Polscy skoczkowie w trudnej sytuacji. To się nie zdarzyło od 10 lat. Ale jest szansa na historyczny wynik

Jakub Balcerski
Polscy skoczkowie przed trzecią i czwartą serią konkursu indywidualnego mistrzostw świata w lotach narciarskich są w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chcieliby walczyć o medale. Musieliby nadrobić ponad 15-punktowe straty do podium, a taka sytuacja na tej imprezie ostatni raz miała miejsce 10 lat temu. Jednak w niedzielę będą mieli szansę na historyczny wynik.

Po pierwszych dwóch seriach w Planicy najwyżej z Polaków uplasował się Piotr Żyła. Wiślanin po skokach na 221,5 i 224,5 metra jest siódmy. Do podium, a konkretnie zajmującego trzecie miejsce Markusa Eisenbichlera traci 17,2 punktu. Nad ósmym Kamilem Stochem Niemiec ma przewagę aż 26,7 punktu, To fatalna sytuacja w kontekście walki o medale i strata, którą przy świetnej formie rywali bardzo trudno będzie odrobić.

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

Rywale nam odlecieli. Po medale Polacy musieliby skoczyć jak Jacobsen czy Nykaenen

Ostatni raz, gdy zawodnikowi, który przed drugą serią miał taką stratę, udało się ją odrobić i wejść na podium zawodów, to poprzednie MŚ w lotach rozgrywane w Planicy w 2010 roku. Wówczas w Słowenii po dwóch skokach na dziewiątej pozycji znalazł się Norweg Anders Jacobsen. Z notą 411,7 punktu tracił 16,7 punktu do trzeciego Austriaka Gregora Schlierenzauera. Ostatecznie zakończył mistrzostwa z brązowym medalem wygranym o 0,4 punktu przed Adamem Małyszem, który stracił swoją ostatnią szansę na zdobycie brakującego w kolekcji Polaka medalu tej imprezy. 

My możemy czuć niedosyt, ale u naszych rywali już w połowie MŚ w lotach żądają głowy trenera kadry!My możemy czuć niedosyt, ale u naszych rywali już w połowie MŚ w lotach żądają głowy trenera kadry!

Podobne awanse wcześniej zaliczali Dieter Thoma w 1998 roku w Oberstdorfie (z szóstego na trzecie miejsce, odrobione 11,9 punktu), Martin Schmitt w 2002 roku w Harrachovie (z czwartego na drugie miejsce, odrobione 11,3 punktu, rozegrano dwie serie), czy Matti Nykaenen (z dziewiątego na trzecie, odrobione 15,5 punktu). A to wszystko jeszcze sprzed ery przeliczników za wiatr i belkę. 

Słowenia. Zawody w skokach narciarskich"Gdybym coś widział, to bym ją przyciął, ale na szczęście nie widziałem" - Żyła w swoim stylu

Wszystkie te przypadki to jednak straty mniejsze od tej Żyły czy Stocha, a martwi zwłaszcza poziom skoków przeciwników Polaków. Lotom najlepszych w kadrze Michala Doleżala pod względem odległości najbliżej do Norwega Halvora Egnera Graneruda (221 i 229,5 metra), bo prowadzący Geiger czy Eisenbichler lądowali dużo dalej - odpowiednio 241 (Geiger w I serii) i 247 metrów (Eisenbichler w II serii). 

Granerud i niebezpieczna sytuacjaAbsurd gonił absurd. Mistrzostwa świata w lotach zamieniły się w parodię. "To była kpina"

Dobre prognozy przed drużynówką. Jest szansa na najlepszy wynik w historii

Tak dalekie loty Polakom wychodziły jedynie podczas serii próbnej przed zawodami. Gdyby latali na takim poziomie, jak wówczas Stoch (239 metrów), czy Żyła (233 metry), to włączyliby się do walki o medale. I historia pokazuje, że to nie jest niemożliwe. Potrzebny byłby błysk formy, którego w piątek zabrakło, a także więcej szczęścia do warunków (choć faworyci, np. Granerud też nie mieli najlepszych). I poprawienia prędkości na progu, które stwarzają Polakom problemy od początku weekendu i w pierwszych dwóch seriach zawodów udało się je tylko częściowo zażegnać.

Słowenia. Zawody w skokach narciarskich"Zbyt aktywnie albo za bardzo aktywnie" - taki problem ma Stoch. Sam przyznał

Sytuacja wygląda dobrze pod kątem konkursu drużynowego. Nasza kadra w lotach jest bardzo równa i wydaje się, że trzecie miejsce będzie w niedzielę celem minimum. Można myśleć o walce z Niemcami i Norwegami. Jeśli liczyłyby się wyniki piątkowych serii konkursowych, ci pierwsi wyprzedzaliby polską kadrę o 43,2 punktu. Nad Norwegami zawodnicy Doleżala mieliby 31,9 punktu przewagi, będąc na drugiej pozycji. A srebra na MŚ w lotach Polacy nie wywalczyli jeszcze nigdy. Mamy przecież tylko brązowy medal z Oberstdorfu sprzed dwóch lat.