"Mamo, kocham cię. Chyba obetną mi nogę". Później była złość, agresja, a teraz TVN

Do dziś jest współrekordzistką jednej ze skoczni w Wiśle, ale karierę narciarską przerwały groźny upadek i śmierć dziadka - jej największego kibica. Nie potrafiła sobie radzić z problemami, żal przeradzał się w agresję. Marcelina Herzyk postanowiła zgłosić się do programu telewizji TVN "Projekt Lady" i tam walczyć ze swoimi słabościami.

- Miałam taką zasadę, żeby po upadku nigdy nie iść od razu na rozbieg. Na tym treningu jednak poszłam. Przy lądowaniu coś podbiło mi nartę, znowu upadłam. Chciałam wstać, ale nie mogłam. Zaczęłam krzyczeć, że nie czuję nogi. Zbiegł do mnie trener, wezwał pogotowie. Przenieśli mnie na bok i zadzwonili do mamy. Dali mi ją, powiedziałam: - Kocham cię, chyba obetną mi nogę - opisuje swój upadek w Zakopanem była polska skoczkini, Marcelina Herzyk. Po długiej rehabilitacji wznowiła karierę, ale ciągle wracał do niej strach przed upadkiem. Później zmarł dziadek, bez którego skoki narciarskie straciły dla niej sens. Po kolejnej kontuzji porzuciła sport. Nie potrafiła sobie poradzić z problemami. Żal przeradzał się w agresję: obwinianie rodziny, znajomych, nieudane próby tłumienia nerwów. Teraz Herzyk próbuje pomóc sobie i zapełnić pustkę w inny sposób. Zgłosiła się do programu TVN-u, “Projekt Lady”.

Zobacz wideo Michal Doležal ocenił formę polskich skoczków

Przypadkowe początki i marzenie o igrzyskach

- Moja przygoda ze skokami to był przypadek - mówi Sport.pl o początkach kariery. Herzyk zaczęła skakać dzięki trenerowi Wojciechowi Tajnerowi z Wisły Ustronianki. - Trener przyszedł do mojej podstawówki i ogłosił nabór, tworzyli sekcję dla dziewczyn. Byłam chyba pierwsza w klubie.

To, że dziewczyny mogą skakać, jeszcze wtedy w Polsce zaskakiwało. A trenowanie skoków było najlepszym czasem w moim życiu. Poznałam wielu znanych sportowców, odwiedziłam różne kraje, nawiązywałam znajomości z ludźmi zza granicy i nie tylko. Dla tak młodej dziewczyny to było coś niesamowitego. Teraz skoki kobiet są sportem bardziej popularnym, a dziewczyny, z którymi trenowałam, robią kawał dobrej roboty i jestem z nich bardzo dumna - mówi Herzyk.

Do dzisiaj jest współrekordzistką skoczni “Witek” w Wiśle-Łabajowie. - Od dziecka chciałam wystartować na igrzyskach olimpijskich. Nie widziałam świata poza treningami, a jeszcze jak wygrywało się pierwsze zawody w Polsce czy w Niemczech - to było coś. Dużo osób wróżyło mi dobrą przyszłość w skokach. Nie myślałam nawet o robieniu czegoś innego - ocenia skoczkini.

"Nie wiem, dlaczego wróciłam na rozbieg. Nie pamiętam nic z karetki"

Gdy w 2012 roku doszło do opisanego wyżej upadku, Herzyk była liderką cyklu zawodów LOTOS Cup. Trenowała właśnie przed kolejnym konkursem w Zakopanem. - Trening był na śniegu, oddałam parę dobrych skoków, w jednym z nich się przewróciłam. Nie wiem, dlaczego zdecydowałam się wrócić na rozbieg. Nie pamiętam nic z karetki. Wiem, że był ze mną trener i nic więcej. Miałam dwie operacje, później jakieś klamry na nodze, którą trzymałam na wyciągu - opisuje Herzyk.

- Chciała się poprawić, to miał być ostatni skok na treningu i właśnie wtedy złamała nogę. Sam miałem bardzo podobny przypadek: złamanie w tym samym miejscu, tylko na nartach zjazdowych - mówi nam Wojciech Tajner, trener Herzyk i były skoczek. - Mocno to przeżyłem, bo dokładnie wiem, jak to jest. Straciłem dużo nerwów, ale nie mogłem zostawić jej samej. Siedziałem z nią w szpitalu, nie powiedziałem: zajmij się sobą i uważaj, ja lecę. Trener musi być przede wszystkim człowiekiem, takie sytuacje wymagają tego najbardziej - mówi.

