Polscy działacze mogą odetchnąć! FIS zmienił decyzję w sprawie konkursów Pucharu Świata

Działacze FIS zmienili decyzję odnośnie wykonywania testów na koronawirusa przed zawodami Pucharu Świata. Polscy działacze mogą odetchnąć. - Nakaz obowiązuje tylko pięciu sędziów, delegata technicznego i jego asystenta. To nie taki duży koszt, godzimy się na to - mówi Sport.pl, Andrzej Wąsowicz. Problemów przed inauguracją PŚ w Wiśle jednak nie brakuje.

Sprawę obowiązkowych testów na koronawirusa przed każdymi zawodami Pucharu Świata, którą FIS przedstawił organizatorom zawodów w nowych przepisach nazywaliśmy "największym problemem polskich skoków przed sezonem". Dlaczego? Bo polski związek i organizatorzy z Wisły oraz Zakopanego łącznie zapłaciliby za przebadanie działaczy, osób z FIS czy komitetu organizacyjnego, a także dziennikarzy i zawodników minimum 1,5 miliona złotych. Okazuje się, że federacja na ostatnich zebraniach zmieniła decyzję na korzystną dla Polaków. 

Zobacz wideo "Jak zaczynałem trenować w schronisku, chłopaki przez miesiąc się do mnie nie odzywali":

Bez obowiązkowych testów na koronawirusa przed zawodami PŚ

- Dostałem informację od Wojciecha Gumnego, że nakaz przebadania ze strony organizatorów dotyczy już tylko pięciu sędziów, delegata technicznego i jego asystenta. To nie taki duży koszt, stać nas i godzimy się na to - mówi nam Andrzej Wąsowicz, dyrektor skoczni imienia Adama Małysza. - Wcześniej te kwoty były bardzo duże, ale teraz tak zmieniona procedura nie stanowi już dla nas żadnego problemu - dodał. 

Do tej pory mówiło się, że większość organizatorów z innych państw ma podobne pretensje, jak Polacy. Teraz okazuje się, że nie do końca tak to wygląda. Dziennikarz Eurosportu, Kacper Merk informował, że władze Turnieju Czterech Skoczni zleciły przyjeżdżającym do Niemiec na pierwsze konkursy wykonanie testu na 14 i 7 dni przed zawodami, a także przebadanie się na miejscu. Co więcej, gdy rywalizacja przeniesie się do Austrii, wymagany będzie ponowiony test. Podobne lub nieco mniej restrykcyjne zasady mają obowiązywać także m.in. w Finlandii czy Rosji. - Wcześniej wszyscy mieli takie zastrzeżenia, jak my. My jako pierwsi pisemnie oprotestowaliśmy te wydatki, reszta także się buntowała. Najwyraźniej jeśli oni robią już swoje obostrzenia to sytuacja się zmieniła - ocenił Wąsowicz.

Jak poinformował Jan Winkiel w rozmowie dla "Przeglądu Sportowego", podczas każdych zawodów mają obowiązywać zasady panujące w danym kraju. - Rozumiemy sytuację w ten sposób, że nasze kadry będą wysyłane przez nas na testy wyłącznie przed wyjazdami do krajów, które wymagają ich okazania przy wjeździe. To i tak daje jakiś cień nadziei, że nie przeznaczymy na to fortuny - mówił sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego.

Inauguracja w Wiśle z problemami. "Bliżej braku kibiców, niż odwołania zawodów"

Inauguracja PŚ w Wiśle ma zresztą własne problemy. Rozpoczęła się produkcja śniegu, którą utrudniają trudne warunki pogodowe w Beskidach, ale tu wszystko ma zmierzać w dobrym kierunku. Inaczej wygląda sprawa wejścia kibiców na trybuny skoczni w Wiśle-Malince. - Swoimi wypowiedziami staram się oswajać kibiców z najgorszym. Jest duża szansa, że w trakcie konkursów nie będzie widzów - wskazał Wąsowicz. - Nie wiemy, jak do inauguracji będzie wyglądała sytuacja epidemiczna, ale nie zapowiada się na poprawę. Wolimy być przygotowani na ewentualne wypuszczenie małej puli biletów, niż problemy, gdy pozwolilibyśmy wejść większej liczbie fanów skoków - zapewnił działacz.

Organizacja inauguracji jest tylko częściowo zagrożona. Wisła jest bliżej podjęcia decyzji o niewpuszczeniu kibiców, niż odwołaniu zawodów. - Ponieśliśmy i ponosimy już teraz duże wydatki na organizację. Byłoby sporym problemem, gdybyśmy to zaprzepaścili. Z tego co wiem, ogólne nastawienie do tematu zimy jest takie, że FIS chce pozwolić na odbywanie się zawodów bez udziału publiczności - wskazał Wąsowicz. 

Wiślańscy organizatorzy spotkali się już z prezydentem miasta, Tomaszem Bujnokiem w sprawie dogrania szczegółów w promowaniu wydarzenia, a także detalów takich jak finansowanie trofeów dla zawodników. Zgodnie z wprowadzonymi w sobotę, 17 października obostrzeniami, na imprezy sportowe w Polsce w tym momencie nie mogą wejść kibice. Do 3 listopada będą tu trwać regularne przygotowania tak, jak wyglądało to co roku. Wtedy musi zapaść decyzja o pojawieniu się lub braku kibiców na trybunach, a także ewentualnym odwołaniu imprezy. To jednak najgorszy i najmniej prawdopodobny na ten moment scenariusz. 

Przeczytaj także: