Granerud bije antyrekordy w Zakopanem! Znamy przyczynę koszmarnych skoków

Halvor Egner Granerud jest cieniem siebie na Wielkiej Krokwi. Norweg ma wielkie problemy i sam nie wierzy, że w niedzielnym konkursie coś się poprawi. Na domiar złego w tym sezonie czekają go jeszcze dwa lutowe konkursy w Zakopanem, a to może być bardzo ważna informacja w kontekście walki o Kryształową Kulę. Trenerzy od razu wskazują przyczyny absurdalnych wręcz prędkości najazdowych. Kluczowe jest za to pytanie, czy do niedzieli Norweg zdoła poprawić swój najazd.

Kilka dni temu pisaliśmy, że niedzielny konkurs indywidualny w Zakopanem może być nawet kluczowym w kontekście walki o Kryształową Kulę. Po zawodach w Zakopanem zostanie 14 indywidualnych konkursów PŚ do końca, dlatego jeśli Stoch chciałby pomyśleć o trzeciej w karierze Kryształowej Kuli, to wkrótce musiałby zacząć solidnie odrabiać stratę do Graneruda. Obecnie wynosi ona 326 punktów. I kto wie, czy Polak nie zyskał właśnie znakomitej okazji, by rozpocząć pogoń za Norwegiem. Warunek jest jeden, Stoch musi skakać tak jak w pierwszej serii konkursu drużynowego.

Zobacz wideo "Kamil Stoch ruszył w pogoń za trzecią w karierze Kryształową Kulą"

Granerud cieniem siebie na Wielkiej Krokwi

Piątkowe i sobotnie skoki pokazały zaś, że Halvor Egner Granerud kompletnie nie radzi sobie na tym obiekcie. To, co Norweg wyprawia na najeździe woła o pomstę do nieba. Gdyby nie to, że Aleksander Stoeckl ma w ten weekend wolne i nie przyjechał do Zakopane, to pewnie rwałby teraz włosy z głowy i ruszał z planem natychmiastowego naprawienia Graneruda. Odległości Norwega z tego weekendu to: 117,5 m, 116 m, 117 m, 115 m, 116,5 m oraz 131,5 m uzyskane w bardzo sprzyjających warunkach.

A poprawiać jest co, bo Granerud w sobotnim konkursie stracił na rozbiegu aż 1,8 km/h i 1,4 km/h w prędkościach najazdowych tylko do Kamila Stocha! A przecież Polak należy do najwolniej jeżdżących zawodników. - Nie wiem, co się ze mną dzieje. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś był o 1 km/h wolniejszy niż drugi najsłabszy. Nie wiem, jaki jest mój problem. A właściwie to chyba wiem, ale nie umiem tego naprawić. Beznadziejna sprawa. Skoki technicznie są dobre, ale startuje jakby sześć belek niżej niż inni - mówił w mix zonie zrozpaczony Halvor Egner Granerud. 

Skąd się biorą problemy Graneruda?

W mediach od razu pojawiły się komentarze, ze tak fatalne prędkości najazdowe mogą być wynikiem tego, że podstawowy serwismen kadry Norwegów - Kenneth Gangnes nie przyjechał w ten weekend do Zakopanego, bo wkrótce spodziewa się narodzin dziecka. W świecie skoków narciarskich utarł się żart, że jeśli skoczek jedzie wolno, to znaczy, że zamiast smarów miał narty posmarowane popularnym kiedyś klejem Butaprenem. Prawda jest jednak taka, że nawet nieco gorsze smary nie dadzą aż takiej gigantycznej utraty prędkości.

- Zaobserwowałem, że on coraz gorzej ustawia stopy. Za bardzo mu uciekają na zewnątrz. Przez to zewnętrznymi krawędziami nart trze o brzegi torów i to go spowalnia. Pogubił się na dojeździe, nie ma swobody - mówił w sobotę Jan Szturc w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem. I okazuje się, że obserwacje legendarnego polskiego trenera potwierdza także trener Norwegów Aleksander Stoeckl, któremu w sobotę zadaliśmy pytanie, czy te wręcz kuriozalne prędkości to wina serwisu czy błędów skoczka. 

- Tak, to zdecydowanie problem samego skoczka. Potwierdzam, że Granerud ociera nartami o krawędzie najazdu. Na tego typu najeździe tworzy to bardzo dużą różnicę. Dokładnie tak samo było też w Innsbrucku, gdzie są takie same tory najazdowe - mówi nam Aleksander Stoeckl.

Doleżal zauważa inny problem

Trener Polaków Michał Doleżal zwraca też uwagę na aspekt belki startowej, który poruszaliśmy w sobotę. Pisaliśmy wówczas, że ta belka przeszkadza polskim skoczkom, bo nie są przyzwyczajeni do tej dość dużej i szerokiej platformy, bo na zwykłych treningach skacze się z lekkich aluminiowych belek, w których inaczej można ustawiać stopy. Okazuje się, że może to również przeszkadzać Granerudowi tak, jak Kamilowi Stochowi kompletnie nie pasował rozbieg w Titisee-Neustadt. A mimo to raz udało mu się tam wygrać. - Może to być również efekt samej belki startowej, która może tutaj stwarzać problemy. Dochodzi nieco inny kąt nachylenia rozbiegu i zawodnikowi trudniej jest ruszyć. Zresztą Kamil Stoch miał bardzo podobny problem w Titisee-Neustadt i wtedy od razu tracił nawet 1 km/h. Tak się tez może stać - mówi Michal Doleżal. 

Tak gigantyczna strata w prędkościach najazdowych nie może być efektem jakiegoś jednego błędu. To musi być zbiór problemów, których skoczek nie jest w stanie rozwiązać. Najciekawszy jest za to fakt, że w Zakopanem odbędą się w tym sezonie trzy konkursy indywidualne, a to oznacza, że Norweg może stracić bardzo dużo punktów. I kto wie, czy nie będzie to klucz w walce o Puchar Świata dla Kamila Stocha. 

Trudna niedziela dla Graneruda

W przypadku najlepszych Polaków okazało się, wystarczyły zaledwie trzy piątkowe skoki, a także późniejsze wskazówki trenera i w sobotniej drużynówce wszystko od razu funkcjonowało lepiej. Może to być również tego, że Polacy trenowali już z wykorzystaniem tej belki latem. I teraz wystarczyło sobie tylko przypomnieć pewne określone ruchy.

W przypadku Graneruda trudno twierdzić, że w niedzielnym konkursie Norweg znajdzie antidotum na felerny najazd. Nadzieję w serca Norwegów mógł wlać skok z drugiej serii konkursu drużynowego, bo Granerud wreszcie poleciał ponad 130 metrów. Trzeba jednak zauważyć, że zrobił to w wybitnie korzystnych warunkach, a jeśli popatrzymy na prędkości najazdowe, to dalej tracił w nich ponad 1,5 km/h do najlepszych. A to oznacza prawdopodobnie, że jak w niedziele nie trafi na dobre warunki, to możliwe będzie nawet brak awansu do drugiej serii. Na pewno byłaby to wielka sensacja dla osób, które oglądają tylko zawody indywidualne. Ale jeśli już ktoś oglądał wszystkie skoki z Zakopanego, to prawdopodobnie w żaden sposób nie będzie zaskoczony. 

Więcej o: