Alarm przed PŚ w Lahti! Przepadł dzień ważnych testów dla polskich skoczków

W piątek nie odbyła się ani jedna seria skoków w Lahti, a wszystko przez zbyt mocny wiatr i padający śnieg. Niestety, wiele wskazuje na to, że w sobotę wiatr również da się mocno we znaki. W rozmowie ze skijumping.pl Michal Doleżal przyznał, że jego kadra w piątkowych skokach chciała sprawdzić nowe buty, ale test trzeba nieco przesunąć.

W piątek organizatorzy Pucharu Świata w Lahti od samego południa wiedzieli, że rozegranie skoków może graniczyć z cudem. Najpierw przesunięto treningi z godziny 15 na 16. A gdy wybiła 16 dostaliśmy komunikat, że trening rozpocznie się nie wcześniej niż o 16.40. Później czekaliśmy na dalsze komunikaty i o 17 stało się jasne, że cały piątkowy plan został odwołany.

Zobacz wideo Niemcy prawie 20 lat czekają na wygraną w TCS. "Trudny okres przed Horngacherem"

Nowy program zakłada, że w sobotę o godzinie 14.30 odbędzie się oficjalny trening, który jest regulaminowym wymogiem rozegrania konkursów Pucharu Świata. Zgodnie z przepisami nie można rozegrać konkursu jeśli wcześniej nie udało się rozegrać przynajmniej jednej serii treningowej, w której wszyscy skoczkowie mieli możliwość startu. Wszyscy, czyli 53 skoczków zgłoszonych do zawodów. Ekipy (w tym Polska) dopiero po tym treningu poinformują o wyborze składu na drużynówkę. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak organizatorzy zachowaliby się w sytuacji, gdyby przeprowadzenie wcześniejszego treningu nie było możliwe, a tak się może przecież stać. FIS jest jednak spokojny. - Spodziewamy się lepszych warunków. Według prognoz w sobotę i niedzielę ma wiać z innego kierunku, w stronę, którą można zabezpieczyć specjalną siatką - powiedział w piątek Sandro Pertile w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu.

Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti. Gdzie i kiedy oglądać drużynówkę? [transmisja TV, stream]Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti. Gdzie i kiedy oglądać drużynówkę? [transmisja TV, stream]

Wiatr może przeszkodzić również w sobotę

Jak podaje portal yr.no, w czasie konkursu wiatr ma osiągać średnią siłę 5 m/s. Podmuchy mogą być nawet dwa razy mocniejsze. W piątek średni wiatr na samej skoczni wynosił około 3-4 m/s i warto zauważyć, że wiało pod narty. A to mogłoby oznaczać, że organizatorom braknie belek, a skoczkowie lataliby zdecydowanie za daleko. 

Częściowym rozwiązaniem byłoby przeniesienie konkursu drużynowego na skocznię K90, która znajduje się obok K116 i jest mniej narażona na podmuchy. W tym sezonie nic jednak na to nie wskazuje, bo poranne skoki do kombinacji norweskiej zaplanowano właśnie na skoczni dużej.

Ostatni raz na tym obiekcie walczono 21 lutego 2016 roku po odwołanym dzień wcześniej konkursie drużynowym na dużej skoczni. Wówczas najlepszy okazał się Michael Hayboeck, a drugie miejsce zajął Karl Geiger, dla którego było to pierwsze podium w karierze. Trzeci był Taku Takeuchi. Taki zabieg FIS zastosował też w 2012 roku, gdy w sobotni poranek zdecydowano się przenieść konkursy na mniejszy obiekt i właśnie tak rozegrano drużynówkę i niedzielne zawody indywidualne. W sezonie 2008/2009 wyglądało to podobnie. W sobotę konkurs indywidualny rozegrano na K116, a dzień później konkurs indywidualny na K90 wygrał Gregor Schlierenzauer przed Simonem Ammannem i Dmitrijem Wasiliewem. Warto dodać, że rekordzistą skoczni normalnej jest Kamil Stoch, który w 2017 roku, w kwalifikacjach do konkursu mistrzostw świata poleciał 103,5 metra. Okupił to jednak bólem w kolanie, który pojawił się po wylądowaniu, a dzień później nie udało mu się zdobyć medalu. 

Pogoda pokrzyżowała plany Polakom. Nieudany test nowego sprzętu

Złe warunki atmosferyczne w Lahti pokrzyżowały nieco plany polskich skoczków, którzy w dwóch treningowych skokach, a także w kwalifikacjach chcieli przetestować nowe buty, które firma Nagaba przygotowała dla nich na drugą część sezonu. Jako że najlepsi skoczkowie nie mają zbyt wielu okazji na treningi, to piątkowe serie są właściwie jedynym miejscem, w którym można coś sprawdzić i przetestować nowy sprzęt. Niestety, wiele wskazuje na to, że tym razem trzeba będzie odłożyć nieco testy. - Prognoza się sprawdziła. W okolicy nie ma gór, więc nic się nie zmieniło. Wszyscy wiedzieli, że to będzie trudny dzień. Chcieliśmy sprawdzić nowe buty, ale zawsze musimy liczyć się z tym, że może dojść do takiej sytuacji. W sobotę kontynuujemy pracę - mówił po piątku Michal Doleżal w rozmowie ze skijumping.pl.

Kamil Stoch podczas zawodów cyklu Raw Air w Norwegii.Jest decyzja ws. turnieju Raw Air. "To szaleństwo"

Polska może wrócić na pierwsze miejsce w Pucharze Narodów

Sobotni konkurs drużynowy może być niezwykle ważny w kontekście walki o Puchar Narodów. Tutaj za zwycięstwo w zawodach można zgarnąć aż 400 punktów, drugie miejsce oznacza 350 punktów, trzecie 300 itd.. W tym momencie biało-czerwoni tracą 61 oczek do prowadzącej Norwegii. Trzecie Niemcy mają już do nad 577 punktów straty. Ważne jest więc to, żeby w sobotę znaleźć się przed Norwegią, a jeśli znajdziemy się dwie pozycje przed nimi, to wtedy wrócimy na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów. Przed tygodniem Polska zajęła drugie miejsce w konkursie drużynowym w Zakopanem, najlepsi okazali się Austriacy, którzy rzutem na taśmę pokonali naszych skoczków. Trzecie miejsce zajęła właśnie Norwegia. - Nie rozpatrujemy tego w kategoriach rewanżu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a zawodnicy skoczą swoje, wówczas na pewno będziemy walczyć o podium - dodał Michal Doleżal.