Fatalny start polskich zawodniczek. Kruczek: Nie można mówić o żadnych rezultatach

Jakub Balcerski
- Tu nie można mówić o żadnych rezultatach. A wszystkie zawodniczki stać na punkty - mówi o pierwszych zawodach Pucharu Świata w tym sezonie w wykonaniu polskich skoczkiń. Kamila Karpiel i Kinga Rajda nie zdobyły punktów w konkursie, a pozostałe zawodniczki odpadły jeszcze w kwalifikacjach.

Do pierwszego konkursu sezonu Pucharu Świata w Ramsau awansowały tylko Kinga Rajda i Kamila Karpiel. W kwalifikacjach w czwartek odpadły 47. Anna Twardosz, 50. Nicole Konderla i 52. Joanna Szwab (w PŚ kobiet do konkursu awansuje tylko 40 zawodniczek - przyp.red.). W konkursie niestety dwie najlepsze z Polek spisały się słabo i nie zdobyły punktów

Zobacz wideo "Stoch przegrał z własnymi oczekiwaniami, Stękała może dać nam dużo radości"

Bardzo słaby występ Polek w Ramsau. "Nikt punktów za darmo nie rozdaje, ale stać je na nie na 100 procent"

Kamila Karpiel, która skakała jako pierwsza zawodniczka w konkursie, uzyskała 75 metrów, co dało jej dopiero 37. miejsce. Jeszcze gorzej spisała się Kinga Rajda. Najlepsza polska zawodniczka zeszłego sezonu skoczyła 73 metry i była tuż za Karpiel, na 38. miejscu. Za nimi znalazły się tylko dwie zawodniczki. - Spodziewaliśmy się nieco więcej. Szczególnie że ostatnie skoki wyglądały naprawdę w porządku. Wiadomo, że trudno było pokusić się o ocenę, bo nie mieliśmy kontaktu z innymi kadrami - tłumaczył nam po konkursie trener polskich skoczkiń, Łukasz Kruczek. 

Katastrofa Polek w pierwszych zawodach PŚ! Tylko dwie zawodniczki gorszeKatastrofa Polek w pierwszych zawodach PŚ! Tylko dwie zawodniczki gorsze

- Nie można tu mówić o żadnych rezultatach. A zawodniczki i to wszystkie bez wyjątku stać na punkty w Pucharze Świata. Sprawa jasna, że to nie jest proste i nikt za darmo tych punktów nie rozdaje, ale stać je na nie na 100 procent - ocenił Kruczek. - Pierwsze zawody od razu na takim poziomie nie ułatwiły zadania, ale z drugiej strony taka sytuacja dotyczyła większości zawodniczek. U Kamili i Kingi w konkursie pojawiło się troszkę starych błędów, ale też doszło za dużo zbędnego napięcia - wskazał szkoleniowiec. 

Rekordowy skok Kamila StochaPrawdziwa petarda i nieoficjalny rekord Stocha! "Na treningu to sobie można" [WIDEO]

Kolejne zawody dopiero za miesiąc. "Jest szansa na powiększenie liczby startów"

W trakcie zawodów pojawiły się opinie, że w Ramsau jury za mało manewruje belką i jest ona ustawiona za nisko. - Jury chyba było za pasywne. Myślę, że zarówno z punktu widzenia trenera, jak i delegata technicznego można było dać tu trochę więcej prędkości na progu. Zyskałoby na tym widowisko - przyznał Kruczek. 

Problemem zawodniczek pozostaje to, jak układa się kalendarz zawodów w tym sezonie. Kolejne konkursy Pucharu Świata czekają Polki dopiero po połowie stycznia w Ljubnie w Słowenii. - Nic nie poradzimy na kalendarz, choć dziś otrzymaliśmy informację, że jest szansa na powiększenie liczby startów. Ten czas pomiędzy konkursami na pewno wypełnimy startami krajowymi, które na szczęście nie znikają z naszego kalendarza - mówił Kruczek. 

Polacy walczą o dodatkowe miejsce na TCS. Pierwszy konkurs nie ułatwił sytuacjiPolacy walczą o dodatkowe miejsce na TCS. Pierwszy konkurs nie ułatwił sytuacji

Drugie zwycięstwo w karierze Kramer. Niespodziewanie słaba forma Lundby

Konkurs w Ramsau wygrała Marita Kramer, która na austriackim obiekcie imponowała formą od pierwszego do ostatniego skoku, którym poprawiła swój własny rekord skoczni. Teraz wynosi 96,5 metra.  To drugie zwycięstwo w jej karierze. Austriackie media pisały, że zawodniczka przez koleżanki nazywana "Sarą" "świętowała na skoczni" i "zdominowała rywalki", jak wskazywały "Kronen Zeitung" i "Kleine Zeitung". - Marita skakała tutaj fenomenalnie. Jest bardzo pewna siebie i to w połączeniu z dobrymi umiejętnościami i warunkami fizycznymi daje dobry mix - opisywał Łukasz Kruczek

Żyła o 0,6 punktu od wygrania kwalifikacji! Świetne skoki Polaków. Wszyscy z awansemŻyła o 0,6 punktu od wygrania kwalifikacji! Świetne skoki Polaków. Wszyscy z awansem

Za Kramer znalazła się Słowenka Nika Kriznar i Sara Takanashi z Japonii. Dobry występ Słowenek potwierdziła także czwarta Ursa Bogataj. - Jako drużyna już od dłuższego czasu prezentują wysoki i wyrównany poziom - ocenił Kruczek. Sensacyjnie słabiej spisała się najlepsza zawodniczka ostatnich sezonów Norweżka Maren Lundby, która po pierwszej serii była dopiero 19., a ostatecznie skończyła zawody na siódmym miejscu.