Polska już nie pomoże uratować Pucharu Świata. "Gigantyczny koszt. Nie będziemy się zgłaszali"

Łukasz Jachimiak
Rasnov, Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund - możliwe, że w żadnym z tych miejsc nie odbędą się planowane na luty i marzec konkursy Pucharu Świata w skokach. Jeśli tak będzie, a FIS nie znajdzie zastępstw, to zawodnicy będą mieli półtora miesiąca przerwy. - My na pewno nie zrobimy już żadnych dodatkowych konkursów - mówi Jan Winkiel, sekretarz PZN-u. A prezes Apoloniusz Tajner zaprasza sponsorów, by pomogli przy lutowych zawodach w Zakopanem, które przejęliśmy od Chińczyków.

Od listopadowej inauguracji w Wiśle aż do konkursów w Willingen w ostatni weekend stycznia wszystko, co zaplanował FIS w Pucharze Świata mężczyzn, ma się odbyć zgodnie z planem. Pandemia koronawirusa sparaliżowała Puchar Świata kobiet - panie wystartowały tylko raz, w grudniu w Ramsau - ale na razie w rywalizację panów niemal nie uderzała.

Zobacz wideo Niemcy prawie 20 lat czekają na wygraną w TCS. "Trudny okres przed Horngacherem"

Oczywiście stratą jest brak kibiców na zawodach. Ale w trudnych, pandemicznych okolicznościach cieszy już fakt zorganizowania zgodnie z kalendarzem aż 16 kolejnych startów. I widoki na niemal pewne kolejne zawody - w ten weekend w Lahti i w następny w Willingen.

Rumunia i Norwegia nie przeskoczą pandemii?

Dopiero w lutym zaczną się dziać rzeczy, których nie planowano. Najpierw kłopoty będą niewielkie albo nawet żadne, bo Sapporo w roli organizatora zastąpi Klingenthal, a za chińskie Zhangjikaou gościć skoczków będzie Zakopane. Ale później - tuż przed mistrzostwami świata w Oberstdorfie - mogą się nie odbyć konkursy w Rasnovie. A zaraz po mistrzostwach pod wielkim znakiem zapytania stanie turniej Raw Air.

Polska może zorganizować wielki turniej w skokach narciarskich! Kibice czekali na to od latPolska może zorganizować wielki turniej w skokach narciarskich! Kibice czekali na to od lat

Jeśli przez covidowe obostrzenia skoczkowie nie będą mogli wystąpić ani w Rumunii, ani w Norwegii, to FIS stanie przed trudnym zadaniem znalezienia innych miejsc gotowych zorganizować konkursy. W przeciwnym razie Puchar Świata będzie miał długą przerwę - od 14 lutego w Zakopanem aż do 26 marca i finału sezonu w Planicy.

"My już na pewno nie będziemy się zgłaszali"

Już wiadomo, że w razie konieczności szukania Międzynarodowej Federacji Narciarskiej trudno będzie znaleźć zastępczych organizatorów. Nie będą nimi zwykle niezawodni w takich sytuacjach Polacy. - My już na pewno nie będziemy się zgłaszali po więcej konkursów tym sezonie - mówi nam Jan Winkiel, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego.

Dlaczego ani Zakopane z gotową, zaśnieżoną skocznią, ani Wisła z obiektem również możliwym do szybkiego przygotowania (trzeba byłoby go odśnieżyć) nie będą chciały gościć skoczków kolejny raz tej zimy?

Tajner zaprasza, bo wydatków jest mnóstwo

Prezes Tajner tuż po niedzielnym konkursie na Wielkiej Krokwi, w studiu TVP zwrócił się z przesłaniem do sponsorów. Szef polskiego narciarstwa ogłosił, że PZN szuka firm, które chciałyby pomóc przy organizacji zawodów w lutym. Budżet na te dodatkowe konkursy nie jest jeszcze spięty. A trzeba dużej kwoty.

  • Nagrody dla zawodników (67 600 franków szwajcarskich razy dwa, bo są dwa konkursy + 3 tys. franków razy dwa za kwalifikacje. W sumie 141 200 franków, czyli około 600 tys. złotych)
  • Zakwaterowanie ekip
  • Diety sędziowskie
  • Przygotowanie skoczni
  • Zapewnienie cateringu
  • Wynajęcie ochrony, bo ona musi na skoczni być, nawet jeśli nie będzie kibiców

Wydatki wymienia Wojciech Gumny, wiceprezes PZN-u i szef komitetu organizacyjnego Pucharu Świata w Zakopanem. - Koszt organizacji jest gigantyczny. A przychodów z biletów nie ma. Wszystko muszą pokryć sponsorzy, a sponsorzy wcale nie są aż tacy chętni do płacenia, bo w pandemii mają straty i muszą oszczędzać na wszystkim - mówi nam Gumny.

