Zamieszanie ws. turnieju Raw Air. Impreza może ominąć legendarną skocznię

Piotr Majchrzak
Sytuacja z turniejem Raw Air zmienia się jak w kalejdoskopie! W zeszły piątek rząd informował o zielonym świetle dla rozegrania turnieju, a kilka dni później zamknięto granice kraju. Turniej kolejny raz stanął pod dużym znakiem zapytania. Coraz więcej wskazuje też na to, że jeśli do niego dojdzie, to impreza ominie legendarną skocznię Holmenkollen w Oslo.

W zeszły piątek wydawało się, że w marcu uda się rozegrać turniej Raw Air w skokach narciarskich, wszak norweski rząd poinformował o złagodzeniu obostrzeń związanych z koronawirusem. Szybko się okazało, że sytuacja w pandemii zmienia się z dnia na dzień. W nocy z czwartku na piątek Norwegia zamknęła granice dla osób niemieszkających w tym kraju. Chodzi oczywiście o coraz większą liczbę zakażeń nową, brytyjską odmianą koronawirusa. Nowe obostrzenia wprowadzono na dwa tygodnie i już teraz wiadomo, że nie odbędzie się planowany na połowę lutego Puchar Świata kobiet w Lillehammer.

Zobacz wideo "Zamieszanie przed TCS mogło mieć pozytywny wpływ na polskich skoczków"

Turniej Raw Air nadal zagrożony. Impreza ominie Oslo?

Po dwóch tygodniach rząd ma ocenić sytuacje w całym kraju i zostaną podjęte kolejne kroki. Wydaje się, że bardzo możliwe jest przedłużenie decyzji o zamknięciu granic, co można wnioskować po dotychczasowych działaniach rządów na całym świecie. A to może oznaczać wielkie problemy również dla skoków narciarskich. Turniej Raw Air planowany jest w dniach 13-21 marca i nadal nie wiadomo, czy do tej imprezy w ogóle dojdzie. Z kolei FIS chciałby już w połowie lutego poznać oficjalne stanowisko Norwegów. 

Niesamowite skoki Polaków - Andrzeja Stękały i Klemensa Murańki - podczas kwalifikacji w WillingenSzaleństwo polskich skoczków w Willingen! "Jakbym nie widział, to bym nie uwierzył"

- Myślę, że w tej chwili nie jest pewne, czy uda się zorganizować zawody Raw Air. A jeśli się uda, to jestem pewien, że będą jakieś zmiany. Lokalne władze w Oslo są zaniepokojone możliwymi konsekwencjami sprowadzenia sportowców do Oslo, a to wszystko z powodu ryzyka zakażenia Covid-19. Może to zmusić norweską federację narciarską do zmiany planów, np. przeniesienia zawodów w Holmenkollen do innego miejsca. Oslo jest epicentrum infekcji Covid-19 w Norwegii. A właśnie na tym terenie odnotowano wybuch zmutowanej wersji wirusa i było to w tym samym czasie, gdy norweski minister sportu ogłosił w zeszły piątek, że... pozwoli na zawody Pucharu Świata na ziemi norweskiej - mówi nam dziennikarz NRK Andreas Hagen.

Norweska federacja już w zeszłym tygodniu informowała kraje startujące w PŚ, że dostała zielone światło od rządu na organizację turnieju Raw Air. Nie do końca spodobało się to burmistrzowi Oslo, który już w zeszły piątek twierdził, że może zablokować organizacje zawodów w Oslo. Jeśli więc turniej zostanie rozegrany, to może się okazać, że tym razem impreza ominie Oslo, które uznaje się za kolebkę skoków narciarskich. 

Według informacji, które uzyskaliśmy w kilku źródłach możliwe jest więc przeniesienie zawodów z Oslo, gdzie miałby się odbyć konkurs drużynowy oraz zawody indywidualne. Prawdopodobnie największe szanse miałoby Lillehammer, które w przeszłości, choćby rok temu przejmowało już konkursy za Oslo. O tym pomyśle został już poinformowany także Sandro Pertile. Do ostatecznych rozmów w sprawie Raw Air może dojść w czasie lutowego PŚ w Zakopanem, bo wtedy jest ponoć zaplanowane spotkanie FIS-u i przedstawicieli Norwegów.  

