Justyna Kowalczyk-Tekieli krytykuje podejście do testów na PŚ w Zakopanem. Jest odpowiedź komitetu

Jakub Balcerski
Uczestnicy zawodów PŚ w Zakopanem muszą przejść obowiązkowe testy na koronawirusa. To decyzja ogłoszona późno, na kilka dni przed zawodami i inna od tej, która obowiązywała podczas konkursów w Wiśle w listopadzie. Sprawę braku wymogu testów w tamtym okresie skrytykowała Justyna Kowalczyk-Tekieli. - Nikomu nie przyszło do głowy, że znajdą się organizatorzy, którzy w środku pandemii nie będą chcieli robić testów przed Pucharem Świata - napisała na Twitterze.

W poniedziałek organizatorzy Pucharu Świata w Zakopanem poinformowali, że przed wejściem na skocznię i odebraniem akredytacji każdy uczestnik będzie musiał okazać ważny negatywny wynik testu na koronawirusa. Podczas poprzednich zawodów w Polsce - inauguracji PŚ w Wiśle - nie było takiego obowiązku. Teraz decyzja zapadła, ale bardzo późno, bo zaledwie pięć dni przed początkiem zawodów, a cztery przed pojawianiem się na miejscu zawodników, sztabów, czy dziennikarzy. - To prawda, pojawiła się bardzo późno, ale musiała zostać podjęta. Te testy stały się już standardem w obecnej sytuacji - mówi nam były wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego, Andrzej Wąsowicz.

Zobacz wideo "Kamil Stoch ruszył w pogoń za trzecią w karierze Kryształową Kulą"

Organizatorzy PŚ w Zakopanem wprowadzili obowiązkowe testy na kilka dni przed zawodami. Dlaczego jeszcze na inauguracji w Wiśle ich nie było?

- W przypadku zrobienia tych testów antygenowych wszyscy będą bardziej bezpieczni, niż gdyby mieli ich nie zrobić. Podjęliśmy decyzję po konsultacjach z FIS-em i naszym lekarzem zawodów, który zalecił takie rozwiązanie. To tylko kwestia bezpieczeństwa - mówi Sport.pl członek komitetu organizacyjnego PŚ w Zakopanem oraz członek komisji kalendarzowej FIS, Wojciech Gumny.

.Były polski skoczek ujawnia: Złamano mnie, zniszczono. Powinienem być tam, gdzie Kamil Stoch

To zresztą decyzja, której należało się spodziewać - PŚ w Wiśle był jednym z niewielu przedsięwzięć tej rangi na świecie, które nie zdecydowały się wymagać od akredytowanych osób zrobienia testu. Podobnie wyglądało to latem - na zawodach Letniego Grand Prix i Letniego Pucharu Kontynentalnego. Tak samo jak teraz zdecydowano, że będą potrzebne, wtedy według organizatorów potrzeby nie było - nikt na to nie naciskał. Była natomiast możliwość, a u wielu nawet potrzeba wykonania ich po konkursach pod kątem lotu czarterowego do Finlandii na zawody w Ruce. Wówczas wśród zawodników, którzy mieszkali ze sobą w Wiśle, był jeden przypadek zakażenia w kadrze rosyjskiej, ale na kwarantannę po wyjeździe z Polski nie oddelegowano nawet całej reprezentacji. Inaczej stało się w przypadku kadry Austrii (cztery przypadki po zawodach, dwa kolejne potwierdzone w następnych dniach), ale ona mieszkała w innym miejscu niż reszta stawki.

