Polka wykonała wielki krok w kierunku najlepszych. "Poradziła sobie w trudnej sytuacji"

To była dobra decyzja - tak w rozmowie ze Sport.pl pierwszy rok swojej współpracy z kadrą polskich skoczkiń podsumowuje trener Łukasz Kruczek. Zawodniczki wypełniły swoje cele, a Kinga Rajda pokazała, że może rywalizować nawet ze światową czołówką. Żadna z nich nie myśli już jednak o tym, co było, a jedynie o powrocie na skocznię.

Polski Związek Narciarski ogłosił w piątek kadry narciarstwa klasycznego na sezon 2020/2021. W kadrze skoczkiń nie doszło do wielkich zmian. Pozostają w niej Kinga Rajda, Anna Twardosz, Kamila Karpiel, Nicole Konderla, Joanna Szwab, a do zawodniczek dołączy Wiktoria Przybyła. Rezerwowymi są Marcelina Bełtowska, Wiktoria Polanowska oraz nieobecne wcześniej Sara Tajner i Natalia Słowik. Względem zeszłego roku zabrakło Pauliny Cieślar, która miała groźny upadek w Zakopanem i Joanny Kil, która już od dłuższego czasu zastanawiała się nad wyborem nauki zamiast kariery sportowej. 

Zobacz wideo Adam Małysz: W Lahti byłem potwornie zły. Nie wierzyłem w to, co robił Karl Geiger, że to taki fighter. Czułem, że inni coś mieli

Bez dużych zmian w kadrze skoczkiń

- Nawet nie robiliśmy przymiarki do żadnych dużych zmian w kadrze. Trzon pozostał bez zmian i kontynuujemy pracę - mówi trener kadry Łukasz Kruczek. Pozostał na swoim stanowisku podobnie jak jego asystenci - Marcin Bachleda oraz Wojciech Tajner i fizjoterapeutka Paulina Węgrzyn-Gębuś. Kruczek zapytany o podsumowanie sezonu w kontekście objęcia kadry odpowiada konkretnie. - To była dobra decyzja. 

Kinga Rajda wskoczyła o poziom wyżej

I dobry sezon, bo polskie skoki narciarskie kobiet zrobiły parę sporych kroków do przodu. Za nami pierwszy konkurs drużynowy, w którym wziął udział nasz zespół (w składzie Twardosz, Konderla, Szwab, Rajda - ósme miejsce w Zao), a do tego pierwsze miejsce w najlepszej dziesiątce zawodów Pucharu Świata Kingi Rajdy z Oberstdorfu, kiedy była szósta. - Kinga przesunęła się w PŚ na poziom, który dał jej regularne punkty, z czym się borykała. Teraz będziemy pracować dalej i wiemy po starcie w Oberstdorfie, że da się wejść jeszcze wyżej. Do tego potrzeba też trochę szczęścia, bo Kinga miała dobre warunki i swój dzień, który wykorzystała - opisuje Kruczek. - Bardzo dobry był pierwszy skok, a później poradziła sobie w trudnej sytuacji, gdy przed nią obniżano belkę i wstrzymywano ją przed startem. Zaowocowało to świetnym startem. 

Karpiel z uśmiechem, Szwab zaangażowana

Sezon nie potoczył się do końca po myśli Kamili Karpiel. W trakcie letnich przygotowań musiała się poddać operacji kolana, przez którą straciła dużą część startów. Pojechała na mistrzostwa świata juniorów, a tam kolejnym ciosem były problemy przed konkursem indywidualnym, w którym ostatecznie nie mogła wziąć udziału. - Dała sobie z tym radę. Najważniejsze było wykluczenie jakiegokolwiek urazu. Po operacji z lata jej celem był powrót do zawodów i to, żeby w nich wystartować. A to się udało w konkursie drużynowym i mikście. Zakończyła sezon z uśmiechem i jest gotowa na kolejne wyzwania - ocenia szkoleniowiec. 

Do kadry na ten sezon wróciła natomiast Joanna Szwab. Zawodniczka zaznaczała, że musi dać sobie odpowiedź na to, czy warto dalej kontynuować karierę, choć wciąż bardzo ciągnęło ją do skoków i dalszych startów. - Postawiła wszystko na jedną kartę. Wcześniej przez jakiś czas była odsunięta od szkolenia i błąkała się pomiędzy pracą, a trenowaniem w klubie. Teraz po przywróceniu do kadry startowała w zawodach, widać było u niej coś kluczowego, czyli zaangażowanie - tłumaczy Kruczek. 

Kruczek: Jestem optymistą

- Słyszę z innych krajów, że przygotowują się już do wznowienia treningów. Ważną kwestią jest kalendarz, bo został podany, ale nie wiemy, jak do końca będzie wyglądał ostatecznie. My mamy wstrzymane zgrupowania do 30 maja, ale i tak nie możemy nigdzie wyjechać. Trzeba się przystosować do nowej sytuacji. Ja jestem optymistą - zaznacza trener polskich zawodniczek.

- Zaczęliśmy już przygotowania do nowego sezonu. Wiadomo, że w ograniczonej formie ze względu na sytuację, ale liczymy na to, że szybko wrócimy na skocznię. Dostaliśmy pozwolenie, a to kluczowe, żeby treningi przebiegały dobrze i regularnie. COS też daje nam sporo - zakwaterowanie, czy siłownię, ale kluczem jest tu oddawanie kolejnych skoków - wskazuje Kruczek.

Przeczytaj także: