Były trener skoczków przerywa milczenie po aferze! Sprawa trafiła na policje. "Poważne groźby"

- Otrzymałem poważne groźby. Ponieważ te groźby były bardzo konkretne, pochodzące od człowieka, który w przeszłości dopuszczał się dziwnych czynów, poszedłem na komisariat, gdzie złożyłem zawiadomienie - w rozmowie z portalem rtvslo.si powiedział Gorazd Bertloncelj, który kilka dni temu odszedł z reprezentacji Słowenii w skokach narciarskich.

Niemal tydzień trwało milczenie Gorazda Bertloncelja. 44-latek odszedł ze słoweńskiej kadry skoków narciarskich po tym, jak jeden z jego zawodników, Timi Zajc, zarzucił mu konieczność wzięcia odpowiedzialności za wyniki swoich skoczków, a także po wyrzuceniu Zajca z drużyny za wspomniane słowa. Bertloncelj zaledwie kilka godzin po słowach Zajca poinformował o odejściu z reprezentacji ze skutkiem natychmiastowym. Przez kilka dni na ten temat milczał, ale teraz skomentował całą sytuację i zdradził, że dostawał poważne groźby.

Zobacz wideo "Stoch przegrał z własnymi oczekiwaniami, Stękała może dać nam dużo radości"

W Zakopanem już mają pomysł na Puchar Świata w skokach. Zawodnikom hotel nie będzie potrzebnyW Zakopanem już mają pomysł na Puchar Świata w skokach. Zawodnikom hotel nie będzie potrzebny

Trener Słoweńców przerwał milczenie. Po słowach Zajca otrzymywał pogróżki

Bertloncelj w rozmowie ze słoweńskimi dziennikarzami nie zamierzał się jednak bronić. - Prawdą jest, że jako główny trener odpowiadam za przygotowanie zawodników. Jako drużyna przyjechaliśmy na mistrzostwa świata zbyt słabo przygotowani do rywalizacji o medal. Wyjątkiem jest Anže Lanišek, który był doskonały i to udowodnił - przyznał trener. - Milczałem dla dobra i dobrego samopoczucia ekipy, zawodników i wszystkich biorących udział w mistrzostwach świata - dodał, tłumacząc powody milczenia w ostatnich dniach.

Bertloncelj zdradził, że wraz ze swoimi współpracownikami otrzymał księgę skarg, w której zawodnicy zamieścili swoje uwagi dotyczące jego metod treningowych. - Po tak udanym ubiegłym sezonie z początku ta księga skarg nas zszokowała. Byliśmy najlepszym narodem, mieliśmy pięciu skoczków tak mocnych, że w każdej chwili można wskoczyć na podium. Szkoda, że mistrzostwa świata w lotach odwołano w marcu. Wtedy byliśmy w świetnej formie. Teraz księgą skarg się oczywiście zajęliśmy. Na jej podstawie, z pomocą psychologa, opracowaliśmy również kwestionariusz ankiety i dokładnie staraliśmy się rozwiązać te problemy. Odbyliśmy również spotkania indywidualne i grupowe. Rozwiązaliśmy pewne rzeczy, a przynajmniej próbowaliśmy. W przypadku Timiego [Zajca, który wywołał burzę w słoweńskiej kadrze - red.] poszliśmy na kompromis i pozwoliliśmy mu na wykonywanie części treningów indywidualnie.

Bertoncelj pożegnał się z zawodnikami

Były trener Słoweńców opowiedział też o tym, w jaki sposób pożegnał się ze swoimi zawodnikami. - Pożegnaliśmy się w środę. Odbyliśmy 20-minutową rozmowę. Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze. Chciałem, żeby wszystko nastąpiło polubownie. 

I o ile Bertlonceljowi polubownie ze skoczkami (a przynajmniej ich częścią) rozstać się udało, nie wszyscy kibice byli dla trenera równie wyrozumiali. 44-latek zdradził, że po słowach Zajca i swojej rezygnacji zaczął otrzymywać pogróżki. Na tyle poważne, że zgłosił je na policję. - Otrzymałem poważne groźby. Ponieważ te groźby były bardzo konkretne, pochodzące od człowieka, który w przeszłości dopuszczał się dziwnych czynów, poszedłem na komisariat, gdzie złożyłem zawiadomienie - przyznał.

Karl Geiger zakażony! Alarm przed Pucharem Świata w skokach w EngelberguKarl Geiger zakażony! Alarm przed Pucharem Świata w skokach w Engelbergu

Następcą Bertloncelja został Robert Hrrgota. 32-letni trener i były skoczek, który wcześniej w słoweńskiej kadrze pracował w roli asystenta.