"Dziadek zawsze chciał mnie zobaczyć w telewizji i mówić: To moja wnuczka!"

Po upadku i długiej przerwie Herzyk wróciła do skakania. - Po roku. Powoli wchodziłam w swój rytm, zaczęłam gonić dziewczyny. Strach po upadku jakoś znikał, udało mi się z nim walczyć. Trener był dla mnie najważniejszym wsparciem. Był przy mnie zawsze - wspomina.

Niedługo później zdecydowała, że jednak się wycofuje. - Głównym powodem była śmierć mojego dziadka. Zawsze mi mówił: “Chciałbym zobaczyć cię kiedyś w telewizji i mówić: to moja wnuczka!”. Gdy zmarł, sport stracił w moich oczach. Nie czułam się już dobrze, nikt mnie tak nie motywował jak dziadek. Zaczęłam zawalać szkołę, odpuszczać treningi. Później przyszła kontuzja barku i musiałam to przerwać. Wrócił strach, a fakt, że po treningu wrócę do domu i nie opowiem dziadkowi, jak było, mnie dobijał - tłumaczy Herzyk.

Czy Marcelina Herzyk to zmarnowany talent? - To bardzo obciążające określenie, nie lubię go, nie podejmuję się oceniać, czy do kogoś pasuje. Marcelina na pewno miała niesamowity talent. Na początku szła mocno do przodu. Czuła to wszystko - skocznię, najazd, lot. Później wszystko się posypało. Może brakowało jej cierpliwości, trochę skromności. Może to przesądziło - mówi trener.

Problemy po zakończeniu kariery zaprowadziły zawodniczkę do "Projektu Lady"

- Od tego momentu wiele rzeczy w moim życiu zaczęło się walić. Wszędzie, również w życiu prywatnym, popełniałam błędy, z którymi nie umiałam sobie poradzić. Któregoś dnia stwierdziłam, że tak nie może być. Rozmawiałam z koleżanką, która była we wcześniejszej edycji “Projekt Lady” i to ona mi powiedziała o programie. Pomyślałam: czemu nie? Skoro sama nie daję sobie rady, może to będzie to. Zgłosiłam się, dostałam telefon, żebym przyjechała na casting. I tak znalazłam się w programie - opowiada Herzyk.

“W programie najbardziej chciałaby opanować swoją agresję” - tak o występie byłej skoczkini czytamy w zapowiedzi TVN-u. - Na co dzień nie jestem agresywna - zapewnia Herzyk. - Jednak mam takie momenty w życiu, że zaczynam o wszystko obwiniać siebie. Mam żal o to, że zawiodłam trenera, że nie poradziłam sobie ze stratą dziadka. I do innych - do babci za to, jaka była po śmierci dziadka, do mamy, że nie potrafiła mnie zrozumieć. O wiele rzeczy. Problem polegał na tym, że to właśnie ten żal przeradzał się w agresję. Tłumiłam go w sobie i za każdym razem, gdy już nie dawałam sobie z nim rady, to do bliskich kierowałam pretensje o wszystko. Krzyczałam, żeby mnie zrozumieli. Najbardziej na nerwy działało mi to, że życie nie było w stosunku do mnie sprawiedliwe. Dlaczego akurat ja musiałam stracić zdrowie w momencie, gdy chciałam sięgać po marzenia? Dlaczego najważniejszy członek rodziny odszedł, gdy go potrzebowałam? Gdy zadawałam sobie te pytania i próbowałam znaleźć odpowiedzi, bardzo się denerwowałam. Bo wiedziałam, że na to wszystko nie zasłużyłam - opisuje.

- Do tej pory mało kto wiedział, że zgłosiłam się do programu. Trzymałam to w tajemnicy. Robiłam to dla siebie, ale też chciałam pokazać mamie, że potrafię wziąć się w garść. Wiem, że będą ludzie, którzy będą wspierać mnie mentalnie podczas oglądania i tacy, którzy będą mieli mniej przyjemne zdanie na mój temat. Dla mnie najważniejsze jest to, że zrobiłam to, co sobie postanowiłam i czuję się spełniona - mówi Marcelina Herzyk. Piąta edycja programu “Projekt Lady” wystartowała na antenie TVN-u 7 września. Kolejne odcinki można oglądać w poniedziałki o 21:30.

Przeczytaj także:

  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju