Wskazał niuans, który pozwolił Stochowi wygrać. Horngacher chciał go podebrać Polakom

Jakub Balcerski
Polacy za mało cieszą się Michalem Doleżalem. Horngacher chciał go w Niemczech, nadal żałują go Czesi, a tu ma umowę jeszcze na dwa lata i nie przestaje osiągać kolejnych sukcesów. - Michal spełnia w Polsce swój cel. Bo on chce przede wszystkim wygrywać z drużyną, a polskie skoki mu na to pozwalają - mówi Sport.pl były czeski skoczek, Martin Cikl.

W marcu 2019 roku z polskiej kadry odszedł Stefan Horngacher, czyli trener, który zdobył z polskimi skoczkami złoty i brązowy medal igrzysk olimpijskich, dwa złote i po jednym srebrnym oraz brązowym medalu mistrzostw świata, Kryształową Kulę za klasyfikację generalną Pucharu Świata, dwa razy Puchar Narodów i dwukrotnie zwyciężał w Turnieju Czterech Skoczni.

Zobacz wideo "Zamieszanie przed TCS mogło mieć pozytywny wpływ na polskich skoczków"

Doleżal został trenerem Polaków. "Kontynuacja pracy Stefana"

Ten niezwykły dorobek miał być czymś, co jeszcze długo będziemy wspominać z łezką w oku. Na jego następcę wybrano dotychczasowego asystenta Austriaka i specjalistę od kombinezonów, Michala Doleżala. Czech nie zgodził się odejść z Horngacherem do Niemiec. Mocno związał się z polskim zespołem i gdy dostał ofertę od polskiego związku, poczuł, że chce się podjąć największego wyzwania w trenerskiej karierze. 

Halvor Egner Granerud i Kamil StochKamil Stoch pierwszy raz odniósł się do zamieszania z Granerudem

Adam Małysz mówił wtedy, że nie boi się o przyszłość polskich skoków. - Mamy w zespole świetnych ludzi, którzy dużo nauczyli się od Stefana, ale też wiele wnoszą samemu do tej kadry. Mam wrażenie, że my nie musimy teraz mieć lidera, człowieka z nazwiskiem, a gościa, który to wszystko poukłada - wskazywał były skoczek, a teraz dyrektor skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim. Imponował wtedy spokój, z jakim podjęto tę decyzję, bo zamieszanie w związku z odejściem Horngachera było ogromne. Ale każdy wiedział, że chodzi o kontynuację myśli Austriaka, a prawdopodobnie nikt nie mógłby wtedy zrobić tego lepiej niż Doleżal. - Gdy Stefan odchodził, ja też byłem za tym, żeby Michal to przejął. Moją sugestią było to, żeby nie szukać nikogo z zagranicy i żeby była to kontynuacja pracy Stefana. Może ktoś tego posłuchał, a jeśli nie, to dobrze, że i tak podjął taką decyzję o jego pozostaniu z kadrą - mówi Sport.pl Zbigniew Klimowski, były asystent Horngachera i Doleżala, a obecnie trener kadry młodzieżowej

"Wyjazd do Polski przyniósł Michalowi tylko korzyści"

- Michal jako skoczek był bardzo sumienny, zawsze starał się, żeby wszystko wychodziło mu jak najlepiej. Po zakończeniu kariery dołączył na chwilę do przemysłu filmowego, ale wtedy najpierw Dukla Liberec, a potem czeska kadra dała mu możliwość podjęcia pracy jako trener - opisuje dla Sport.pl były czeski skoczek, Martin Cikl. Doleżal trenował go, gdy był szkoleniowcem tamtejszej kadry B. - Jako trener przywiązywał dużą wagę do przestrzegania odpowiedniego stylu życia i poprawności prowadzonych przez siebie treningów. Na naszych spotkaniach pojawiały się nowe rzeczy, a kiedy nie wszystko poszło tak, jak powinno, na kolejnym spotkaniu zastanawiano się, gdzie jest błąd i co zmienić - wskazuje Cikl. 

Doleżal wprowadza dwie zmiany w polskiej kadrze na Puchar ŚwiataDoleżal wprowadza dwie zmiany w polskiej kadrze na Puchar Świata

- Poznaliśmy się jeszcze za czasów jego kariery skoczka. W końcówce pokazywał się nieźle na skoczni, a później widywaliśmy się, gdy pracował już jako trener najpierw w Czechach i gdy przyszedł do nas do sztabu Stefana. Większość tego czasu, gdy jeździliśmy na zawody, to my na okrągło w pokojach dopasowywaliśmy i szyliśmy kombinezony. Wtedy ciągle mieliśmy kontakt. Był i pozostał bardzo otwarty, można z nim szczerze porozmawiać. Lubi grać na gitarze, zachęca do tego innych - mówi Zbigniew Klimowski. - Wyjazd do Polski przyniósł mu tylko korzyści. Obok Stefana zdobył doświadczenie i się rozwinął - dodaje Cikl. 

Praca nad niuansami. Małysz: Michal przerósł mistrza. Ma za sobą większy sukces na Turnieju

Na początku współpracy z polską kadrą Doleżal pozostawał odpowiedzialny za kombinezony, ale coraz częściej poprawił zwrócić uwagę na kluczowe szczegóły, które potrafiły nawet poprawić ogólne wyniki zawodników. To samo przełożył już na pracę ze sztabem bez Horngachera. Daje Polakom coraz większe sukcesy. W zeszłym sezonie doprowadził Dawida Kubackiego do zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni i Kamila Stocha do wygrania Raw Air, a w tym zdobył już brązowy medal mistrzostw świata w lotach, a teraz dodał do tego kolejny triumf w TCS - tym razem Stocha. Wprowadził na wyższy poziom także innych zawodników - w końcu w pierwszej "szóstce" klasyfikacji generalnej Turnieju było aż czterech Polaków. 

Przed Turniejem poprawił u niego bardzo mały element w pozycji najazdowej - schodzenie do niej po odepchnięciu od belki. I dało to świetny efekt, o czym pisał dziennikarz Sport.pl, Piotr Majchrzak. - Tak, to jest właściwie niuans, nad tym się pracuje cały czas. U nas zajmuje się tym głównie Michał Doleżal, który jako główny trener cały czas to obserwuje. Czasem jest potrzebna jakaś drobna korekta, właśnie ten niuans, by zawodnik zaczął czuć na progu coś innego - mówi o zmianie asystent Doleżala, Grzegorz Sobczyk. 

 

Po kolejnym sukcesie Doleżala z polską kadrą zaczęło się pojawiać pytanie: czy pojawienie się Czecha w roli głównego szkoleniowca faktycznie nie było właśnie tym, czego nam było trzeba? Czy nie chwalimy go za mało? Adam Małysz stwierdził, że to on może podejść teraz do Horngachera i pytać "Stefanie, nie żal Ci?". Bo Austriak kilkukrotnie próbował jeszcze namówić Doleżala na rolę asystenta w niemieckiej kadrze. A ten w Polsce radzi sobie świetnie i być może nawet lepiej od swojego poprzednika. - Ściągnęliśmy Stefana Horngachera, żeby pokazał nam, co się dzieje na świecie. Cieszyliśmy się wynikami i tym, że Michal kontynuował świetną pracę, gdy Stefan odszedł. A teraz w zasadzie przerósł mistrza, przynajmniej na dziś ma za sobą większy sukces na Turnieju - wskazywał Małysz dla TVP po konkursie w Bischofshofen.

 

- Tu bym poparł Adama. Dużo mówi się o tym, co robił u nas, czy robi teraz w Niemczech Horngacher, a mniej o działaniach Michala. A co by nie było, to już drugi sezon, gdy to naprawdę dobrze funkcjonuje. Wiadomo, że tu trzeba byłoby wymienić cały sztab, bo to kolejni trenerzy, czy doktorzy, ale przydałoby się więcej miejsca dla docenienia tego, co robi i wcześniej już zrobił - tłumaczy Zbigniew Klimowski. A Kamil Stoch wyjaśnił, na czym polegało największe osiągnięcie Doleżala. Horngacher nigdy nie miał dwóch zawodników walczących bezpośrednio o tak prestiżowe trofeum. A rywalizacja Stocha i Kubackiego miała napędzać tego pierwszego do ostatecznej wygranej w TCS.

Kamil Stoch pozycja najazdowaKamil Stoch deklasuje rywali dzięki zmianie wprowadzonej przed TCS. Piorunujący efekt

Doleżala żałują też Czesi. Ale Polacy muszą go doceniać

Jeszcze bardziej niż Horngacher mogą żałować Czesi. Jakub Janda nie ukrywa, że też kusił Doleżala różnymi propozycjami, ale ten chciał pozostać w Polsce. - Powrót do Czech dla Michala jest mało prawdopodobny, mimo że jest patriotą i na pewno żałuje sytuacji, jaką widzi tutaj. Nie mamy u nas takich fachowców, jak w polskim zespole. Nie mamy zaplecza ani pieniędzy jak w Polsce. Nie mamy ludzi, którzy chcą udzielać innym rad. A Michał spełnia w Polsce swój cel. Bo on chce wygrywać z drużyną, a polskie skoki mu na to pozwalają - opisuje Martin Cikl. 

A czy Doleżal aktualnie wyobraża sobie pracę poza Polską? Na pytanie o to od Mateusza Lelenia z TVP po konkursie w Bischofshofen nie odpowiedział, a skupił się na swoim sztabie i ile mu zawdzięcza. Zresztą na razie pewnie będzie chciał z nim pozostać - w Polsce ma jeszcze dwa lata umowy, obecnie najsilniejszą drużynę w stawce Pucharu Świata, a do tego wielkie cele - mistrzostwa świata w Oberstdorfie i przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Pekinie. Niech żałuje go Horngacher, Czesi, czy ktokolwiek inny, ale my musimy się Michalem Doleżalem cieszyć i go doceniać.