Stoch czy Kubacki? Ostatnia skocznia TCS daje jednemu przewagę. "Zgadzam się"

- Teraz najważniejsze są te malutkie dzieci. Urodziły się zdrowe i dały nam wszystkim wielką radość - mówi Michal Doleżal. Podczas 69. Turnieju Czterech Skoczni najpierw przyszła na świat córka Dawida Kubackiego, a kilka dni później urodził się syn Klemensa Murańki. - Nie wiem czy kiedyś było lepiej. Jest świetnie - komentuje trener polskiej kadry. Przed finałem w Bischofshofen liderem Turnieju jest Kamil Stoch, który wyprzedza Kubackiego.

Po trzech z czterech konkursów TCS Stoch ma 15,2 punktu przewagi nad Kubackim, 20,6 pkt nad Halvorem Egnerem Granerudem i 24,7 pkt więcej od Karla Geigera. Wygląda na to, że w walce o Złotego Orła liczy się już tylko ta czwórka, a wielkimi faworytami są Polacy. Obaj skaczą świetnie. Kubacki wygrał 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen, a Stoch triumfował dwa dni później w Innsbrucku. - Który jest lepszy? Jednego dnia Kamil, a drugiego Dawid. Naprawdę nie wybiorę. Bo byłbym niesprawiedliwy - mówi nam Doleżal.

We wtorek w Bischofshofen odbędą się dwie serie treningowe (od godziny 14.15) i kwalifikacje (o 16.30). Konkurs zaplanowano na środę. Początek o godzinie 16.45. Relacje na żywo na Sport.pl

Zobacz wideo "Zamieszanie przed TCS mogło mieć pozytywny wpływ na polskich skoczków"

Łukasz Jachimiak: Czy w święta Bożego Narodzenia poprosiłeś wszystkich swoich bliskich, żeby ci życzyli podwójnego zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni?

Michal Doleżal: Ha, ha, czasy są takie, że we wszystkich życzeniach przewijał się tylko temat zdrowia i bezpieczeństwa. Jadąc na Turniej, wiedzieliśmy, że jesteśmy przygotowani, jak trzeba, że o wszystko zadbaliśmy, ale nawet się nie zastanawialiśmy czy może być aż tak świetnie.

Będzie tak do końca? Czy jest coś, czego się boisz przed kończącymi wszystko skokami w Bischofshofen?

- Nie ma takiej rzeczy. Robimy swoje, weszliśmy na taki poziom, na jaki chcieliśmy i na jaki ciężko pracowaliśmy. Do tego jesteśmy skoncentrowani, bo wiemy, że to jeszcze nie koniec.

Nie patrzysz nerwowo nawet na prognozy pogody? W Bischofshofen lubi posypać, lubi zejść mgła i zmienić warunki.

- Na pogodę nie mamy wpływu, więc ani trochę o niej myślimy. Sprawdziłem tylko, że wiatr ma być do metra na sekundę. A przy takich podmuchach komuś się trochę poszczęści, a komuś nie, ale w sumie powinno być w miarę sprawiedliwie.

Kto jest teraz lepszy: Kamil Stoch czy Dawid Kubacki?

- Jednego dnia Kamil, a drugiego Dawid. Naprawdę nie wybiorę. Bo byłbym niesprawiedliwy.

Wierzę i chyba wierzy każdy, kto oglądał ostatnie konkursy - w Garmisch-Partenkirchen był popis Dawid, a w Innsbrucku popis Kamila.

- Tak, bo jednemu tamta skocznia pasowała bardziej, a drugiemu ta. Ale Kamil był tuż za podium w Ga-Pa, a Dawid na podium w Innsbrucku, czyli obaj się już w takiej formie, że wszędzie skoczą dobrze.

Nie mylę się, że Dawidowi bardziej niż Kamilowi pasuje skocznia w Bischofshofen?

- Zgadzam się. Dawid ma rekord tej skoczni i rok temu to tu załatwił sprawę zwycięstwa w Turnieju. Ale Kamil też tę skocznię lubi, już też na niej wygrywał i ogólnie w przeszłości pokazywał, że sobie z nią radzi. Czekamy więc ze spokojem i z dużymi nadziejami.

Prowadzisz naszą kadrę drugi rok, a jesteś w niej już piąty. Sukcesów było mnóstwo, ale czy był kiedyś aż tak dobry moment? W Oberstdorfie spadł Wam kamień z serc i odtąd niemal wszyscy świetnie skaczą. A jeszcze zawodnikom rodzą się dzieci!