Znamy zarobki skoczków narciarskich. Wysoko Stoch, Żyła i KubackiZnamy zarobki skoczków narciarskich. Wysoko Stoch, Żyła i Kubacki

Co to dokładnie znaczy, że koszt organizacji PŚ jest gigantyczny? - Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, więc w szczegóły nie będę wchodził, ale powiem, że całkowity koszt zrobienia weekendu Pucharu Świata to nie są setki tysięcy złotych, tylko to już idzie w miliony - odpowiada Gumny. - W Zakopanem organizatorem był Tatrzański Związek Narciarski, a w listopadzie w Wiśle: Śląsko-Beskidzki Związek Narciarski. Teraz dodatkowe konkursy zrobi już PZN, żeby było sprawiedliwie - dodaje Gumny.

156 tysięcy za śnieg. "A sponsorzy mają problemy"

Sekretarz Winkiel mówi nam, że organizacja lutowych konkursów zagrożona nie jest. - Rozmawiamy z kilkoma sponsorami. A jeśli zgłoszą się kolejni, to tym lepiej - wyjaśnia. - Idealnie by było, gdyby na trybuny mogło wejść po pięć tysięcy widzów na każdy konkurs. Teoretycznie to możliwe, ale nie liczymy, że się uda - dodaje.

Obecność kibiców dałaby związkowi pewność, że na organizacji dodatkowych konkursów federacja nie straci. A może nawet zarobi. Teraz - i w Wiśle, i w Zakopanem - było tak, że środki pozyskane od sponsorów pozwoliły organizatorom wyjść na zero.

- W listopadzie koszt sztucznego naśnieżenia skoczni wyniósł 156 tysięcy złotych. To rachunki za energię elektryczną i wodę. Ogromne pieniądze - mówi nam Andrzej Wąsowicz, szef Śląsko-Beskidzkiego ZN-u i organizator PŚ w Wiśle.

Andrzej Stękała podczas druzynowego konkursu skokow Pucharu Swiata w skokach narciarskich, Zakopane 16.01.2021Kibic wywołał uśmiech na twarzy Stękały. "Usiadłem na belce i usłyszałem dźwięk spoza Wielkiej Krokwi"

Koszt? Od 1,5 do 2,2 mln złotych. A zarobku nie ma

- Gdybyśmy mieli robić jeszcze jeden weekend PŚ, to skoczni już nie trzeba by było naśnieżać. Ale i tak musielibyśmy wydać grubo ponad milion złotych. A sponsorzy mają problemy i nie są skłonni dawać pieniędzy po raz kolejny. Firmy mają niższe budżety na marketing - tłumaczy Wąsowicz.

Z naszych informacji wynika, że koszt organizacji PŚ czy to w Wiśle, czy w Zakopanem, wynosi co najmniej 1,5 mln złotych. A bywało, że w Zakopanem, w związku z bardziej efektowną oprawą, zamykał się w kwocie 2,2 mln złotych.

Zakopane zarabiało najwięcej. Zysk dostawały kluby

Zakopane zawsze mogło sobie pozwolić na inwestycje, bo zarabiało najwięcej ze wszystkich miejscowości przyjmujących PŚ. - W poprzednim sezonie Wisła wypracowała 800 tysięcy złotych zysku i to był nasz rekord. A w Zakopanem, w związku z o wiele większą pojemnością trybun, zarobek zawsze był jeszcze pięć razy wyższy niż u nas - mówi Wąsowicz. - Zarobek okręgi, i nasz, i tatrzański, dzielą między kluby ze swoich regionów - dodaje prezes, chcąc, by dla kibiców było jasne, co się dzieje z pieniędzy z zakupionych przez nich biletów.

Norwegowie przestrzegają przed nową gwiazdą! Przyćmił Graneruda. Norwegowie przestrzegają przed nową gwiazdą! Przyćmił Graneruda. "Będzie mocny podczas MŚ"

Teraz biletów i kibiców nie ma, dlatego sukcesem polskich organizatorów PŚ w listopadzie i styczniu było wyjście na zero. O to samo Zakopane postara się w lutym, zastępując Chińczyków. Ale więcej zastępstw Polacy nikomu nie zaproponują. Bo na tym już byśmy wyraźnie stracili.