Polski skoczek mówił już o końcu kariery, ale kolejny raz wrócił! Kluczowa zmiana

Stefan Hula w sobotnim konkursie LGP zajął szóste miejsce. I bardziej niż pozycja w mocno wybrakowanej stawce może cieszyć fakt, że 34-latek znowu odzyskał radość ze skoków i dalej chce startować. Skoczkowi bardzo pomogła wiosenna zmiana nart. Hula zrezygnował z marki Fischer, a od teraz skacze na mniej popularnych nartach firmy S.K.I.

Ostatnie dwa sezony nie były udane dla Stefana Huli. Najstarszy polski skoczek narciarski skakał bardzo źle i w żaden sposób nie był w stanie nawiązać do najlepszego w karierze - sezonu olimpijskiego, w którym otarł się nawet o indywidualny medal, a wraz z drużyną sięgnął po brąz. Skoczek w trakcie swojej kariery wielokrotnie słyszał, że powinien sobie dać spokój ze skokami narciarskimi, ale on uparcie dążył do swoich celów. Tym razem jest podobnie, choć zimą wydawało się, że sezon 2019/2020 mógł być nawet ostatnim w jego przygodzie ze skokami. 

Zobacz wideo

Zmarnowane dwa sezony i myśli o końcu kariery

W sezonie olimpijskim Stefan Hula zdobył aż 431 punktów w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W poprzednich dwóch latach było to zaś tylko 69 i 31 punktów. Ostatnia zima była dla skoczka tak zła, że w okolicach kompletnie nieudanego Pucharu Świata w Zakopanem (skoczek odpadł w kwalifikacjach). Hula przebąkiwał nawet o tym, że musi poważnie zastanowić się nad dalszą karierą, bo na moment skoki przestały sprawiać mu przyjemność.

Informacje dochodzące z reprezentacji Polski mówiły o tym, że Hula skacze coraz lepiej, ale ważniejsze jest to, że znowu odzyskał radość ze skoków. Pierwszy letni konkurs też zdaje się to potwierdzać. W sobotnim konkursie 34-letni Stefan Hula oddał próby na 126 i 122 metry i zajął bardzo dobre szóste miejsce. Zaledwie o 0,3 pkt wyprzedził go Simon Ammann i gdyby nie to, to Polska zajęłaby pięć pierwszych miejsc w sobotniej rywalizacji. Należy pamiętać, że w Wiśle nie ma wielu dobrych skoczków, ale technika skoków Polaka wciąż może cieszyć.

Stefan Hula zmienił narty i znów ma radość z lotu

Spadek dyspozycji Huli zbiegł się także ze zmianą nart. Po tym jak ze skoków wycofał się producent SPORT2000, Hula zaczął skakać na nartach marki Fischer. Ale niestety od razu czuł się na nich gorzej. I choć początkowo uważał, że musi się do nich przyzwyczaić, to po prostu te deski mu nie odpowiadały.

W czasie dwóch pierwszych wiosennych obozów na skoczni Hula postanowił wypróbować nowe narty, które są produkowane przez firmę S.K.I, a na górnej powierzchni reklamują niemiecką markę fluege.de. Wydaje się, że nowe narty przypasowały skoczkowi, który używał ich także w trakcie weekendu LGP w Wiśle. - Mam nadzieję, że tak pozostanie, bo od początku lata dobrze czuję się na skoczni. Daje mi to dużo pewności siebie. Nie męczę się w powietrzu - dodał skoczek. Zimą Hula miał ze swoimi deskami sporo problemów. W czasie treningów przed konkursem Turnieju Czterech Skoczni na Bergisel użył nawet sformułowania, że wyszedł z progu i leciał "bez nart". Sama faza lotu również nie sprawiała mu przyjemności, a skoczek męczył w powietrzu.

Chociaż wydaje się, że wszystkie narty są takie same, to warto zauważyć, że deski różnią się od siebie twardością czy budową wnętrza, a to ma potem przełożenie na odczucia w powietrzu. Jedni skoczkowie wolą deski, które są twardsze i inni zaś wolą deski, które są bardziej giętkie, przez co są bardziej sprężyste.

34-letni skoczek nie chce jeszcze kończyć kariery i wierzy, że jest w stanie regularnie punktować w stawce Pucharu Świata. Trzeba zauważyć, że o starty może być dla niego coraz trudniej, bo na kadrę A coraz mocniej zaczynają naciskać tacy zawodnicy jak, Tomasz Pilch czy Paweł Wąsek.