Rok temu twarz rozbił tu Piotr Żyła. Tym razem wszyscy są zachwyceni

Aż 192 skoki i ani jednego upadku. Czy to na pewno Wisła? Ta, w której rok temu twarz rozbił Piotr Żyła, w której Amerykanin Dean zwichnął obojczyk, a Norwegowie wyglądali, jakby nie potrafili jeździć na nartach? Tak, to Wisła. W wersji - jak mówią kontrolerzy z FIS - perfekcyjnej. - Możemy dziękować organizatorom i cieszyć się ze skakania - mówi Kamil Stoch, najlepszy skoczek pierwszego dnia nowego sezonu.

- To jest lód. Lód jest dobry do mojito. A do skoków narciarskich dobry jest śnieg - powiedział Sandro Sambugaro do organizatorów Pucharu Świata w Wiśle. To było w czwartek. Włoch jest praktykiem, przygotowuje do zawodów skocznie w Planicy i Predazzo. Zna się na rzeczy. Na szczęście tylko żartował. W piątek i on, i delegat Mika Jukkara na ostatniej wizytacji powiedzieli: "Jest świetnie, a od 120. metra w dół po prostu perfekcyjnie".

Zobacz wideo Na co stać polskich skoczków? "Stoch jest zmotywowany i bardzo dobrze przygotowany"

Wisła - Wisła 5:0

Na skoczni imienia Adama Małysza czwarty rok z rzędu zaczyna się sezon Pucharu Świata. Start jest bardzo wczesny. W listopadzie naturalnego śniegu nie ma prawie nigdzie. My produkujemy kryształki lodu, gromadzimy je pod specjalnymi plandekami, w końcu zasypujemy nimi obiekt, wszystko utwardzamy, równamy, frezujemy. Zawsze staramy się, żeby było równo jak na stole. Ale nie zawsze było. A nawet zawsze było skoczkom trudno na tych naszych nie do końca przez nas zawinionych nierównościach.

Michal Doleżal ogłosił skład na konkurs drużynowy! Powrót po pięciu latachMichal Doleżal ogłosił skład na konkurs drużynowy! Powrót po pięciu latach

Rok temu w pierwszy piątek skokowej zimy zbyt bliski kontakt z podłożem miało pięciu ludzi: Siergiej Tkaczenko z Kazachstanu, Decker Dean ze Stanów Zjednoczonych, a także Norwegowie - Thomas Aasen Markeng i Marius Lindvik. Ten ostatni przewrócił się aż dwa razy. Z następnych dni kibice na pewno pamiętają rozbitą twarz Piotra Żyły. A może też leżącego Roberta Johanssona.

Żyła: "Zeskok chyba idealny. Ale nie sprawdzałem aż tak dokładnie jak rok temu"

Teraz pierwszy piątek sezonu był cichy. Narty skoczków po tym, jak już lądowali, jechały równo, bezproblemowo. Rok temu skakały po muldkach i muldach i hałasowały bardziej niż kibice. A teraz - przez pandemię - trybuny były puste - a dźwięk równo sunących nart niemal niesłyszalny. - No, teraz chyba zeskok jest idealny. Ale nie wiem, bo nie sprawdzałem go aż tak dokładnie jak w tamtym roku - śmieje się Żyła.

Wiśle pomogła pogoda, tej jesieni nie było ani tak gorąco, ani tak deszczowo jak w poprzednich latach. Pomogło też doświadczenie organizatorów. I jest pierwszy sukces. 192 skoki i ani jednego upadku - to naprawdę coś. A na coś jeszcze większego liczymy w sobotę i niedzielę. Konkursy drużynowy i indywidualny zaplanowano każdego dnia na godzinę 16. W piątkowych kwalifikacjach Polacy wypadli bardzo dobrze. Stoch wygrał, a z 12 naszych zawodników aż 11 zapewniło sobie start w niedzielę. Jako zespół w kwalifikacjach wypadliśmy najlepiej. Nic, tylko cieszyć się skokami. Tak, jak mówi mistrz Kamil.