- Ulżyło nam, gdy po walce w końcu nad dopuszczono do startu w Oberstdorfie. A teraz najważniejsze są właśnie te malutkie dzieci. Urodziły się zdrowe i dały nam wszystkim wielką radość. I z ich ojców zeszło napięcie.

Gdy rozmawiałem o tym z Adamem Małyszem, to śmiał się, że jak zeszło z Dawida, to wygrał w Ga-Pa, więc teraz pora na Klemensa.

Kamil Stoch i Adam MałyszAdam Małysz opowiedział o obecnych relacjach z Horngacherem. "Stefan, nie żal Ci?

- Widziałem po Klimku, że jest spięty, to się przekładało na jego skoki. Czekanie na dziecko i jeszcze ta sytuacja z Oberstdorfu, gdy kilka razy go testowano i wszyscy czekaliśmy, co będzie - to było trudne. Liczę, że teraz wszystko go puści. Klemens może być wysoko, może daleko skakać. Już to przecież pokazywał.

Wróćmy do naszych liderów Turnieju - wierzysz Granerudowi, gdy mówi, że stać go na odrobienie 20,6 pkt straty do Stocha?

- Wierzę, że będzie walczył. Ma żółtą koszulkę, wywalczył ją sobie świetnymi startami. Jest takim typem, który lubi walkę. Ale jak Kamil skoczy swoje, to myślę, że Granerud jednak nie odrobi 10 punktów w każdej serii.

Nie powiesz, że po prostu jak Kamil skoczy swoje, to Granerud nic nie odrobi? Że wtedy Kamil wygra?

- Nie chcę mówić, że ktoś z naszej drużyny wygra, że będzie najlepszy. Lepiej spokojnie robić swoje. Nie jesteśmy tacy.

Halvor Egner GranerudSzef norweskich skoków skierował specjalną odezwę do Polaków

Zdenerwowała Cię wypowiedź Graneruda?

- Nie, to były emocje. Granerud miał w Innsbrucku pierwszy naprawdę nieudany skok w tym sezonie i poczuł, że przez to może przegrać swoją szansę. Zdarza się, że ktoś nie wytrzyma nerwowo.

W Kamilu jego wypowiedź też nie wywołała złości?

- Ani trochę. On jest bardzo skoncentrowany i bardzo szczęśliwy, że wszystko w swoich skokach poukładał.

Znalazł już rzeczywiście wszystko? Drugi skok z Berigsel wyglądał na perfekcyjny, pierwszy chyba też był znakomity?

- Oba były świetne, z tych najlepszych. Ale drugi jeszcze lepszy. W nim wszystko zagrało.

Stefan Horngacher już mówi w niemieckich mediach, że wrócił szef Stoch.

- Tak? Nie czytaliśmy.

Kamil Stoch w OberstdorfieHorngacher i Niemcy oszołomieni Stochem. "Zrobił to bez żadnej litości"

Myślisz, że to sprytna zagrywka Horngachera? Może sugerując, że Kamil już właściwie wygrał, on chce, żeby czwarty w Turnieju Karl Geiger nie miał żadnej presji?

- Nie wiem, nam Stefan takich rzeczy nie mówił. Tylko pogratulował.

W pierwszym roku Waszej pracy - Horngachera w roli trenera głównego i Twojej jako asystenta - mieliśmy w TCS zwycięstwo Kamila, drugie miejsce Piotra Żyły i czwarte Macieja Kota. Ale chyba nawet wtedy nie było aż tak dobrze, jak teraz? Wtedy wyniki tak się ułożyły dopiero po ostatniej serii. A teraz mamy dwóch zdecydowanych liderów i aż czterech skoczków w Top 10.

- Ta czwórka w Top 10 mnie bardzo cieszy, to jest świetna rzecz. Ogólnie jest świetnie. Naprawdę świetnie. Nie wiem, czy jeszcze lepiej niż w tamtej edycji, ale świetnie wystarczy.

Widzę, w jakiej jesteście formie, ale zapytam: wytrzymacie ten maraton? Bo po ewentualnym zdobyciu Złotego Orła nie przyjedziecie z nim do kraju, a ojcowie nie wrócą do dzieci, tylko pojedziecie prosto na następne zawody do Titisee-Neustadt, prawda?

- Tak. Plan jest taki, że zostaniemy na dzień w Bischofshofen i stąd pojedziemy na weekendowe konkursy w Titisee-Neustadt. Damy radę.

Więcej o: