Kamil Stoch deklasuje rywali dzięki zmianie wprowadzonej przed TCS. Piorunujący efekt

Kamil Stoch w kapitalnym stylu wygrał 69. Turniej Czterech Skoczni, wygrał też oba austriackie konkursy TCS. Co zmieniło się w skokach Polaka, że nagle zaczął aż tak deklasować rywali? Okazuje się, że to także dzięki małej poprawce, którą tuż przed Turniejem wprowadził w skokach Stocha trener Michał Doleżal.

Kamil Stoch w ostatnich dniach był nie do powstrzymania. Polak w 69. Turnieju Czterech Skoczni rozkręcał się z każdym kolejnym konkursem. Choć jeszcze w Oberstdorfie i Ga-Pa skoki Stocha nie były idealne, to już wtedy czuć było, że u Polaka zbliża się wielka forma. I ta wybuchła w Innsbrucku, gdzie Stoch popisał się dwoma znakomitymi skokami. A konkurs w Bischofshofen był koncertem Polaka. 139 i 140 metrów, to odległości Stocha w ostatnim konkursie TCS. Polski zwycięzca obejrzał za te skoki dwie noty po 20 pkt. 

Zobacz wideo "Zamieszanie przed TCS mogło mieć pozytywny wpływ na polskich skoczków"

Stoch zmienił jedną rzecz po średnim początku sezonu

Na początku tego sezonu Kamil Stoch zachwycał w treningach i kwalifikacjach, ale gdy przychodziło do konkursów, to nagle pojawiał się stres i wracały stare demony. Czyli błędy, z którymi Stoch zmaga się praktycznie co roku, do momentu aż wszystko nie zagra mu w skoku idealnie. Okazuje się, że tym razem niezwykle pomocne były drobne wskazówki Michała Doleżala. On zaledwie kilkoma słowami pomógł Stochowi wejść na najwyższy poziom. Chodzi o drobną zmianę w pozycji najazdowej, a właściwie element układania się w tej pozycji. - W Engelbergu zmieniliśmy schodzenie do pozycji najazdowej. Wygląda to bardziej stabilnie i Kamil chyba też czuje się bardziej komfortowo - mówił Michał Doleżal w rozmowie z TVP Sport.

Kamil Stoch stał się niezawodnym kilerem! Od ośmiu lat nie wypuścił zwycięstwa z rąkKamil Stoch stał się niezawodnym kilerem! Od ośmiu lat nie wypuścił zwycięstwa z rąk

- Tak, to jest właściwie niuans, nad tym się pracuje cały czas. U nas zajmuje się tym głównie Michał Doleżal, który jako główny trener cały czas to obserwuje. Czasem jest potrzebna jakaś drobna korekta, właśnie ten niuans, by zawodnik zaczął czuć na progu coś innego. Wiadomo, że nie chcemy zdradzać, co to dokładnie jest i na czym polega, by nie ułatwiać pracy rywalom. Ale jak widać, zauważacie to. Więc mogę przyznać, że zmiana jest (śmiech) - mówi w rozmowie ze Sport.pl Grzegorz Sobczyk, asystent Doleżala.

Efekt jest jednak piorunujący, bo od zawodów w Engelbergu Kamil Stoch skacze coraz lepiej. W konkursowych seriach zajmował kolejno: 2., 3., 5., 11., 4., 2., 3., 11., 2., 1. miejsca. W TCS w ocenianej serii tylko raz wypadł z czołowej dziesiątki i miało to miejsce w drugiej serii w Ga-Pa. Było też związane z pogorszeniem się warunków w tej części serii, w której skakał Polak. A i tak w całym konkursie Stoch zajął czwarte miejsce z niewielką stratą do trzeciego miejsca.

Kamil Stoch drugim najstarszym zwycięzcą TCS w historiiKamil Stoch drugim najstarszym zwycięzcą TCS w historii

Złe ruszenie z belki. Już wtedy można zepsuć skok

Może brzmi to dziwnie, ale często o skoku narciarskim decyduje właśnie moment odepchnięcia się z belki. Jeśli skoczkowi coś nie wyjdzie lub źle ułoży się do pozycji najazdowej, to wówczas nie ma już właściwie możliwości korekty. W bardzo niewygodnej i niestabilnej pozycji pędzi z prędkością 90km/h po torach najazdowych. U Stocha takie błędy od razu przekładały się również na nie najlepsze wyjście z progu, często też na uderzenie tyłów nart o siebie, co było doskonale słyszalne w transmisji telewizyjnej. To zawsze wytrąca skoczka z równowagi w powietrzu, utrudnia płynne położenie się na nartach i jest jednoznaczne z wytraceniem prędkości w locie, co przekłada się z kolei na krótszy lot. Wpływa też na siłę i jakość "pchania", czyli ważnego elementu odbicia.

Teraz dzięki nieco zmienionej pozycji najazdowej Stoch może komfortowo dojechać do progu. I nie musi wykonywać żadnych przyruchów. Jeszcze po drugim konkursu w Engelbergu Jan Szturc tłumaczył nam, że u Kamila tuż przed progiem pojawia się delikatne opadnięcie bioder w pozycji najazdowej. To sprawia, że odbicie nie jest tak płynne jak powinno być, bo zawodnik najpierw musi ustabilizować środek ciężkości, więc wykonuje malutkie przesunięcie do przodu, a dopiero potem następuje kluczowa część pchania - wstawanie z pozycji najazdowej. Ale z każdym kolejnym skokiem w TCS Stoch wykonywał to lepiej, aż w końcu w drugiej serii w Innsbrucku popisał się wręcz perfekcyjnym lotem.

Schlierenzauer wściekły! Odmówił i został zdyskwalifikowanySchlierenzauer wściekły! Odmówił i został zdyskwalifikowany

W Planicy zaczęło się właśnie od belki

To właśnie złe ruszenie z belki sprawiło, że Stoch nie walczył o medal niedawnych mistrzostw świata w lotach w Planicy. Niestety, w pierwszy liczony skok wkradły się błędy, które skoczkowi były doskonale znane i które pojawiają się w momencie większego stresu i napięcia startowego. Bardzo zła pozycja najazdowa od razu przełożyła się na prędkość na progu, tę Stoch miał fatalną. Wolniejszych od niego było tylko dwóch skoczków. Zaś w drugiej serii problemy zniknęły jak ręką odjął. Stoch na najeździe był aż 0,7 km/h szybszy niż w pierwszej serii i od razu poleciał ponad 15 metrów dalej! Dlaczego? Bo lepiej ruszył. Od razu po puszczeniu z belki jego pozycja była ustabilizowana, przez co łatwiej było mu się odbić.