Sygnał ostrzegawczy dla Doleżala. Problem polskich skoczków zaczął się dużo wcześniej

Niedzielna dyspozycja polskich skoczków narciarskich może niepokoić. Adam Małysz i Michal Doleżal potwierdzają konieczność drobnych zmian w przygotowaniu startowym, bo w drugich konkursach brakuje nam mocy. Sprawdziliśmy i casus słabszej niedzieli to nie tylko przypadek ostatnich trzech tygodni, ale całego sezonu 2020/2021. W tym sezonie PŚ jeszcze nie zdarzyło się, by w niedzielę Polacy byli lepsi niż w sobotę.

W tym sezonie Pucharu Świata rozegrano już siedem tradycyjnych weekendów skoków. Tradycyjnych, czyli takich, w których sztaby szkoleniowe przygotowują mikrocykl treningowy pod piątek, sobotę i niedzielę. W związku z tym nie braliśmy pod uwagę przedłużonego weekendu mistrzostw świata w lotach w Planicy, a także Turnieju Czterech Skoczni, gdzie rozgrywane są pojedyncze konkursy poprzedzone kwalifikacjami i często jednym dniem przerwy. I wnioski są bardzo ciekawe.

Zobacz wideo "Kamil Stoch ruszył w pogoń za trzecią w karierze Kryształową Kulą"

W każdym z siedmiu "tradycyjnych" weekendów skoków biało-czerwoni byli lepsi w sobotnich zawodach. W soboty zdobywaliby też więcej punktów do Pucharu Narodów, gdyby brać pod uwagę ich nieoficjalne indywidualne miejsca w konkursach drużynowych. A trzeba pamiętać, że w drużynówkach startuje tylko czterech skoczków z jednego kraju. Teoretycznie łatwiej jest więc zająć wysokie miejsce, choć w drużynówkach i tak startuje cała czołówka. Z drugiej strony, w konkursach indywidualnych startuje więcej niż czterech Polaków i jest więcej możliwości zdobywania punktów. 

  • Wisła:
  • sobota: 3. miejsce drużynowo, nieoficjalnie indywidualne: (4., 5., 11., 14.) = 137 pkt
  • niedziela: 5., 11., 19., 20., 22., 27., 29. = 107 pkt
  • Kuusamo:
  • sobota: 2., 3., 9., 11., 12., 22. = 224 pkt
  • niedziela: 2., 7., 22., 25. = 131
  • Niżny Tagił (drugi skład)
  • sobota: 6., 15., 25., 30. = 63 pkt
  • niedziela: 6., 19. = 52 pkt
  • Engelberg:
  • sobota: 2., 5., 7., 9., 25. = 196 pkt
  • niedziela: 3.,7.,8.,15.,22. = 153 pkt
  • Titisee-Neustadt:
  • sobota: 1., 3., 5., 7., 11., 28. - 268 pkt
  • niedziela: 6., 9., 16., 17., 21. - 108 pkt
  • Zakopane:
  • sobota: 2. miejsce drużynowo, nieoficjalnie indywidualnie: (3., 5., 8., 20.) - 148 pkt
  • niedziela: 5., 11., 15., 27., 28., - 92 pkt
  • Lahti:
  • sobota: 2. msc. drużyny, nieoficjalnie indywidualnie (3., 9., 11., 18.) - 126 pkt
  • niedziela: (11., 15., 16., 22., 23., 29.) = 74 pkt

Doskonale widać, że słabsze niedziele u polskich skoczków to nie tylko efekt ostatnich trzech tygodni, ale domena całego sezonu 2020/2021. Być może w grudniowych konkursach nie było tego aż tak widać, ale różnice w punktach i pozycjach względem soboty były. Dodatkowo po Turnieju Czterech Skoczni zaczęliśmy patrzeć na naszych skoczków przez pryzmat ich wielkich osiągnięć, wszak przez cztery pierwsze konkursy 2021 roku byli niepokonani. Później przyszła mała zadyszka, zmęczenie po długim TCS i okazało się, że w Titisee-Neustadt siły wystarczyło tylko na sobotę. Polacy zaliczyli wtedy drugi najlepszy konkurs w historii, ale w niedzielę było już dużo gorzej. A że po pierwszym konkursie w Neustadt byliśmy na absolutnym szczycie, to drobny spadek formy w kolejnych konkursach jest tak zauważalny.  

