Kubacki i Stoch nie byli sob±, więc medal zaserwował nam kelner. "To nie złoto, ale powiedzcie mu, że nie ma się z czego cieszyć"

Andrzej Stękała to czwarty do drużyny, jakiego nie mieli¶my nigdy. Piotr Żyła też wykonał swoj± robotę. Ale na M¦ w Planicy sob± nie byli Kamil Stoch i Dawid Kubacki, czyli nasze numery jeden i dwa. Dlatego drużyna zdobyła tylko br±z. "Tylko", ale trzeba docenić i ten medal.

Niedosyt jest duży. Niedawno, za trzyletniej kadencji Stefana Horngachera, Polska miała najsilniejszą drużynę na świecie, ale nie trwało to długo. Był taki sezon, gdy wygraliśmy najwięcej drużynówek. W tym najważniejszą, na mistrzostwach świata Lahti 2017. Jednak później do wielkiej trójki Stoch, Kubacki i Żyła coraz rzadziej doskakiwał ktokolwiek z naszej kadry. I podczas ostatniej zimy z Horngacherem już się nie zmieściliśmy na podium drużynówki na MŚ w Seefeld. A teraz, gdy mamy czwartego, a moglibyśmy też mieć piątego, szóstego i siódmego skoczka, to formy zabrakło "jedynce" i "dwójce".

Brązowy medal dla Polski w MŚ w lotach narciarskich! Apetyty były większeBrązowy medal dla Polski w MŚ w lotach narciarskich! Apetyty były większe

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

Wielki odlot Stękały

"Czwórka", czyli Andrzej Stękała, w czwartek w Planicy wygrał naprawdę zaciętą walkę z Klemensem Murańką i Aleksandrem Zniszczołem o miejsce w kadrze. A od piątku tak się rozpędzał, że najpierw doleciał do 10. miejsca w konkursie indywidualnym, a w drużynówce był o niebo lepszy od tych, którym miał z założenia tylko pomóc, tylko - brzydko mówiąc - nie zepsuć.

Za loty na 228 i 229 metrów debiutant na MŚ w lotach zdobył dla Polski 430,2 pkt. O 20 więcej niż Stoch (410,7 pkt za 205,5 i 224 m). Aż o 37,2 więcej niż Kubacki (393 pkt za 211 i 209 m).

Żyła też wygrał, co miał wygrać

Z trójki naszych liderów swoje zadanie wykonał tylko Piotr Żyła. On wniósł do drużyny 431,6 pkt (226 i 234 m). On był najlepszy w swojej grupie. A Stękała zdecydowanie najlepszy w swojej: drugiego Niemca Constantina Schmida pokonał aż o 32,3 pkt.

Dla porównania: Stoch w trzeciej grupie był gorszy od Eisenbichlera o 43,2 pkt., a od Roberta Johanssona o 23,2 pkt. A Kubacki w ostatniej grupie miał notę aż o 95,4 pkt niższą od lidera Norwegów, Halvora Egnera Graneruda.

Plecy Kubackiego, głowa Stocha

Oczywiście nie w tym rzecz, żeby Stocha i Kubackiego odsądzać od czci i wiary. Dawid zmagał się w Planicy z kontuzją Pleców. Kamil z głową. Mistrz mówił przed kamerami TVP i Eurosportu, że nie może się poukładać już w momencie startu z belki. A tam zaczyna się wszystko, jeśli chodzi o technikę skoku. Dawał też do zrozumienia, że nie poukładał sobie wszystkiego mentalnie. Bo fizycznie niczego mu nie brakuje. Testy mocy to pokazują.

Eksplozja formy skoczka, który niedawno był wyrzucony z kadry. Ale co się dzieje ze Stochem i Kubackim?Eksplozja formy skoczka, który niedawno był wyrzucony z kadry. Ale co się dzieje ze Stochem i Kubackim?

Listopad w karczmie, grudzień na podium mistrzostw świata

W każdym razie mamy medal. Nie złoty, na który z normalnie dysponowanymi liderami mielibyśmy wielkie szanse, ale powiedzcie Stękale, że nie ma się z czego cieszyć. Jego łzy wzruszenia to nagroda większa niż te krążki. 25-latek przez prawie pięć lat nie istniał w poważnych skokach. Przepadł po obiecującym, debiutanckim sezonie. Jeszcze w listopadzie martwił się, że nie może pracować, że w karczmie, w której jest kelnerem, był zaledwie raz, a później nie działała przez pandemię koronawirusa. Można spuentować tak: kelner zaserwował nam medal.

Pech czy szczęście? Austria nie miała Krafta i Hubera

Sukces Stękały to jest najlepsza dla polskich skoków historia, która wydarzyła się w Planicy. A inne sukcesy pewnie przyjdą w kolejnych tygodniach zimy. Na MŚ w lotach mieliśmy trochę pecha, że z formą nie trafili Stoch i Kubacki. Ale mieliśmy też sporo szczęścia, że Austriacy startowali bez przechodzącego covid Daniela Hubera i bez Stefana Krafta, który wirusa pokonał, ale po pierwszym, pięknym locie na 239 m na Letalnicy doznał kontuzji pleców.

Teraz przed nami jeszcze trochę pracy. Michal Doleżal o tym wie. To już jest zima przełomu dla Stękały, Murańki, Zniszczoła, Pawła Wąska - dla grupy pościgowej, która w ostatnich latach kręciła się w kółko, zamiast ruszyć w pogoń za starymi mistrzami. A ci starzy też jeszcze pokażą, że ciągle mogą. Fajnie, że będą się mogli odbić z podium.