych skoczków jest zaskakująco słaba, co podkreśla Adam Małysz

Zobacz wideo "Skąd my to znamy?". Niesamowita przemiana Graneruda

Małysz: Wydawało się, że będą nie do pokonania 

- Ogólnie jest to bardziej zaskakujące jeśli popatrzymy, co się stało z kadrą Niemiec. Szczególnie jeśli popatrzymy na to, co się działo na mistrzostwach świata w lotach w Planicy. Wtedy przecież wydawało się, że oni będą nie do pokonania w tym roku, a złapali jakąś zadyszkę. Też nie jest powiedziane, że ta obniżka formy będzie trwała wiecznie. Wiadomo, że mają mistrzostwa świata u siebie i może to być inna sytuacja - mówi Adam Małysz

Piątkowe miejsca zawodników Stefana Horngachera w Zakopanem:

  • Markus Eisenbichler: 17., 6., 39.
  • Pius Paschke: 11., 14., 19.
  • Constantin Schmid: 28., 29., 29.
  • Karl Geiger: 31., 26., 28.
  • Martin Hammann: 34., 23., 18.
  • Severin Freund: 38., 31. 35.

Najlepszym z Niemców w kwalifikacjach był więc 18. Hammann, tuż za nim 19. Paschke. Pod koniec trzeciej dziesiątki był zaś Schmid i Geiger, a Eisenbichler zaliczył solidną wpadkę, choć w jego wypadku był to raczej wypadek przy pracy. 

Małysz: Horngacher to perfekcjonista. Jak coś nie idzie, to go szlag trafia 

W najlepszej dziesiątce piątkowych serii skoków niemiecki skoczek znalazł się tylko raz. Jeśli jednak  popatrzymy szerzej na całą kadrę, to na ostatnie 24 miejsca w TOP 10 konkursów Niemcy tylko cztery razy wchodzili do najlepszej dziesiątki. Trzy razy robił to Markus Eisenbichler i raz Pius Paschke. Zresztą forma życia Piusa Paschke do złudzenia przypomina formę życia Stefana Huli, który też osiągnął ją w drugim sezonie pracy Horngachera i też był w podobnym do Piusa wieku.  Reszta mierzy się z mniejszymi bądź większymi problemami. A z największym chyba Karl Geiger, który sprawia wrażenie człowieka, któremu na skoczni jest wszystko jedno. Skacze słabo, nie okazuje żadnych emocji. I odkąd wrócił po przebyciu koronawirusa, skacze zdecydowanie gorzej.

- Każdy się zastanawia, o co chodzi. Stefan na pewno się zastanawia. To jest perfekcjonista i można powiedzieć, że jak coś nie idzie, to szlag go trafia. Od razu bardzo mocno to przeżywa, analizuje. Zaczyna mobilizować ekipę. Jeśli będzie tak jak było u nas, to Niemcy mogą wrócić do dobrej dyspozycji, choć sam jestem bardzo zaskoczony tym, co się dzieje - mówi Adam Małysz. 

Od 10 konkursów nie zmienił składu. Skąd my to znamy?

Stefan Horngacher w reprezentacji Polski przez długi czas zabetonował skład kadry A i często pojawiały się opinie, że na siłę ciągnie swoich zawodników, chociaż na treningach nie zawsze byli oni najlepsi. I trzeba przyznać, że dokładnie to samo dzieje się w Niemczech. Horngacher od 10 konkursów nie dokonał żadnej zmiany w składzie! Cały czas na Puchar Świata jeździ ta sama szóstka skoczków, choć po zawodach w Ga-Pa wydawało się, że na awans do Pucharu Świata zasłużył Richard Freitag, który zdobył punkty. Horngacher jednak nie zdecydował się na zmiany. I Freitag jest właściwie jedynym skoczkiem, który mógłby zmienić kogoś w kadrze A, chociaż w Pucharze Kontynentalnym zajmuje dopiero 18. miejsce, mimo że startował aż w dziewięciu konkursach. I jest to dość znajoma nam sytuacja z pracy Horngachera w Polsce. 

Eisenbichler to jedyna szansa. W Polsce miał takich trzech

Horngacher w Polsce miał jednak trzech liderów, z których każdy mógł stawać na podium PŚ, dlatego nieźle to wyglądało. Teraz ma tylko Eisenbichlera, który zalicza najlepszy sezon w karierze. Być może jego występy od TCS były dość dyskretne, rzadko stawał na podium, to trzeba zauważyć, że jest piekielnie równy. Na 19 konkursów w tym sezonie Eisenbichler tylko dwa razy wypadł z najlepszej dziesiątki. A jego ostatnie pięć występów to kolejno miejsca: 2.,8.,3.,9.,3. Mówiąc krótko, w Oberstdorfie będzie się liczyć. 

Co innego można powiedzieć na ten moment o Karlu Geigerze. Choć Adam Małysz jest tu ostrożny. - Myślę, że da się odbudować formę w dwa tygodnie. Geiger pokazał, że czasami zdarzają mu się pojedyncze dobre skoki, dlatego na pewno brakuje mu stabilności - mówi. I warto pamiętać o tym, że Karl Geiger uchodzi za króla mniejszych skoczni i właśnie na K95 powinno mu być zdecydowanie łatwiej. Jego ostatnie występy w PŚ to miejsca: 25., 11., 25., 3., 11., 23., 32. i 38. Wygląda średnio, choć jedyne miejsca na podium zdobył w Lahti na skoczni K116, która w przeszłości też mu mocno leżała i jak wiadomo, obok Innsbrucku jest to najmniejszy duży obiekt w PŚ.