Co z formą polskich skoczków przed PŚ? Dyspozycja jednego z liderów lekko niepokoi

Delikatny niepokój - tymi słowami można opisać sytuacji polskich skoczków narciarskich na miesiąc przed startem zimowego Pucharu Świata. W skokach zawsze trudno cokolwiek przewidywać, a teraz jest jeszcze trudniej, bo latem nie było żadnej możliwości porównania sił na tle stawki. Nie możemy więc wyciągać daleko idących wniosków. Możemy oceniać po tym, co widzimy i np. ostatnie skoki Dawida Kubackiego mogą odrobinę zaniepokoić. Pierwszy prawdziwy test może czekać Polaków dopiero pod koniec października.

Dawid Kubacki w sobotę został letnim mistrzem Polski w skokach narciarskich. Na skoczni Szczyrk Skalite i o jeden punkt wyprzedził Andrzeja Stękałę i o 2,5 pkt Aleksandra Zniszczoła. Zawody zostały rozegrane w bardzo trudnych warunkach, przy ulewnie padającym deszczu i mocnym wietrze w plecy, który tylko niekiedy odpuszczał skoczkom. W niedzielę warunki były już dużo lepsze i w konkursie drużynowym niemal wszyscy skoczkowie z kadry A wypadli o niebo lepiej niż w sobotę. Indywidualnie najlepszy byłby Piotr Żyła, który wręcz zdeklasował konkurencję. Przyzwoite, choć nie najlepsze skoki oddawał też Dawid Kubacki, który w ostatnim tygodniu miał kilka problemów z techniką.

Trudniejszy moment Kubackiego

Dawid Kubacki otwarcie stwierdził, że w czasie ostatniego obozu w Oberstdorfie nie skakało mu się dobrze. Skoczek popełniał sporo błędów i te próby na pewno nie mogły satysfakcjonować skoczka, który na początku roku wygrał Turniej Czterech Skoczni. Sam jednak stwierdził w rozmowie z TVP, że takie wahania formy w czasie przygotowań są czymś normalnym i może lepiej, że zdarzają się przed sezonem, a nie w jego trakcie, gdy nie ma czasu na poprawę błędów. Wszyscy znamy potencjał Kubackiego i jeśli widzimy, że w dwóch konkursach MP skacze na poziomie innych, zwykle słabszych od niego kadrowiczów, to wiadomo, że nie jest to jeszcze forma, którą 30-latek chciałby pokazywać zimą. Skąd małe problemy Kubackiego? Być może jest to związane z faktem, że pod koniec roku Kubacki zostanie ojcem (czym pochwalił się w rozmowie ze skijumping.pl) i musi obecnie myśleć nie tylko o treningach.  

Michal Doleżal też spokojny i cały czas potwierdza, że Stoch, Żyła i Kubacki dalej są najlepsi i to do nich równają młodsi skoczkowie. W sobotę jednak nie do końca mógł być zadowolony z prób swoich skoczków, co dobrze podkreślały jego gesty i mimika.

Zobacz wideo

Dyspozycja Piotra Żyły jest dobra, ale nierówna. Żyła dalej potrafi kapitalnie skakać, co pokazywał też w czasie obozu w Oberstdorfie, ale dobre próby przeplata kiepskimi. I tak było też w sobotę. Po pierwszym sobotnim skoku był dopiero 18. i do swojego skoku szykował się wśród bardzo młodych juniorów. Oczywiście Żyła trafił na bardzo złe warunki, ale skok również był kiepski. Niektórzy powiedzieliby, że wręcz anemiczny na progu. Dopiero druga próba pozwoliła Żyle wskoczyć do czołowej dziesiątki. W niedzielę też było bardzo dobrze, bo Wiślanin skakał 105 i 106 metrów z szóstej belki.

Sierpniowe LPK lekko zaniepokoiło

O ile sierpniowe skoki Polaków w czasie Letniego Grand Prix można było nazwać popisem biało-czerwonych. Tak już wrześniowe zawody Letniego Pucharu Kontynentalnego w bardzo słabiej obsadzie sprawiły, że szeroka kadra A (bez Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły) wypadła bardzo blado i nie zdołała wywalczyć nawet siódmego miejsca na pierwszy zimowy period Pucharu Świata. Trenerzy też mówili wówczas, że start był zdecydowanie poniżej oczekiwań. Po sobotnim konkursie polscy kibice też mogli poczuć spore zaniepokojenie związane z formą Polaków. 

Z tych wyników nie wolno wyciągać zbyt daleko idących wniosków, bo wiadomo, jaka była pogoda, wiadomo, że w pierwszej serii kadra A skakała z czterech rozbiegów niżej niż pozostali, a warunki ponoć z każdą minutą były gorsze. Niemniej jednak mogą dać one do myślenia, bo w sobotę Dawid Kubacki był lepszy od czwartego Aleksandra Zniszczoła o zaledwie dwa metry. W niedzielę o półtora punktu przegrał zaś z Murańką i miał tyle samo punktów co Zniszczoł. A jeszcze zeszłej zimy pokonywał ich o kilkadziesiąt punktów. Z drugiej strony ci najbardziej doświadczeni skoczkowie doskonale wiedzą, że najlepszą formę trzeba pokazywać dopiero w listopadzie, dlatego w obecnej sytuacji nie ma co bić na alarm. Jest po prostu za wcześnie. 

