Wpadka realizatora transmisji z Titisee-Neustadt. Kibice myśleli, że Stoch nie zdążył

Kamil Stoch tym razem nie zaliczy konkursu Pucharu Świata do udanych, bo jak sam przyznał, nie był w stanie wykrzesać z siebie więcej energii. Nie pomogły mu również warunki. Lekko ospały był również realizator transmisji, który zaliczył kilka drobnych wpadek, a tuż przed drugim skokiem Stocha część kibiców mogła pomyśleć, że Polak nie zdążył na belkę.

Polscy skoczkowie przyzwyczaili kibiców w tym sezonie do regularnych miejsc na podium. Przez cztery pierwsze konkursy 2021 roku nasza drużyna była nawet niepokonana w Pucharze Świata, ale każda seria kiedyś się kończy. W czasie niedzielnych zawodów w Titisee-Neustadt Polakom nie udało się połączyć dobrych skoków i szczęścia do warunków, bo taki Kamil Stoch, choć popełniał błędy, to w obu seriach skakał przy najgorszym wietrze. W rezultacie biało-czerwoni pierwszy raz od 6 grudnia nie stanęli na podium w tym sezonie Pucharu Świata. Najlepszy był szósty Dawid Kubacki, dziewiąte miejsce zajął Jakub Wolny. 16. był Piotr Żyła, a 17. Kamil Stoch. W trzeciej dziesiątce znaleźli się Andrzej Stękała, Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek - wszystkie wyniku tutaj 

Zobacz wideo "Kamil Stoch ruszył w pogoń za trzecią w karierze Kryształową Kulą"

Sprint Kamila Stocha w Titisee-Neustadt. Takie obrazki zdarzają się rzadko

Po pierwszej serii zajmował dopiero 25. miejsce i musiał w piorunującym tempie dostać się na górę skoczni, by zdążyć na drugą serię. Wszak Polak pierwszą serię kończył jako trzeci od końca, a w finale skakał już jako piąty skoczek. Stochowi nie pomagało również to, że organizatorzy bardzo spieszyli się z przeprowadzeniem zawodów i przerwy między zawodnikami były dość krótkie. - Bywają takie konkursy, że człowiek musi się spieszyć. Musi szybko pozbierać swoje rzeczy, zapakować do plecaka i szybko iść na górę - mówił Stoch na antenie TVP.

Na Twitterze można znaleźć kompilacje obrazków, które pokazują, jakie tempo musiał narzucić sobie skoczek. Ponadto ujęcia biegnącego Stocha pokazały się m.in. tuż przed jego skokiem w drugiej serii, dlatego wielu kibiców pisało w social mediach, że bało się, czy Stoch w ogóle zdążył na swój skok. 

Mogło to mieć również delikatny wpływ na występ Polaka w drugiej serii, bo mogło się przełożyć na pracę jego nóg. Choćby dwa lata temu Dawid Kubacki mówił w Innsbrucku, że zepsuł skok, bo za szybko wchodził po schodach. I właśnie dlatego nogi nie działały później dobrze w czasie skoku.

Realizacja konkursu nie była idealna

Realizacja samych zawodów też pozostawiała nieco do życzenia. Niemiecki realizator często nie nadążał za wydarzeniami na skoczni. Pojawiały się przebitki, które zupełnie nie trafiały w tempo, a czasem zdarzało się nawet, że skoczek już ruszył, a realizator nie pokazywał tego od początku. Tak było choćby w sytuacji Piotra Żyły. Choć tutaj był to też prawdopodobnie efekt skróconej przerwy między zawodnikami. - To były najgorzej pokazane zawody od lat - szłyszymy w środowisku. Po ostatnich doskonale realizowanych zawodach m.in. w Oberstdorfie czy w Bischofshofen tym razem pojawiło się więcej niedoróbek. W podobnym tonie wypowiedział się też szef ekipy wydawców TVP Sport, która realizuje m.in. konkursy w Zakopanem.

Stoch nie był sobą w niedzielnym konkursie

Kamil Stoch w niedzielnym konkursie w Titisee-Neustadt nie był sobą. Po zawodach wytłumaczył, co poszło nie tak. - Tak, były to jedne z bardziej intensywnych dla mnie zawodów. Ale jak wyjechałem na górę, to miałem kilka minut, żeby pogadać z trenerem, chwilę się zastanowić i skoncentrować. Zabrakło świeżości i dobrej energii. I z każdym dniem było coraz słabiej i jak się obudziłem w niedzielę rano, to stwierdziłem, że może być ciężko. Fizycznie jest okej, ale głowa powiedziała, że chce mieć wolne. Takie zawody też trzeba przetrwać - mówił Kamil Stoch na antenie Eurosportu. Przełożyło się to na błędy, bo w pierwszej serii skoczek, jak sam mówi, odbił się z powietrza, a najgorsze warunki w pierwszej serii też nie pomogły powalczyć w powietrzu. - Ciało nie współgrało ze skokami. Do tego miał naprawdę bardzo zły ten wiatr, chyba najgorszy w konkursie. Teraz Kamil odpocznie i myślę, że w Zakopanem będzie znów skakał na bardzo dobrym poziomie - mówił Adam Małysz na antenie TVP Sport niedługo po zawodach. 

Granerud znowu ucieka

Słabszy konkurs w wykonaniu Kamila Stocha i zwycięstwo Norwega Halvora Egnera Graneruda oznacza, że Norweg znów odskoczył Polakom w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Prowadzący w klasyfikacji Granerud ma już 264 punkty przewagi nad drugim Markusem Eisenbichlerem i 326 nad trzecim Kamilem Stochem. Dawid Kubacki traci już 475, a Piotr Żyła 479 punktów.