Cudowne dziecko polskich skoków dorosło wreszcie do sukcesów w drużynie? Czekamy 13 lat

Wraca po pięciu latach. Do drużyny. A czy może jeszcze wrócić do bycia taką nadzieją polskich skoków, jaką był, gdy chodził do podstawówki? - Teraz jest inaczej z głową. Mentalnie mnie puściło - mówi Klemens Murańka. Jeśli puściło na dobre, to w sobotę w Wiśle powinien pomóc naszej drużynie wygrać pierwszy konkurs sezonu 2020/2021. Relacja na żywo na Sport.pl od godz. 16.

Tydzień temu wyraźnie wygrał wewnętrzny sprawdzian kadry na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. W październiku w Szczyrku wywalczył brąz mistrzostw Polski. W piątek w Wiśle, w pierwszym dniu nowego sezonu Pucharu Świata, był piąty i ósmy na treningach. W kwalifikacjach do niedzielnych zawodów indywidualnych zajął 28. miejsce. Słabiej, ale wciąż nieźle.

Zsumowaliśmy wyniki skoczków, jakby to była drużynówka. Które miejsce Polski?Zsumowaliśmy wyniki skoczków, jakby to była drużynówka. Które miejsce Polski?

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

"Czuję się mocny". Czy w końcu wyskoczy z cienia?

- Czuję się mocny. Wiem, że mnie stać na dobre skoki. Ten trzeci na moje czucie był bardzo podobny jak tamte. Też dobry, mimo że zabrakło nośności - analizuje 26-latek.

Klemensowi w styczniu minie już 13 lat od debiutu w Pucharze Świata. Miał dokładnie 13 lat, 4 miesiące i 24 dni, gdy w Zakopanem witał się z elitą. Boleśnie, bo jako najmłodszy debiutant w historii cyklu zajął w kwalifikacjach ostatnie, 65. miejsce. I płakał w tym samym miejscu, w którym jako 10-latek pofrunął aż 135,5 m. Już wtedy marzył, że będzie następcą wielkiego Adama Małysza. A my właśnie w tamtym chłopcu chcieliśmy widzieć kolejnego wielkiego skoczka z Polski. W cieniu małego Murańki byli wtedy i Kamil Stoch, i debiutujący razem z Klimkiem Dawid Kubacki.

Medal w drużynie, poda też w drużynie

Ale ten tekst nie jest o Stochu i o Kubackim. A gdybyśmy chcieli wymienić ich sukcesy osiągnięte między styczniem 2008 roku a listopadem roku 2020, to ten tekst stałby się poematem na cześć naszych mistrzów. Przez te wszystkie lata błyszczało wielu polskich skoczków. Zwłaszcza w ostatnich sezonach wygrywali wszystko. A Klimek przemienił się w Klemensa i z cudownego dziecka polskich skoków stał się ich największym niespełnionym talentem. W Pucharze Świata nigdy, w żadnym konkursie, nie doskoczył do indywidualnego podium. Na żadnej imprezie mistrzowskiej indywidualnie nie zbliżył się do medalu. To w drużynie przeżył jedyne duże sukcesy. Brąz MŚ Falun 2015 jest największym z nich. A były jeszcze dwa pucharowe podia.

Dawno to było. Murańka wraca do drużyny po pięciu latach. Trener Doleżal na niego stawia, doceniając i udany piątek, i świetną robotę z ostatnich miesięcy. - Klimek przez lato pokazywał w treningach, że skacze na wysokim poziomie. Chyba się już nauczył tego trybu startowego - mówił Czech kilka dni temu w rozmowie z Piotrem Majchrzakiem.

Psycholog? "Co mógł mnie nauczyć, to mnie nauczył"

Nauczył się czy chyba się nauczył? Zmienił coś kluczowego w swoim podejściu? - Do każdego sezonu przygotowuję się tak samo. Poprzednie okresy też były ciężko przepracowane. Ale teraz jest inaczej z głową, mentalnie mnie puściło - przekonuje Murańka.

Czy to zasługa jakiejś nowej współpracy zawodnika z psychologiem? - Nie. Pracowałem z psychologiem dwa lata temu. Co mógł mnie nauczyć, to mnie nauczył. Dalej muszę sobie radzić sam. Musiałem obrać jakąś drogę, jakiś kierunek - mówi skoczek.

Piotr Żyła, Puchar Świata w WiśleRok temu twarz rozbił tu Piotr Żyła. Tym razem wszyscy są zachwyceni

Psycholog Doleżal się nie boi

My wiemy, że ten kierunek pomógł mu obrać Doleżal. Jakiś czas temu panowie mieli bardzo ważną rozmowę. A teraz trener zrobił wobec skoczka ważny gest. Murańka chyba mimo wszystko znów lepiej czuł się w skokach próbnych niż w tym ocenianym. A jeśli nawet tylko trochę przeszkodziła mu presja, to bardzo dobrze, że błyskawicznie znów będzie musiał się z nią zmierzyć.

Doleżal pozwala podjąć Murańce duże wyzwanie. Skakanie w drużynie po Piotrze Żyle, a przed Dawidem Kubackim i Kamilem Stochem, to dowód, że doszło się do pewnego poziomu. A teraz trzeba dać dowód, że można na nim próbować się stabilizować. To już chyba naprawdę ostatnia taka szansa we wciąż niespełnionej karierze czterokrotnego medalisty mistrzostw świata juniorów.

Stoch wbijał szpilki dziennikarzom. Po kwalifikacjach zrobił coś innegoStoch wbijał szpilki dziennikarzom. Po kwalifikacjach zrobił coś innego

To jak: wierzycie czy się boicie? - Klimek zaufał temu, o czym rozmawialiśmy. I to wszystko się sprawdziło w treningach. On może być zawodnikiem ścisłej światowej czołówki - mówi Doleżal. - Uwierzył w to i pracował bardzo dobrze przez całe lato, a przez ostatnie miesiące był blisko najwyższego poziomu. Musieliśmy robić sprawdziany formy wewnątrz grupy, bo brakowało nam zawodów i Klimkowi ta rywalizacja była potrzebna. Wszyscy wiecie, że wygrał ostatni sprawdzian w Zakopanem i teraz w piątek oddał trzy dobre skoki. Miejsce w kwalifikacjach może tego nie pokazuje, ale miał trochę gorsze warunki. Jego skoki są bardzo stabilne - przekonuje trener. Wygląda na to, że on się nie boi.