Być może wspomniani zawodnicy zaliczyli spory postęp, choć jednak bliżej mi do stwierdzenia, że to Kubacki skakał poniżej swojego poziomu. Do czego zresztą sam się przyznał. W sobotę słabo wyglądało też porównanie innych skoczków kadry narodowej choćby z 10. Arkadiuszem Jojko i 12. Janem Habdasem z kadry juniorskiej, którzy na tle starszych kolegów wypadli bardzo solidnie. A jeszcze niedawno nowy trener juniorów Zbigniew Klimowski mówił w rozmowie ze Sport.pl, że przed jego zawodnikami sporo pracy i mają dużo do nadrobienia choćby w sprawach technicznych. W niedzielę jednak różnica między wspomnianymi najlepszymi juniorami była już dużo większa i niemal każdy kadrowicz pokonywał juniorów około 30 punktów - co bardziej odpowiada obecnemu układowi sił w polskich skokach.  

Niedzielne skoki kadry A zatarły nieco złe sobotnie wrażenie, bo skaczący z reguły z 6. belki biało-czerwoni potrafili przekraczać 100 metrów. Nie była to bardzo niska belka, jak na Skalite, bo w sierpniowym Memoriale Olimpijczyków Polacy skakali tam nawet z czwartej. Z drugiej strony warunki też nie były tak dobre jak w sierpniu. Skoki można więc było uznać za solidne. 

Jakub Wolny ma duży problem

Spore problemy ma nadal Jakub Wolny i nic nie wskazuje na to, że 25-latek szybko wyjdzie z koszmarnego dołka, w jaki wpadł w poprzednim sezonie. Jeszcze niedawno Wolny obijał się o podium Pucharu Świata, a w sobotę zajął dopiero 17. miejsce na mistrzostwach Polski. Przegrał nawet z 15. Szczepanem Kupczakiem, który na co dzień trenuje kombinację norweską. I nie jest to wypadek przy pracy, a stała tendencja, wszak na LPK w Wiśle, czyli zawodach drugiej ligi zajmował 26. i 42. miejsca. W niedzielę Wolny jednak mocno się poprawił, bo indywidualnie zajął 9. miejsce, choć nadal nie są to skoki, które dawałyby szansę na choćby awans do konkursów Pucharu Świata.

W czasie Letniego Grand Prix świetnie wypadał także Tomasz Pilch, a na MP był dopiero 11. W tym przypadku możemy jednak mówić o innych problemach. Jeszcze niedawno Tomasz Pilch zmagał się z przeziębieniem i był na kilka dni izolowany od grupy i właściwie stracił niedawny obóz w Szczurku, a w Oberstdorfie zaliczył też dość mocny upadek, którego skutki nadal odczuwa. Dobrze było to widać po pierwszym skoku, gdy jeszcze na zeskoku oddał swoje narty Dawidowi Kwiatkowskiemu (asystent Michala Doleżala), a sam z grymasem bólu na twarzy opuszczał zeskok i w nocy z soboty na niedzielę nie mógł wręcz spać. Dlatego został wycofany z niedzielnej rywalizacji klubów. 

Nie wszystko jest jednak złe, bo całkiem równą formę i coraz lepsze skoki pokazywali ostatnio tacy skoczkowie jak Aleksander Zniszczoł czy Klemens Murańka, na dobre próby stać także Andrzeja Stekałę, a Maciej Kot stwierdził, że zakończony niedawno obóz w Oberstforfie był dla niego najlepszy w tym roku. I mistrzostwa Polski pokazały, że obecnie ci skoczkowie skaczą na poziomie nieco słabszego obecnie Kubackiego. Co na pewno jest dobrą informacją dla tych skoczków, a nieco gorszą dla mistrza świata z Seefeld. Bardzo dobre próby oddaje także Kamil Stoch, któremu przytrafiło się przeziębienie i dla tego w Szczyrku nie wystąpił.

Decydujący moment przygotowań

Do rozpoczęcia zimowego Pucharu Świata pozostały cztery tygodnie, a skoczkowie wkrótce wejdą w decydującą fazę przygotować do zimy. Przed nimi także przejście z letnich torów najazdowych, na te lodowe, co zawsze przyjmuje się za najbardziej newralgiczny moment przygotowań, choć w ostatnich latach jest on mocno demonizowany. Dużo większe znaczenie nie miało to w momencie, gdy skoczkowie startowali jeszcze na torach nierównych, wyrytych w śniegu lub lodzie, a nie tak jak obecnie, w równych, metalowych rynnach z lodem.

- Wszystko będziemy planować po mistrzostwach Polski. Mamy zaplanowany trening na siłowni i dalej będziemy planować, gdzie i co można zrobić. Wiadomo, że pod koniec października przechodzimy na tory lodowe. Jeśli uda się przygotować skocznie w Zakopanem, to dla nas będzie super, bo wtedy zostaniemy w domu i spokojnie będziemy trenować. Jeśli tak się nie stanie, to będziemy myśleć. Teraz jest trudna sytuacja, kolejne kraje się zamykają. Zakopane zawsze udawało się przygotować, więc mamy nadzieję, że w tym roku będzie podobnie - dodał Grzegorz Sobczyk.

Polacy sprawdzą się ze Słowenią?

Jeśli obóz w Zakopanem doszedłby do skutku, to bardzo możliwe, że w tym czasie biało-czerwoni mieliby możliwość porównania się do Słoweńców, którzy pod koniec października również chcą zorganizować obóz na Wielkiej Krokwi. Byłaby to więc jedna z niewielu możliwości przed zimą na sprawdzenie sił na tle konkurencji z innego kraju.

  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju