Niemiecki skoczek podał przybliżoną datę powrotu. Bardzo długa przerwa

- Muszę założyć, że zajmie to co najmniej dziewięć miesięcy. Świadomie nie stawiam sobie konkretnego celu - powiedział Stephan Leyhe o tym, ile czasu spędzi na rehabilitacji, zanim powróci do ponownego skakania.

Stephan Leyhe, który po upadku w Trondheim doznał zerwania więzadeł krzyżowych i uszkodzenia łąkotki, opuścił już klinikę w Monachium. Nadal nie ma pewności, czy uda mu się wystartować w przyszłym sezonie Pucharu Świata.

Zobacz wideo Adam Małysz: W Lahti byłem potwornie zły. Nie wierzyłem w to, co robił Karl Geiger, że to taki fighter. Czułem, że inni coś mieli

Stephan Leyhe zaliczył groźny upadek podczas prologu do konkursu indywidualnego w Trondheim. Niemiec lądował daleko po osiągnięciu sporej wysokości w locie i niepewnie podszedł do telemarku. Nie wytrzymało jego lewe kolano, przez co zawodnik przewrócił się i doznał fatalnej kontuzji.

Skoczek zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i uszkodził łąkotkę, co oznacza dla niego co najmniej kilka miesięcy przerwy od skakania. Leyhe przeszedł już operację i zaznacza, że chciałby wrócić na mistrzostwa świata, które odbędą się na przełomie lutego i marca 2021 roku. Nadal nie ma pewności, czy uda mu się uczestniczyć w pierwszej części przyszłego sezonu.

Kilkanaście dni temu Leyhe poinformował, że opuścił już klinikę w Monachium i czeka na rozpoczęcie rehabilitacji, aby móc myśleć jeszcze o powrocie do skakania w tym roku. - Niech już rozpocznie się ta niespodziewana podróż. Wracam do domu dzięki klinice w Monachium, a przede wszystkim dzięki doktorowi Koehne - napisał Niemiec, publikując zdjęcie na Instagramie.

 

Stephan Leyhe podał przybliżoną datę powrotu do skakania

Najnowsze informacje mówią o tym, że niemieckiego skoczka czeka bardzo długa przerwa. - Muszę założyć, że zajmie to co najmniej dziewięć miesięcy. Świadomie nie stawiam sobie konkretnego celu - powiedział Leyhe, cytowany przez portal sport.interia.pl.

Niemiecki skoczek zajął 6. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na koniec sezonu 2019/20. Pomimo nieszczęsnego upadku w Trondheim Leyhe jest zadowolony ze swoich startów. - To był naprawdę świetny sezon. Zaczęło się wyboiście, ale potem wpadłem w rytm  i z tygodnia na tydzień było coraz lepiej - zakończył zawodnik.