Niebezpieczny upadek przerwał MP w skokach. Reakcja Kruczka mówiła wszystko. "Dwa czynniki"

Jakub Balcerski
Fatalny upadek Kingi Rajdy podczas mistrzostw Polski na skoczni imienia Adama Małysza w Wiśle-Malince sprawił, że organizatorzy podjęli decyzję o zakończeniu zawodów. Trener polskiej kadry, Łukasz Kruczek długo stał zasmucony na wieży trenerskiej - ten obrazek mówił wszystko. - Myślę, że na jej upadek nałożyły się dwa czynniki: błąd, który popełnia od dłuższego czasu i trudne warunki - mówił Sport.pl Krystian Długopolski.

Kinga Rajda była ex aequo na drugim miejscu przed drugą serią zawodów o mistrzostwo Polski w Wiśle-Malince. W pierwszej rundzie skoczyła 110 metrów i miała tę samą notę (90,5 punktu) co Joanna Szwab. Prowadziła Kamila Karpiel, która uzyskała 113 metrów. 

Zobacz wideo "Stoch przegrał z własnymi oczekiwaniami, Stękała może dać nam dużo radości"

MP w Wiśle w cieniu upadku Kingi Rajdy. Pierwsze informacje o zawodniczce są pozytywne

Rajda skakała zatem jako przedostatnia w drugiej serii kobiet, potem na obiekcie miała się rozpocząć finałowa seria mężczyzn. W pierwszej serii skoczków groźnie wyglądający upadek miał Karol Niemczyk, który jednak pozbierał się z zeskoku i nic mu się nie stało. Słabe skoki m.in. ze względu na trudne warunki oddali Piotr Żyła i Kamil Stoch. Niestety wbrew zapewnieniom ekspertów Telewizji Polskiej w studiu, siła wiatru się nie zmniejszyła. Za progiem wciąż wiało za mocno, zwłaszcza dla młodych zawodników. 

Kinga RajdaFatalny upadek Kingi Rajdy. Trafiła do szpitala. "Okulary okaleczyły jej twarz" [WIDEO]

Rajda oddawała swój drugi skok, wyszła z progu, gdy szarpnęło nią w powietrzu. Zawodniczka szybko spadła na zeskok i udało jej się wylądować, ale siła, z jaką leciała w dół skoczni, sprawiła, że się przewróciła. Potem najlepsza polska skoczkini starała się już tylko ochronić przed obtarciami, ale jak później opisywał prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner, jej narty się nie wypięły, a jedna z nich "przebiła okulary", co sprawiło, że zawodniczka mocno obtarła skórę na twarzy. Po wstępnej ocenie sztabu medycznego miała nie mieć większej kontuzji, ale pojechała karetką do szpitala, żeby wykonać dodatkowe badania. 

Sobczyk: "Za progiem był dochodzący do 3 m/s podmuch. On uderza w zawodnika i grozi to takim upadkiem"

Według naszych informacji zawody miały się zakończyć po pierwszej serii ze względu na silny wiatr, trudny do opanowania szczególnie dla młodych zawodników. Ale warunki się uspokoiły i nie przekraczały norm. Z naszych informacji także wynika, że już w trakcie pierwszej serii warunki potrafiły się ustabilizować, a w drugiej u kobiet wyglądały dobrze. Inaczej sytuację w trakcie skoku Rajdy widział asystent trenera Michala Doleżala, Grzegorz Sobczyk. - Niemiło się patrzy na takie sytuacje. Tam za progiem jest dochodzący czasem do trzech metrów na sekundę podmuch, który uderza w zawodnika, jego narty i ciężko jest cokolwiek z tego zrobić. Ciężko odlecieć i grozi to takim upadkiem, jaki widzieliśmy - mówił dla TVP Sport po konkursie Sobczyk, który puszczał zawodników kadry narodowej podczas konkursu mężczyzn. W studiu Telewizji Polskiej inaczej o skoku Rajdy mówili Adam Małysz i Apoloniusz Tajner, który twierdzili, że zawodniczka popełniła błąd i to było główną przyczyną upadku.

Upadek Kingi Rajdy w trakcie MP w WiśleMistrzostwa Polski przerwane po fatalnym upadku! Niespodziewany mistrz kraju!

"Na upadek nałożyły się dwa czynniki - błąd, który Kindze zdarza się już od dłuższego czasu i trudne warunki"

Jak było naprawdę? Zapytaliśmy o to byłego trenera polskiej kadry skoczkiń, Krystiana Długopolskiego. - Myślę, że na jej upadek nałożyły się dwa czynniki. Kinga popełniła błąd, który zdarza się jej już od dłuższego czasu. Przy wychodzeniu z progu bardzo rozszerza czubki nart. Przy takim skoku i trudnych warunkach ta narta może dostać powietrze od góry i wtedy ją ściąga na dół. Tak było dzisiaj w przypadku Kingi - dostała powietrza na nartę i ona ją ciągnęła w dół przez cały lot do zeskoku. Stąd tak duże problemy przy lądowaniu. Widać było, jak dziś w Wiśle wiało, więc sytuacja była jeszcze trudniejsza - ocenił Długopolski. 

Tajner odpowiada na zarzuty Ziobry. Tajner odpowiada na zarzuty Ziobry. "Tyle mogę powiedzieć"

Reakcja Kruczka mówiła wszystko

Po upadku zawodniczki na wieży trenerskiej długo załamany i zwrócony w stronę rozbiegu skoczni stał Łukasz Kruczek - trener polskiej kadry, który puszczał wszystkie skoczkinie podczas pierwszej i drugiej serii, ale także asystent delegata technicznego zawodów. Jego reakcja mówiła wszystko o tym, jak niebezpieczny był to upadek, a jednocześnie o otoczce dzisiejszego konkursu i presji, która spadła na Kruczka. Reszta szkoleniowców stała w drugiej części wieży - początkowo patrzyli na to, jak zawodniczka jest zabierana na noszach do karetki, część z nich od razu się odwróciła. Konkurs po upadku skoczkini zakończono, a medale przyznano zgodnie z wynikami pierwszej serii. Mistrzami Polski zostali Kamila Karpiel i Tomasz Pilch

Upadki w kobiecych skokach bywają trudne do zaakceptowania i mogą stanowić przeszkodę dla psychiki zawodniczek. W przypadku Kingi Rajdy najważniejsze, że pierwsze informacje o jej zdrowiu są pozytywne - choćby ta o prawdopodobnym braku poważniejszych urazów. Szkoda tylko, że przydarzyło się to w zawodach, które od początku były zagrożone odwołaniem przez warunki. Rajda miała dziś urodziny i chciała po prostu cieszyć się skokami, wykonać swoją pracę, ale ten dzień będzie wolała wyrzucić z pamięci.