Dzięki Wąskowi wyrównaliśmy kolejny historyczny rekord! Trener mówi o sześciu orłach, ale mógł nie doszacować

- Mamy sześciu skoczków, którzy potrafią wskoczyć do pierwszej dziesiątki - zauważa Michal Doleżal. Ma rację: pięć konkursów zimy 2020/2021 wystarczyło, by aż sześciu różnych Polaków doleciało do Top 10. To nasz kolejny rekord w dopiero co rozpoczętym sezonie.

Polskim bohaterem niedzieli w Niżnym Tagile był Paweł Wąsek. Tydzień temu w Kuusamo ustanowił życiówkę w Pucharze Świata, zajmując 22. miejsce w pierwszym konkursie. Teraz swój najlepszy wynik w życiu przeskoczył w rewelacyjnym stylu. Był szósty.

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

Wąsek szósty w niedzielę, a Aleksander Zniszczoł szósty w sobotę - to świetny bilans startów Polski w Niżnym Tagile. Na skoczni Bocian nie oglądaliśmy aż pięciu naszych najlepszych zawodników tej zimy - Dawida Kubackiego, Piotra Żyły, Kamila Stocha, Klemensa Murańki i Andrzeja Stękały. A mimo to Polacy walczyli ze światową czołówką.

Dyrektor PŚ i czterech skoczków zakażonych SARS-CoV-2. Zawodnicy nie wystartują w konkursieDyrektor PŚ i czterech skoczków zakażonych SARS-CoV-2. Zawodnicy nie wystartują w konkursie

O poziomie na jaki wskoczyła nasza kadra świadczą różne liczby. Na przykład liczba punktów, jakie zdobyli koledzy Stocha, Kubackiego i Żyły w całym poprzednim sezonie w porównaniu ze zdobyczą z ostatnich kilkunastu dni.

Szósty? Za mało, by być w polskiej szóstce

Albo spójrzmy na szóste miejsce Wąska. Taki występ nie dał mu miejsca w sześcioosobowym składzie kadry na najbliższe zawody! Bo na MŚ w Planicy trener Doleżal wybrał Stocha, Kubackiego, Żyłę, Murańkę, Stękałę i Zniszczoła (po treningach na miejscu wybierze z nich czwórkę do kwalifikacji).

- Mamy sześciu zawodników, którzy potrafią wskoczyć do pierwszej dziesiątki - stwierdził Doleżal w TVP Sport. I trudno zgadywać czy miał na myśli tę szóstkę, która poleci do Planicy, czy tę, która faktycznie już do dziesiątek różnych konkursów bieżącego sezonu wskoczyła.

Polacy do Top 10 konkursów sezonu 2020/2021 wskakiwali na razie tak:

  • Wisła: 5. Żyła
  • Ruka I: 2. Żyła, 3. Kubacki, 9. Murańka
  • Ruka II: 3. Kubacki, 7. Stoch
  • Niżny Tagił I: 6. Zniszczoł
  • Niżny Tagił II: 6. Wąsek

Doleżal niedoszacował?

Jeśli dodamy 11. miejsce Stękały w pierwszym konkursie w Ruce, to tak naprawdę będziemy mieli aż siedmiu Polaków z potencjałem na miejsca w Top 10. To potencjał na rekordowy wynik. Siedem lat temu, w sezonie 2013/2014 mieliśmy sześciu Polaków, którzy zdołali choć jeden konkurs skończyć w pierwszej dziesiątce. Wtedy, za kadencji trenerskiej Łukasza Kruczka, najlepszy na świecie był Kamil Stoch, konkursy potrafili wygrać jeszcze Krzysztof Biegun i Jan Ziobro, a w czołówce miewaliśmy Macieja Kota (siedem razy w Top 10), Żyłę (trzy razy w Top 10) i kilka razy Murańkę (raz w Top 10).

"Tego nigdy wcześniej w kadrze nie było". Jak to się stało, że mamy aż sześciu mocnych skoczków?

W tamtym olimpijskim sezonie dziewięciu Polaków zdobywało punkty Pucharu Świata. Sezon wcześniej mieliśmy 10 naszych skoczków z punktami. Teraz mamy ich już 11. To rekord. I wszystko wskazuje na to, że Polska poleci po następne rekordy. Oby zwłaszcza po ten dotyczący liczby naszych zwycięzców w jednym sezonie. Więcej niż trzech - Biegun, Stoch i Ziobro zimą 2013/2014 oraz Stoch, Kubacki i Żyła ubiegłej zimy - nigdy nie mieliśmy. Ale zima 2020/2021 dopiero się zaczęła. Lepiej niż ktokolwiek się spodziewał.