Kamila ŻukKamila Żuk mistrzynią Europy w biegu pościgowym w biathlonie! Drugie złoto dla Polski

Norweska federacja może ponieść straty finansowe

W sumie w najbliższym czasie w Norwegii ma się odbyć około 30 zimowych konkursów. To nie tylko skoki narciarskie, ale także biegi narciarskie, narciarstwo alpejskie i kombinacja norweska. Odwołanie wszystkich imprez mogłoby mocno wpłynąć na kondycję finansową związku. - Jestem pewien, że federacja norweska zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zorganizować zawody, nawet jeśli będzie to wymagało dużych zmian. Szczególnie zawody w skokach narciarskich, ponieważ o ile wiem, są to zawody, które dają federacji najwięcej pieniędzy od FIS i z praw transmisyjnych - dodaje Andreas Hagen.

- Uważam, że powinno to być możliwe, ponieważ mamy całkiem dobrą kontrolę zarówno w Norwegii, jak i podczas Pucharu Świata w skokach narciarskich. Ograniczenia w Norwegii są niezwykle duże. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wziąć na siebie część odpowiedzialności za nasz sport w tych trudnych czasach. Dlatego muszę przyznać, że jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego, co dla skoków narciarskich w tym sezonie zrobił Polski Związek Narciarski - mówi nam Clas Brede Brathen - dyrektor norweskich skoków.

Norwegowie mogą nie przyjąć dobrze organizacji zawodów

Sytuacja w Norwegii jest jednak dynamiczna i może się okazać, że rozegranie turnieju Raw Air w tym sezonie będzie niemożliwe. Nie chodzi tu tylko o same obostrzenie, a także na fakt, że norweska federacja nie chciałaby się stać przedmiotem dyskusji na temat luzowania dla niej obostrzeń, mimo że sytuacja społeczno-ekonomiczna w kraju nie jest najlepsza. - Kolejną rzeczą, która może powstrzymać zawody, jest postawa Norwegów. Jak we wszystkich innych krajach, wiele osób jest dotkniętych pandemią. Ludzie chorują, a nawet umierają (mimo że te liczby są niższe w porównaniu do innych krajów. Ludzie jednak  tracą pracę, odwoływane są inne imprezy. Norweski rząd obawia się, że będzie wyglądało na to, że w przypadku organizacji zawodów, sport będzie miał korzyści, których inni nie będą mogli w tym czasie odnieść - dodaje dziennikarz NRK. Przy tak dużych obostrzeniach w Norwegii wydaje się to być całkowicie normalne, bo gdyby jedna branża uzyskała jakieś wyjątkowe korzyści, to za nimi mogłyby pójść inne, które domagałyby się tego samego. 

Niepokojące słowa Kamila Stocha po kwalifikacjach w Willingen. Niepokojące słowa Kamila Stocha po kwalifikacjach w Willingen. "Nie chcę się tłumaczyć"

Wiele wskazuje na to, że na ostateczną decyzję w sprawie turnieju Raw Air będziemy musieli poczekać jeszcze około dwóch tygodni. FIS jest w tym sezonie dość elastyczny i choć jeszcze przed sezonem zapowiadał, że potwierdzenie rozegrania zawodów będzie musiało wpłynąć na miesiąc przed planowaną datą, to przykład Rasnowa pokazał, że ten czas można skrócić nawet do około trzech tygodni. - Czekamy na jakieś oficjalne potwierdzenie tej sprawy, choć doskonale wiemy, że w obecnych czasach nawet oficjalne stanowiska nie są zawsze wiążące i wszystko szybko się zmienia. Jesteśmy jednak na wszystko przygotowani, a Puchar Świata w pandemii pokazał nam, że niektóre kwestie logistyczne, jak np. podróże na zawody można planować nawet tylko tydzień wcześniej - mówi Jan Winkiel, sekretarz generalny PZN.