Kazuyoshi Funaki wrócił na skocznięLegenda skoków znów fruwa, a ma 45 lat. Kibice zachwyceni. Piękny lot [WIDEO]

Jak władze PZN tłumaczą decyzję o braku wymogu zrobienia testów przed zawodami w Wiśle? - Byliśmy wtedy na innym etapie pandemii. Rok temu na Pucharze Świata w Zakopanem też nie było testów, prawda? Bo nie było takiej potrzeby. Ja się nie znam na sytuacji medycznej, ale jeśli sanepid i FIS mówi: należy przetestować, to ja się nie zastanawiam - wskazuje Wojciech Gumny. - Nie mieliśmy obowiązku testowania, bo FIS tego nie wymagał. Ale ja mam informacje, że wszystkie ekipy po doświadczeniach z Letniego Grand Prix miały aktualne badania wykonane. Skoro nie było konieczności, to przyjęliśmy inny wariant. To był początek Pucharu Świata, teraz sytuacja się zmieniła. - tłumaczy Wąsowicz. - Czy lepiej testować, czy nie, to pokazała sytuacja w Niemczech. My mamy wszystko przemyślane, jest zastosowana procedura, która ma być prosta i nie mieć żadnych elementów, które mogłyby dla nas być w jakiś sposób negatywne - dodaje Gumny.

Krytyka Justyny Kowalczyk-Tekieli. "Nie zwalajmy na FIS, że Polacy nie czują potrzeby testowania"

Organizatorów po ogłoszeniu decyzji krytykowała na Twitterze Justyna Kowalczyk-Tekieli. Była polska biegaczka nie pisała jednak negatywnie o przeprowadzaniu testów, a o tym, że zbyt długo wstrzymywano się z wprowadzeniem go w życie. - (...) Nie zwalajmy na FIS, że Polacy nie czują potrzeby testowania - pisała. I dodawała w dwóch kolejnych wpisach: W każdym kraju trzeba było (się przestestować - przyp.red.), tylko nie w Polsce. To raczej nie o FIS-ie świadczy. Tam nikomu nie przyszło do głowy, że znajdą się organizatorzy, którzy w środku pandemii nie będą chcieli robić testów przed Pucharem Świata.

"To prywatna opinia pani Justyny" Stanowisko PZN? "Bezpieczeństwo jest najważniejsze i stąd podjęta decyzja"

Dlaczego miałoby świadczyć o FIS-ie? To odniesienie do sprawy niewypracowanych regulacji dotyczących warunków sanitarnych na zawodach Pucharu Świata, które byłyby jednakowe dla wszystkich, jak choćby w Pucharze Świata w biathlonie, gdzie takie opracowała federacja IBU. A FIS w swoich przepisach zamieściła zapis mówiący o tym, że zasady testowania nie są ustalane przez nią, a narzucane przez lokalne władze sanitarne i państwowe. Podobnie w przypadku rozstrzygania tego, co z przypadkami zakażeń, które pojawią się już na zawodach, czego doskonałym przykładem było zamieszania związane ze słabo pozytywnym testem Klemensa Murańki w Oberstdorfie. O wszystko pytano wtedy sanepid, a nawet przekazywano niesprawdzone informacje. - Nie wykluczam, że sytuacja na Turnieju Czterech Skoczni otworzyła drogę do zmian, a jedną z nich może być zalecanie lub wprowadzanie obowiązku testowania - mówi nam Andrzej Wąsowicz.

Zakopane: Puchar Świata w skokach narciarskichNiebezpieczne prognozy przed PŚ w skokach w Zakopanem! Organizatorzy apelują do kibiców

Organizatorzy nie chcą skomentować słów Justyny Kowalczyk-Tekieli. Dyrektor zawodów Pucharu Świata i skoczni w Wiśle-Malince Andrzej Wąsowicz odmówił komentarza, a Wojciech Gumny stwierdził jedynie, że "to prywatna opinia pani Justyny, a stanowisko Polskiego Związku Narciarskiego obecnie jest takie, że bezpieczeństwo jest najważniejsze i stąd podjęta decyzja". Wąsowicz dodał jeszcze, że jeśli trzeci weekend PŚ w skokach narciarskich planowany na ten sezon w Polsce trafi do Wisły, to będzie wymagał ważnego negatywnego testu na koronawirusa od osób uczestniczących w zawodach. Tak samo miałoby to wyglądać w przypadku zorganizowania lutowych konkursów w Zakopanem. A decyzja o tym, gdzie odbędą się konkursy zapadnie podczas spotkania FIS z organizatorami podczas PŚ w Zakopanem. Ma zostać oficjalnie ogłoszona do 19 stycznia.