To była antyreklama skoków! Dlaczego FIS tak ciągnął konkurs? Powód jest prozaiczny

Polscy skoczkowie mogą być zadowoleni z niezwykle loteryjnego i bardzo trudnego do oglądania konkursu w Willingen. Piotr Żyła był drugi, a Klemens Murańka czwarty, czym ustanowił swój nowy rekord w Pucharze Świata. Wielu kibiców mógło się jednak zastanawiać, dlaczego FIS przez dwie godziny ciągnął pierwszą serię, mimo że właściwie nie dało się tego oglądać.

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Willingen wystartował o godzinie 16.15 i już wtedy było jasne, że to może być długi dzień ze skokami narciarskimi, wszak 45 minut wcześniej odwołano serię kwalifikacyjną. I tak w istocie było. Na starcie stanęło 55 zawodników i chociaż pierwszych kilkunastu skoczków skakało dosyć płynnie, to później zaczęły się większe problemy. Kanadyjczyk Mackenzie Boys-Clowes z belki schodził chyba pięć razy. Na rozbiegu pojawiły się też znane z Pjongczangu koce, którymi ogrzewali się skoczkowie czekający na swoją kolej, a czekać trzeba było długo. Czasem przerwy między zawodnikami dochodziły do niemal pięciu minut. 

Zobacz wideo Niemcy prawie 20 lat czekają na wygraną w TCS. "Trudny okres przed Horngacherem"

 Dlaczego FIS ciągnął ten konkurs? Powód jest prozaiczny

W niedzielę trzeba było mieć po prostu bardzo dużo szczęścia. Konkurs trwał niemal dwie godziny i pewnie wielu kibiców zastanawiało się w trakcie, czy za moment nie dojdzie do odwołania zawodów. W transmisji pojawiło się nawet "FIS Radio", w którym mogliśmy usłyszeć słowa Sandro Pertile, który jasno mówił Borkowi Sedlakowi, że warunki są trudne, ale wszyscy organizatorzy będą dążyć do zakończenia pierwszej serii konkursu. Kibice jednak przysypiali. W pewnym momencie kamery pokazały też Dawida Kubackiego, który udawał, że śpi. 

KubackiKubacki screen Eurosport

Dlaczego? Powód jest bardzo prozaiczny. Według naszych informacji przerwanie zawodów w trakcie pierwszej serii oznaczałoby prawdopodobnie ogromne problemy finansowe dla organizatorów. Umowy w Pucharze Świata są skonstruowane w ten sposób, że konkurs uznaje się za przeprowadzony, jeśli dochodzi do dekoracji zawodników. Jeśli konkurs zostałby zakończony wcześniej, to organizatorzy nie dostaliby prawdopodobnie pieniędzy z praw do transmisji, mogliby mieć również olbrzymi problemem z uzyskaniem pieniędzy od sponsorów. A przecież wszystkie koszty zostały już poniesione.

Organizatorzy zapłacili za przygotowanie skoczni, zapłacili za hotele dla ekip, diety i ponieśli inne koszty. Gdyby nie pandemia to część strat można by zrównoważyć ze sprzedaży biletów na imprezę. Teraz kibiców jednak nie było, więc FIS chciał pomóc lokalnemu komitetowi. Tym bardziej, że warunki nie były niebezpieczne. Po prostu nie były równe, a konkurs mocno się przeciągnął. Była to antyreklama skoków, ale nie zagrażała zdrowiu zawodników.

Świetny Żyła! Najlepszy w historii Murańka

Na tej loterii świetnie wylosował Klemens Murańka, który oddał kapitalny skok na 134,5 metra i długo prowadził. W pewnym momencie wydawało się nawet, że to Murańka może powtórzyć niespodziewany wynik Krzysztofa Bieguna, który w 2013 roku wygrał równie loteryjny konkurs w Klingenthal. Idyllę Polaka przerwał jednak Piotr Żyła, który w samej końcówce oddał fenomenalny skok na 137 metrów i wyprzedził Murańkę. Sam dał się wyprzedzić tylko kapitalnemu Halvorowi Egnerowi Granerudowi, który zdeklasował rywali skacząc na 149 metrów. Murańka ostatecznie skończył na czwartym miejscu, bo lepszy był też Markus Eisenbichler.

Wnioski? Granerud wszedł na niewyobrażalny poziom. Wnioski na temat Polaków? Tym razem sił na niedzielny konkurs wystarczyło. Najlepiej świadczą o tym słowa Piotra Żyły dla TVP, który sam przyznał, że był tak nakręcony jak nigdy i chętnie poszedłby skoczyć jeszcze raz. Przyzwoite, 10. miejsce zajął także Dawid Kubacki, choć skakał w trudnych warunkach. Próby Stocha nawet nie ma co oceniać. Polak rozpoczynał skok z małym wiatrem w plecy, ale gdy był na najeździe, to wiatr mocno przybrał na sile. Ostatecznie skończył na 27. miejscu. Nie miał szans. 

Ogólnie był to bardzo udany konkurs dla naszych skoczków, bo czwarty raz w sezonie punktowało sześciu Polaków. Zdarzyło się to dopiero 25 raz w historii występów naszych zawodników w Pucharze Świata.

Franciszek Gąsienica GrońZdobył pierwszy zimowy medal olimpijski dla Polski. A w kraju czekał na niego prokurator

Granerud wygrał minicykl, Kubacki spadł z podium

Halvor Egner Granerud po zwycięstwie w niedzielnym konkursie w Willingen wygrał także cały mini-cykl Willingen Six, który ostatecznie trwał cztery, a nie sześć serii. Najlepszym z Polaków został czwarty Piotr Żyła. Miejsce na podium zajmowane jeszcze w sobotę stracił natomiast Dawid Kubacki