8+30+8: Doleżal wyjaśnia, dlaczego Polacy nie polecą do Finlandii. Tak będzie wyglądać podróż

- Kamil fizycznie nie był gotowy na sto procent - mówi Michal Doleżal. Mimo to polscy skoczkowie w składzie Piotr Żyła, Klemens Murańka, Dawid Kubacki, Kamil Stoch zajęli trzecie miejsce w konkursie drużynowym w Wiśle. W niedzielę zawody indywidualne (godz. 16, relacja na żywo na Sport.), a już we wtorek początek aż 46-godzinnej podróży do Finlandii.

Niemcy 1078 punktów, Austria 1069,3, Polska 1061,5. A dalej przepaść. Czwarta Norwegia straciła do podium 36,3 pkt. Sobota w Wiśle przyniosła raczej spodziewane wyniki. Znów zaczęliśmy sezon Pucharu Świata od podium [przed rokiem też było trzecie miejsce, w 2018 roku - pierwsze, a w 2017 - drugie]. Może byłby wyższy stopień, gdyby lepiej czuł się nasz lider. Indywidualnie Polacy mieli następujące noty: 4. Kubacki, 6. Żyła, 11. Stoch, 14. Murańka.

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

Łukasz Jachimiak: Gratuluję i od razu pytam - na ile poważna jest zdrowotna niedyspozycja Kamila Stocha?

Michal Doleżal: Nie chcę konkretyzować co mu dolega, ale to była lekka niedyspozycja, po prostu fizycznie nie był gotowy na sto procent [Kamil wyjaśnił, że mocno dokuczała mu migrena. Rozważane było nawet zastąpienie go innym zawodnikiem].

Tajemnica słabszego występu Stocha rozwiązana. Mógł zostać wycofany z konkursuTajemnica słabszego występu Stocha rozwiązana. Mógł zostać wycofany z konkursu

Myślisz, że w niedzielę zobaczymy już 100 procent Kamila w Kamilu?

- Myślę, że już wszystko będzie okej.

Kamil wypadł trochę gorzej niż zwykle, a chyba najbardziej pochwalić trzeba Klemensa Murańkę?

- Jestem z niego bardzo zadowolony. On po długiej przerwie wszedł do drużyny, która skacze o podium i bardzo dobrze sobie poradził.

Dawid Kubacki się rozpędza? W piątkowych treningach było przeciętnie, ale już w kwalifikacjach miał piąty wynik, a w sobotę indywidualnie uzyskał czwartą notę.

- Tak, cieszę się z tego. Najbardziej jestem z Dawida zadowolony. Znów pokazał swoje możliwości. I jeszcze ma rezerwy. Jeszcze pójdzie w górę, bo nabierze pewności.

Jeszcze trwa pierwszy weekend sezonu w Wiśle, ale przez pandemiczne okoliczności Wy już mocno żyjecie wyjazdem do Kuusamo?

Tak, w poniedziałek będziemy się tu testować na wjazd do Finlandii. A jak dojedziemy do Ruki, to będziemy mieli następne testy, żeby móc wejść do zamkniętej bańki dla uczestników Pucharu Świata. Dla mnie testy to nic nowego, miałem już sześć.

Dlaczego zdecydowaliście się na trochę szaloną podróż autami i promem?

- Strasznie skomplikowane to wszystko było. Jest czarter z Monachium [zapewnia go Międzynarodowa Federacja Narciarska FIS], ale dla nas to trochę daleko. Dlatego zdecydowaliśmy, że jedziemy autami i promem.

Jak się popatrzy na czas Waszej podróży - osiem godzin w samochodach, 30 godzin na promie i znowu osiem godzin w autach - to można się wystraszyć. Ale chyba prom będzie bardzo wygodny, podobno nawet z siłownią do Waszej dyspozycji?

- Tak, to będzie dobra podróż. Jechać osiem godzin to dla nas żaden problem. A po tej podróży odpoczniemy i dopiero następne znów będziemy mieli do przejechania osiem godzin. Nie ma problemu, dotrzemy na czas, będziemy też mieli możliwość zregenerowania i przygotowania się na miejscu.

DLOKA\SportPolscy skoczkowie przełamali moc prześmiewczego mema. Niespodziewany promyk nadziei

Wyjeżdżacie już we wtorek?

- Tak.

To dobrej podróży, ale najpierw jeszcze powodzenia w niedzielę w Wiśle.

- Przyda się, dzięki.