"Uczeń przerósł mistrza". Doleżal zarabia mniej niż Horngacher. A osiąga rekordowe wyniki

Zarabia mniej niż Stefan Horngacher, ale więcej niż chciał zarabiać. Jest z pracy w Polsce zadowolony, a my jesteśmy szczęśliwi, że Michal Doleżal prowadzi naszych skoczków do być może najlepszych wyników w historii. Sobotnie zawody w Titisee-Neustadt ze zwycięstwem Kamila Stocha, trzecim miejscem Piotra Żyły, piątym Andrzej Stękały i siódmym Dawida Kubackiego znów pokazały, że staliśmy się potęgą.

Solidna podstawa, dodatek marketingowy i dodatek wynikowy - to składowe pensji Michala Doleżala. Ile zarabia czeski trener polskich skoczków narciarskich? Oficjalnie nie wiadomo, ale z informacji Sport.pl wynika, że jego miesięczna pensja wynosi około 10 tys. euro. A umowa obowiązuje do końca następnego sezonu.

Zobacz wideo "Kamil Stoch ruszył w pogoń za trzecią w karierze Kryształową Kulą"

Dostał mniej, ale więcej

10 tys. euro to o 2,5 tys. euro mniej niż pod koniec pracy w Polsce miał dostawać Stefan Horngacher, który nie przedłużył kontraktu w Polsce i prowadzi obecnie kadrę Niemiec. Ale to więcej - słyszymy, że o 10-15 proc. - niż Doleżal chciał zarabiać, gdy awansował z asystenta Horngachera na głównego trenera naszej kadry i podpisywał kontrakt z Polskim Związkiem Narciarskim.

Trwająca zima pokazuje już dobitnie, że nie był to awans niezasłużony. Po sobotnim zwycięstwie Kamila Stocha w Titisee-Neustadt i trzecim miejscu Piotra Żyły mamy tej zimy niespotykaną dotąd statystykę. Otóż polscy skoczkowie wywalczyli więcej podiów, niż odbyło się konkursów. W 13 startach nasi zawodnicy na pudło wskoczyli 14 razy. A przecież na dwóch konkursach w Niżnym Tagile nie reprezentowali nas Stoch, Żyła i Dawid Kubacki.

Co ważne, im dłużej trwa drugi sezon szefowania Doleżala, tym mocniejsza staje się nasza drużyna. W sobotę w Titisee-Neustadt zaliczyliśmy najlepszy start za kadencji Czecha. Do klasyfikacji Pucharu Narodów zdobyliśmy 268 punktów.

Tylko raz w historii polskich skoków było lepiej. Tylko raz w historii polskich skoków było lepiej. "Doleżal wprowadził eksperymentalne metody"

To nasz drugi najlepszy wynik w historii. Bardzo zbliżony do 280 pkt, które kadra wywalczyła w grudniu 2013 roku pod wodzą Łukasza Kruczka. Wtedy mieliśmy m.in. zwycięstwo Jana Ziobry, drugie miejsce Stocha, szóste Żyły, siódme Klemensa Murańki. Teraz zobaczyliśmy triumf Stocha, trzecie miejsce Żyły, piąte Stękały, siódme zdmuchniętego przez wiatr Kubackiego (po pierwszej serii prowadził, w drugiej jako jedyny obok 30. Władimira Zografskiego miał podmuchy z tyłu) i 11. miejsce Jakuba Wolnego.

Doleżal z drugim, czwartym i szóstym wynikiem w historii

Tamten olimpijski sezon Kruczka był dobry, ale w Engelbergu zdarzył się nam niepowtarzalny wybuch formy. A teraz u Doleżala takie wybuchy stają się normą. 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen zdobyliśmy 245 punktów do Pucharu Narodów. 3 stycznia w Innsbrucku wywalczyliśmy 235 punktów. Doleżal jako trener ma więc już trzy z sześciu najlepszych wyników Polski w historii:

  1. Engelberg 2013 - 280 pkt (trener Kruczek)
  2. Titisee-Neustadt 2021 - 268 pkt (Doleżal)
  3. Oberstdorf 2019 - 250 pkt (Horngacher)
  4. Garmisch-Partenkirchen 2021 - 245 pkt (Doleżal)
  5. Lillehammer 2018 - 238 pkt (Horngacher)
  6. Innsbruck 2021 - 235 pkt (Doleżal)

A przede wszystkim ekipa Doleżala umacnia się na prowadzeniu w Pucharze Narodów. Dotąd zdobyliśmy go tylko dwa razy w historii. Z Horngacherem za sterami.

Planica. Trzecie miejsce polskiej drużyny. Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Dawid Kubacki, Kamil StochKlasyfikacja generalna Pucharu Narodów. Polska ucieka po niesamowitym konkursie

Podzielił się z asystentem, posłuchał Małysza

W Pucharze Świata mamy dziś Stocha, Żyłę i Kubackiego na miejscach 3-5, a dalej Stękałę, który jest 13. i brakuje mu tylko 52 pkt do Top 10, a także 30. Zniszczoła, 36. Wąska, 37. Murańkę, 41. Wolnego, 51. Kota, 65. Hulę i 67. Pilcha. Nigdy, w żadnym sezonie, nie mieliśmy aż 11 Polaków z punktami. Nigdy nie mieliśmy aż siedmiu Polaków, którzy w jednym sezonie wskoczyliby do Top 10 choć jednego konkursu. A Wolny już w niedzielę może być ósmym Polakiem z takim wynikiem. Bo to nasz kolejny zawodnik, który najwyraźniej odnajduje formę.

Doleżalowi sprawdza się idea wielkiej drużyny. Jednego sztabu dla 13 kadrowiczów. Wszyscy mają ten sami, najlepszy sprzęt, wszyscy są obserwowani przez wszystkich trenerów. Za Horngachera, któremu trzeba być wdzięcznym za mnóstwo sukcesów, to było nie do pomyślenia. Kadra A była odcięta od reszty świata. Zamykała treningi, wyłączała z użytku skocznię na całe swoje zgrupowania, na teren nie byli wpuszczani żadni obserwatorzy, o co czasami złościli się klubowi trenerzy czy rodzice zawodników.

Jeszcze raz - Horngachera broniły wyniki. Ale otwartość Doleżala chyba sprawdza się jeszcze lepiej. Przed startem poprzedniego sezonu, swojego pierwszego w roli szefa, Czech zaskoczył mnie, mówiąc, że on baczniej przygląda się trzem skoczkom z kadry A, a drugą trójką mocniej opiekuje się Grzegorz Sobczyk. Główny trener zauważył, że asystent złapał lepszy kontakt z niektórymi skoczkami, więc zaproponował taki podział.

Kamil StochPolacy zdominowali zawody w Titisee-Neustadt. Fenomenalny skok Stocha!

Uczeń przerósł mistrza?

Teraz Doleżal przyjął inicjatywę Adama Małysza, który uznał, że wszyscy skorzystają, jeśli kadra nie będzie dzielona na grupy A i B. Efekt jest taki, że coraz częściej mijając się pod skoczniami z Horngacherem nasz sztab pyta go: "Stefanie, czy ci nie żal?" My za Horngacherem naprawdę nie musimy tęsknić. Kiedy odchodził, martwiliśmy się, czy bez niego polskie skoki wciąż będą tak mocne. A na dziś są mocniejsze.

- Zrobiliśmy bardzo duży postęp. Michał nie tylko kontynuuję pracę Stefana Horngachera, ale moim zdaniem uczeń przerósł mistrza - stwierdził Małysz przed kamerą TVP Sport po sobotnim konkursie w Titisee-Neustadt.