Znakomite informacje przed inauguracją PŚ w Wiśle. Tak dobrze jeszcze nie było

Wisła jest gotowa na inaugurację Pucharu Świata w skokach narciarskich! Być może w tym roku uda się uniknąć potężnych problemów z zeskokiem, które w poprzednich latach doprowadziły do kilku groźnych upadków. Największym zagrożeniem może być za to intensywny deszcz, który jest zapowiadany na czwartkową noc. - Mamy też rezerwę na ewentualne ubytki - słyszymy z ust organizatorów. Największą niepewnością jest jednak pogoda na weekend, bo ta nie zapowiada się idealnie.

W środę odbył się test świeżo przygotowanej skoczni, w którym wzięli udział skoczkowie ze śląsko-beskidziej kadry okręgowej. 

Zobacz wideo Dawid Kubacki o problemach na tym etapie przygotowań

- Na ten moment jest bardzo dobrze. Przed pierwszymi skokami, gdy jeszcze zjeżdżaliśmy spod progu i oddawaliśmy pierwszy czy drugi skok to było czuć, że jest trochę za miękko, ale jak się oddało więcej prób, to ten śnieg się zbił i było w miarę równo i twardo. Na środę warunki są bardzo dobre, ale w poprzednich latach też tak było, że jak skakaliśmy w czwartek, czyli dzień przed kwalifikacjami, to warunki były przyzwoite, a na konkursy robiło się twardo i strasznie nierówno. Dzieje się tak dlatego, że jak temperatura spada o jakieś cztery stopnie, to na zeskoku robi się tzw. beton i organizatorzy starają się to zmiękczyć. Niestety, wtedy wychodzi tak, że jest i twardo i nierówno, ale może w tym roku czegoś takiego nie będzie - mówi Wiktor Pękala, młody polski skoczek, który w czasie weekendu w Wiśle będzie pełnił rolę przedskoczka.

 

Przez kilka lat skoczkowie narzekali na przygotowanie zeskoku w Wiśle. Doszło nawet do kilku bardzo groźnych upadków, a przed rokiem upadł także Piotr Żyła, który mocno się potrzaskał. Wiele wskazuje jednak na to, że w ten weekend zeskok powinien być dużo równiejszy. A to dlatego, że jest więcej czasu na jego przygotowanie.

Firma SuperSnow usprawniła swoje maszyny typu "All weather snow", które pracowały nieprzerwanie niemal od początku października i rozprowadzanie śniegu zaczęło się już w zeszłą środę. Pomogły też dość niskie temperatury.  Z kolei przed rokiem organizatorzy mieli duże problemy z wysokimi temperaturami i olbrzymimi ubytkami śniegu, a najważniejsze prace na zeskoku toczyły się jeszcze na mniej niż 24h przed kwalifikacjami. - W poprzednie lata skakaliśmy przeważnie w czwartek, a teraz skakaliśmy już w środę. Przekazaliśmy też kilka uwag do przygotowujących skocznię. W czwartek cały dzień skocznia będzie przygotowywana już pod zawody - dodaje Pękala.

Kamil Stoch gotowy na nietypowy sezon. Kamil Stoch gotowy na nietypowy sezon. "Sytuacja jest wyjątkowa. Cel uświęca środki"

Czy intensywne opady w czwartek mogą  przeszkodzić organizatorom?

Dokładny model prognozy pogody ICM pokazuje, że w czwartek w Wiśle można spodziewać się intensywnych opadów deszczu, które mają potrwać do późnego wieczora. A padać, choć już nie tam mocno, ma także w nocy. Budzi to pytanie, jak tak dużo wody może wpłynąć na zgromadzony na skoczni śnieg i czy przypadkiem nie zostanie on po prostu rozpuszczony. - W czwartek zapowiadany jest deszcz, ale on nam nie przeszkodzi, tym bardziej że tego śniegu mamy nawet delikatny nadstan. Żeby to spłynęło, to musiałyby być trzy dni rzęsistego deszczu. Dodatkowo mamy też rezerwę na ewentualne ubytki - mówi sekretarz generalny PZN Jan Winkiel, który nadzoruje przygotowanie obiektu.

Według przepisów na skoczni powinno leżeć 30 centymetrów ubitego śniegu. - Jest lepiej niż w zeszłym roku. Zdecydowanie równiej. Jeszcze jak pojawi się korzystniejsza pogoda, bo dzisiaj zrobiło się ciepło, to powinno być jeszcze lepiej.

Dawid KubackiCo z formą polskich skoczków przed PŚ? Dyspozycja jednego z liderów lekko niepokoi

Prawdziwy śnieg pojawi się na skoczni w Wiśle? Wiatr może przeszkodzić

Może się okazać, że w weekend atmosfera w Wiśle zrobi się zimowa, bo według modelu ICM w piątek wieczorem możemy spodziewać się opadów śniegu. To niestety może jednak oznaczać problemy dla skoczków, bo mokry śnieg padający z nieba może zaklejać tory najazdowe, a to z kolei będzie powodowało spadek prędkości najazdowych. Pod znakiem zapytania stoi także rozegranie zawodów w równych warunkach, bo prognozy zapowiadają, że w weekend średni wiatr może dochodzić do około 5 m/s. Historia zawodów na skoczni w Wiśle pokazała jednak, że nawet mimo wietrznego dnia, wieczorem w Malince robi się z reguły cicho i łatwiej tam o oddawanie skoków. A oba konkursy mają się zacząć o godzinie 16.