Katastrofa Gregora Schlierenzauera. Znowu spada w przepaśćKatastrofa Gregora Schlierenzauera. Znowu spada w przepaść

W niedzielę trudniej się "dobudzić"

Jakiś "problem niedzieli" widać także w wypowiedziach polskich skoczków, którzy po ostatnich niedzielnych konkursach mówili, że "trudniej było im się pobudzić na te konkursy" czy "brakowało energii, która była dzień wcześniej" lub "gorzej im się spało". Takie słowa padały z ust m.in Kamila Stocha, Piotra Żyły czy Andrzeja Stękały. Widzą to również trenerzy.  - Zauważyliśmy, że od trzech tygodni jest coś nie tak. Bo sobotę idzie nam dobrze, ale w niedzielę jest coś nie tak. Brakuje nam tego powera. Musimy to przedyskutować z Haraldem Pertnitschem, czy to wynika ze zmęczenia, czy może wręcz przeciwnie, ze zbyt małej aktywacji mięśni - podkreślił Michał Doleżal w rozmowie z Eurosportem.

- Nie ukrywam, że jesteśmy tym trochę rozczarowani. Szukaliśmy, jaka jest przyczyna tego, że w piątek i sobotę skaczemy dobrze, a w niedzielę jest zdecydowanie gorzej. Tak jest od Neustadt, potem Zakopane i teraz w Lahti. Sztab dochodzi do pewnych wniosków i zastosuje zmiany, które, mam nadzieję, przyniosą efekt. Wiemy, że tych chłopaków stać na więcej i nie możemy stać w miejscu - powiedział Adam Małysz na antenie Polsatu Sport.

To nie wiek jest główną przyczyną słabszej formy w niedzielę

Kibice pewnie powiedzą, że wynika to z faktu, że najlepsi polscy skoczkowie mają już ponad 30 lat i mogą mieć przez to problemy z wytrzymałością. Naszym zdaniem nie jest to prawda. Badania Haralda Pernitscha jasno pokazują, że Stoch czy Kubacki są w absolutnym szczycie formy. Ba, to właśnie Stoch jest skoczkiem, który w ostatnim czasie stawał na podium lub wygrywał wszystkie konkursy, które miały więcej niż trzy serie jednego dnia (treningi i kwalifikacje przełożone na dzień zawodów). Tak było ostatnio choćby w Oberstdorfie, gdzie 33-letni Stoch musiał skoczyć cztery razy w ciągu jednego dnia. A i tak był drugi. 

Zresztą gdyby wiek był przyczyną "niedzielnego zmęczenia" wcześniejszymi skokami to, co powiedzieć o przypadku z Lahti? W piątek nasi skoczkowie zrobili rozgrzewkę, ale skoków nie było ze względu na złe warunki atmosferyczne. Skakali tylko w sobotę i niedzielę, czyli w zaledwie dwa dni. Tak jak skacze się na TCS. 

Brakuje siły? Trzeba inaczej rozłożyć akcenty

Dużo bliżsi jesteśmy stwierdzenia, że nagromadzenie konkursów TCS i PŚ sprawiło, że skoczkowie mieli mniej czasu na trening siłowy. A jeśli wszystko szło bardzo dobrze, to trenerzy nie chcieli dokładać obciążeń, a teraz może ich brakować. Tego oczywiście nie wiemy, to tylko domysły, ale historia zwykle wyglądała podobnie. Do najważniejszej imprezy sezonu pozostał jeszcze miesiąc, dlatego trenerzy prędzej czy później i tak będą musieli zwiększyć obciążenia treningowe naszym skoczkom, by w czasie mistrzostw świata ci dysponowali odpowiednią mocą, a ta potrafi też przykryć ewentualne błędy techniczne.  

Za czasów Stefana Horngachera normą było np. zrobienie w piątek porannego treningu siłowego. I choć zawodnicy czuli w nogach zmęczenie na kwalifikacje, to w weekend mieli odpowiednią moc. U Michala Doleżala wygląda to bardzo podobnie, z tym że po okresie tak wielkiej formy polskich skoczków w okresie noworocznym musiał przyjść jakiś dołek. Teraz najważniejsze jest tylko to, by nie podejmować pochopnych decyzji, a po prostu zmodyfikować odpowiednie akcenty niedzielnego przygotowania startowego. Być może samej rozgrzewki przed niedzielnymi zawodami, by lepiej zaktywizować mięśnie do pracy.