Schlierenzauer tłumaczy się z niechlubnego zachowania. "Przekroczyłem granicę"

"To, że nie poddałem się kontroli, było pomyłką, głupotą. Zachowałem się nie w porządku, dałem zły przykład" - kaja się Gregor Schlierenzauer po tym, gdy Turniej Czterech Skoczni zakończył po jednym skoku.

"Swoją reakcją nie pomogłem sobie w trakcie turnieju. Jest mi bardzo przykro. Sport to emocje, lecz nie powinienem przekroczyć granicy. Przepraszam" - napisał w swoim blogu Gregor Schlierenzauer.

Zobacz wideo Niemcy prawie 20 lat czekają na wygraną w TCS. "Trudny okres przed Horngacherem"

31-letni Schlierenzauer - dwukrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni - tegoroczną edycję będzie wspominał z niesmakiem. Austriak brał udział jedynie w austriackiej części zawodów, którą zakończył niechlubnym akcentem.

Schlierenzauer: Moje zachowanie było głupotą

Austriacki skoczek nie został w Bischofshofen w ogóle sklasyfikowany, bo wściekły po swoim słabym skoku odmówił poddania się regulaminowej kontroli sprzętu, a jury nie miało innego wyjścia, jak tylko zdyskwalifikować sześciokrotnego mistrza świata.

Schlierenzauer w skoku konkursowym wylądował tak blisko, że nawet nie miał co liczyć na listę lucky loserów, nie mając szans w parze z Peterem Prevcem. A potem zlekceważył obowiązkową kontrolę.

"To, że nie poddałem się kontroli, było pomyłką, głupotą. Zachowałem się nie w porządku, dałem zły przykład i chciałbym szczerze przeprosić" - napisał Schlierenzauer, który na niemieckie konkursy w ogóle nie został powołany.

53-krotnego zwycięzcy zawodów Pucharu Świata nie zobaczymy w najbliższy weekend w Titisee-Neustadt. "To oczywista i w pełni zrozumiała decyzja. Przerwę od skoków wykorzystam na rozmowy z moim zespołem. Mogę jedynie życzyć powodzenia kolegom" - dodał.