Absurd gonił absurd. Mistrzostwa świata w lotach zamieniły się w parodię. "To była kpina"

Mistrzostwa świata w Planicy obrodziły nie tylko małym skandalem sędziowskim z pierwszej serii, gdy sędziowie wystawiali noty na pewno nie za skoki, które wszyscy widzieliśmy. W samej końcówce konkursu doszło jednak do kolejnej kuriozalnej sytuacji, która mogła wypaczyć wyniki rywalizacji i spowodować wielkie niebezpieczeństwo dla skoczka. Chodzi o sytuację przed skokiem Halvora Egnera Graneruda, na którą Alexander Stoeckl reagował niedowierzającym spojrzeniem.

Problemy z notami sędziowskimi i ze słabo reagującym jury to już stały element skoków narciarskich, który skutecznie obrzydza kibicom oglądanie sportowej rywalizacji. Szczególnie w lotach, gdzie zawodnicy szybują prawie ćwierć kilometra. Niestety, w Planicy obejrzeliśmy kolejną odsłonę farsy. Tym razem nie tylko w wykonaniu sędziów punktowych, ale także jury i obsługi skoczni, bo ci chyba stracili koncentrację w decydującym momencie zawodów. Dokładnie przed skokiem Halvora Egenera Graneruda w drugiej serii. Gdyby sprawa dotyczyła reprezentanta Polski, to cały polski internet rozgrzałby się do czerwoności.

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków?

Absurd gonił absurd przy skoku Graneruda

Lider Pucharu Świata Halvor Egner Granerud po pierwszej serii zajmował czwarte miejsce, po skoku na 221 metrów. W drugiej rundzie chwilę przed nim Markus Eisenbichler poszybował aż 247 metrów w znakomitych warunkach i trener Alexander Stoeckl zdecydował się na zagrywkę taktyczną i obniżył rozbieg Granerudowi do 11. pozycji! Dzięki temu skoczek mógł dostać prawie 10 punktów za obniżony najazd, a że jest szybki na najeździe i w znakomitej formie, to niewiele by stracił. Niestety wtedy wydarzyło się coś absurdalnego. Belka, zamiast zjechać w dół, pojechała... do góry. Na pozycję numer 14 i tam się zatrzymała.

Skonsternowany skoczek pokazywał, że ma pojechać w dół, ale na rozbiegu wyraźnie panował chaos informacyjny. Zły był także trener Stoeckl, który patrzył z niedowierzaniem, jak zmieniają się warunki i zaczyna wiać w plecy. W międzyczasie belka ustawiła się przy schodku z napisem 11, a na tablicy zapaliło się również zielone światło, ale... okazało się, że w czasie nieplanowanego ruszania systemem obniżającym belkę, do torów najazdowych wpadły kawałki lodu! Na szczęście zauważył to jeden z organizatorów.  A przy prędkości 105 km/h mogło oznaczać wielkie niebezpieczeństwo dla zawodnika, gdyby najechał nartami na jakieś nierówności. Takie wybicie z rytmu, mogło doprowadzić  do utraty równowagi, a może nawet do niezwykle niebezpiecznej sytuacji na skoczni. 

Przerwa zamiast kilkudziesięciu sekund, urosła do kilku minut i w międzyczasie wiatr z blisko 0,5 m/s pod narty zmienił się w niemal taki sam, tyle że w plecy! Skoczek stracił również to, co wypracował na rozgrzewce, a dodatkowo był zmuszony do długiego oczekiwania w zapiętych butach i wiązaniach, co nie jest obecnie najwygodniejsze i bardzo szybko usztywnia zawodnikowi wszystkie mięśnie. - To była kpina - słyszymy z ust ważnej osoby ze środowiska skoków.

W rezultacie belka wróciła na 12. stopień, a Granerud i tak zdołał wyciągnąć z tego lotu 229,5 metra, i to mimo bardzo trudnych warunków. Dzięki temu przesunął się na drugie miejsce po pierwszym dniu mistrzostw. I tylko strach pomyśleć, co Norweg mógł zrobić, gdyby nie trwające blisko trzy minuty zamieszanie. 

"Bez pomocy dalej leżałbym w fotelu albo na podłodze". Kubacki miał duży problem przed konkursem

Noty sędziowskie to kolejny skandal

Po pierwszej serii konkursowej ogromne kontrowersje wywołały noty, jakie sędziowie wystawili  Michaelowi Hayboeckowi i Karlowi Geigerowi. W pierwszej serii Austriak wylosował złoty los na loterii. Skoczek wykorzystał kapitalne warunki i poleciał 245,5 metra. Jakby tego było mało, pomogli mu sędziowie, którzy za lądowanie bez telemarku i z przysiadem wystawili aż trzy noty po 19 pkt! A w takiej sytuacji mogli dać co najwyżej 16,5 pkt. Jakby tego było mało, niedługo potem Karl Geiger oddał bardzo podobny skok, tyle że wylądował go telemarkiem. Całkiem porządnym jak na tę odległość. I co? I dostał noty niższe od Hayboecka!

- Niepojęte jak można się tak wygłupić. Trzy noty 19? Dwie weszły do oceny [z pięciu not od sędziów liczą się trzy - odrzucane są najniższa i najwyższa]. To jest skandal. Na pewno to będzie wiele razy pokazywane na sędziowskich seminariach i będzie bardzo przykro tym sędziom, którzy to zrobili - mówi w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem Kazimierz Długopolski, polski trener i sędzia. Całośc do przeczytania tutaj.

Niemiec Karl Geiger jest liderem na półmetku rywalizacji o tytuł mistrza świata w lotach narciarskich w Planicy. Wyprzedza Norwega Halvora Egnera Graneruda i Niemca Markusa Eisenbichlera. Najlepszy z Polaków, Piotr Żyła, zajmuje 7. miejsce. Kamil Stoch jest 8., Andrzej Stękała 10., a Dawid Kubacki zajmuje 12. miejsce