PŚ w Wiśle bez kibiców to "jedyna możliwa decyzja". Co z zawodami w Zakopanem?

We wtorek organizatorzy inauguracji Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle ogłosili wiadomość, którą wszyscy spodziewali się usłyszeć. Andrzej Wąsowicz, dyrektor zawodów, potwierdził, że te odbędą się bez udziału publiczności. - To była jedyna możliwa do podjęcia decyzja - mówił działacz dla Sport.pl. Dowiedzieliśmy się także, kiedy możemy się dowiedzieć o udziale publiczności podczas konkursów w Zakopanem.

Telewizja TVP Sport oficjalnie poinformowała, że komitet organizacyjny zawodów zebrał się we wtorek i wspólnie podjął decyzję o zamknięciu trybun obiektu w Wiśle-Malince dla kibiców. Termin decyzji - 3 listopada - został wyznaczony przez FIS i dyrektora PŚ, Sandro Pertile. Jest ona już ostateczna i nie zmieni się do czasu zawodów, jak miało to miejsce wielokrotnie przed sierpniowymi konkursami Letniego Grand Prix na skoczni imienia Adama Małysza.

Zobacz wideo Dawid Kubacki o problemach na tym etapie przygotowań

Wąsowicz: “Prezes Tajner potwierdził, że najważniejsze czynniki w kraju będą się wstawiać za nami, żeby zawody się odbyły”

Czy jest możliwość, żeby zawody zostały jeszcze odwołane? - W trakcie spotkania dostałem telefon od prezesa PZN, Apoloniusza Tajnera, który potwierdził mi, że najważniejsze organizacje i czynniki w kraju będą się wstawiać za nami, żeby te zawody się odbyły. Dlatego jestem o nie bardzo spokojny - opisywał Wąsowicz.

Czy Wisła straci na braku kibiców na trybunach? Łatwiej postawić sprawę inaczej: nie zarobi. - Wpływy z zeszłorocznej sprzedaży biletów to było 1,3 miliona złotych. To znacząca kwota, ale zaczęliśmy odliczać, czego nie musimy załatwić - ochrony, animatorów i innych spraw dookoła zawodów - i uda nam się spiąć budżet. Wydaje nam się, że nie będzie strat, wyjdziemy na zero - stwierdził Wąsowicz.

Obsada inauguracji będzie rekordowa, ale organizatorzy “liczą się z rezygnacją kilku zawodników”

- Inauguracja Pucharu Świata w Wiśle ściągnie rekordową liczbę skoczków z całego świata. Udział potwierdziło 80 zawodników, a to liczby, których w obecnych skokach się nie ogląda. W sobotniej drużynówce może wystąpić aż 12 zespołów i tego też dawno nie było. Wszystkie drużyny, w tym te dużo słabsze chcą wykorzystać polskie przepisy, które nie wymagają testu na koronawirusa przy przekroczeniu granicy. Kolejna szansa startu przy relatywnie niskich kosztach może długo nie nadejść - pisał w swoim tekście o zawodach dziennikarz Sport.pl, Piotr Majchrzak. - Polska jest bardzo otwarta, a Sandro Pertile sugeruje nam, że u nas nie ma takich problemów, jak w innych krajach. FIS będzie starał się lobbować do władz państwowych o to, żeby zwłaszcza zawodnicy z najważniejszych nacji dla skoków nie mieli żadnych problemów z docieraniem do poszczególnych miejsc w kalendarzu PŚ. Być może potem to samo uda się zaadaptować dla pozostałych. My mamy świadomość, że pewnie paru zawodników jeszcze przed zawodami się wykruszy - wskazywał Wąsowicz.

Rekordowa obsada PŚ w Wiśle! Wszyscy chcą wykorzystać polskie przepisyRekordowa obsada PŚ w Wiśle! Wszyscy chcą wykorzystać polskie przepisy

Jak Pertile zareagował na ostatnie wieści z Wisły? - Jest zadowolony z tego, jak przygotowujemy się do zawodów. Na brak kibiców nic się nie poradzi i on też o tym wie. Składamy mu raporty śniegowe i znając doskonale tę skocznię, którą umiał przygotować w poprzednich latach, doskonale rozumie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Powtarza tylko apel: ze strony FIS-u wszystko wygląda dobrze, ale musimy respektować zarządzenia ze strony lokalnych władz sanitarnych, jakie obowiązują w danym momencie - ocenił Wąsowicz.

Andrzej Wąsowicz potwierdził nam także, że wymagania FIS-u dotyczące przeprowadzenia testów na koronawirusa opłacanych przez organizatorów się nie zmieniły. - Szef komisji medycznej zalecił tylko, że jeśli ktoś spośród sędziów, delegat techniczny albo jego asystent zgłosi nam, że chce wykonać test na koronawirusa, mamy im to zapewnić. Z tymi kosztami sobie poradzimy. Wiem, że niektórzy organizatorzy chcą je wykonywać na miejscu i nawet na tym zarabiać. Negocjują ceny, kupują taniej, a później mają za nie chcieć np. o dwieście złotych więcej - zdradził Wąsowicz. W Wiśle ekipy będą mogły zrobić testy, ale będą za nie płacić same, bezpośrednio. Z takiej możliwości mają skorzystać członkowie kadry Japonii, którzy zamówili już dwanaście testów.

Dawid KubackiCo z formą polskich skoczków przed PŚ? Dyspozycja jednego z liderów lekko niepokoi

Co z konkursami w Zakopanem? "Decyzja o udziale publiczności za miesiąc"

Polska w kalendarzu Pucharu Świata ma także zawody w Zakopanem. - Gdyby odbywały się w tym momencie, co te w Wiśle, pewnie bylibyśmy zmuszeni podjąć podobną decyzję - mówił nam Wojciech Gumny, członek komisji kalendarzowej FIS i dyrektor PŚ w Zakopanem. - Teraz w przypadku mówienia o kibicach na styczniowych zawodach musielibyśmy wróżyć i gdybać. Na razie prowadzimy sprzedaż biletów i czekamy na rozwój sytuacji. Będziemy reagować na każde zalecenia i jeśli będzie się dało, to konkursy odbędą się z udziałem publiczności - zapewnił.

- Decyzja, która będzie wiążącą przed zawodami, powinna zapaść za miesiąc. W przypadku braku kibiców na trybunach zwrócimy wszystkim pieniądze za bilety. Gdy sytuacja epidemii koronawirusa nie była tak dramatyczna, a wzrost zakażeń mniejszy niż teraz, to codziennie ktoś kupował bilety. Teraz gdy to się pogorszyło i nie wiadomo, czy nie będzie lockdownu, to sprzedaż oczywiście zmalała - zdradził Gumny. Działacz potwierdził nam także, że decyzje ws. testowania przed zawodami w Zakopanem zapadną bliżej zawodów.

Kamil Stoch gotowy na nietypowy sezon. Kamil Stoch gotowy na nietypowy sezon. "Sytuacja jest wyjątkowa. Cel uświęca środki"

Inauguracja PŚ w Wiśle odbędzie się w dniach 20-22 listopada. Na pierwszy dzień zawodów zaplanowano treningi i kwalifikacje, w sobotę odbędzie się konkurs drużynowy, a w niedzielę indywidualny. Taki sam przebieg będą miały zawody w Zakopanem, które zaplanowano na 15-17 stycznia przyszłego roku.