Kamil Stoch i Dawid Kubacki mogą dużo stracić. Adam Małysz: "To skandal!". Lekarz polskiej kadry zwolniony ze szpitala

Lekarz reprezentacji Polski w skokach narciarskich Aleksander Winiarski został wyrzucony z Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. Zwolnienie ordynatora może oznaczać sporo problemów dla polskich skoczków narciarskich. - Wiele razy nam pomagał (...) Wystarczy popatrzeć na liczbę kontuzji u nas i w innych drużynach - mówi w rozmowie ze Sport.pl Dawid Kubacki. - Zawsze kiedy zdarzyła się sytuacja wymagająca interwencji lekarza, stawał na wysokości zadania - dodaje Kamil Stoch.

Aleksander Winiarski od kilkunastu lat współpracuje z polskimi skoczkami narciarskimi. Z naszą kadrą pracował nawet przed zatrudnieniem w nowotarskim szpitalu. - Kiedy przychodziłem do pracy w tym szpitalu, wszyscy doskonale wiedzieli, jak wygląda sytuacja. To, że już pracowałem z kadrą skoczków, było dodatkowym atutem, bo to był duży splendor dla szpitala - powiedział Winiarski w rozmowie z Onet Sport.

I dodał: - Poproszono mnie [w lutym - przyp.red] o to, bym zrezygnował ze stanowiska, bo potrzebne jest ono dla kogoś innego. Odmówiłem. 31 marca dostałem jeszcze raz ultimatum. Mogłem zrezygnować i pozostać w szpitalu albo czekało na mnie wypowiedzenie z zarzutem... utrata zaufania. Nie zgodziłem się na degradację, bo ustąpienie ze stanowiska ordynatora taką by było. Utrata zaufania do Winiarskiego miała polegać na tym, że zbyt dużo czasu spędzał z polskimi skoczkami narciarskimi, choć dotychczas dostawał na to pozwolenie od dyrektorów szpitala. A jego placówka wręcz cieszyła się z prestiżu, jaką daje współpraca z kadrą skoczków.  - To wielki skandal! - mówi w rozmowie z Interią Adam Małysz. 

Nasi skoczkowie mogą na tym wiele stracić

Lekarz polskich skoczków prawdopodobnie zostanie z polską kadrą na kolejne sezony, ale problem jest inny. To właśnie Podhalański Szpital Specjalistyczny w Nowym Targu był głównym miejscem, w którym badania i zabiegi przechodzili polscy skoczkowie. To właśnie na rozwijanym przez Aleksandra Winiarskiego oddziale operację przeszedł Kamil Stoch, któremu przed inauguracją sezonu 2014/2015 odnowiła się kontuzja kostki. Polak musiał pauzować w pierwszej części sezonu, ale dzięki szybkiej reakcji  Stoch już w Wigilię oddał pierwsze skoki, a do Pucharu Świata wrócił na Turniej Czterech Skoczni. Cały sezon zdołał nawet zakończyć w czołowej dziesiątce sezonu. Podobnie było na początku pracy Stefana Horngachera, gdy po dalekich skokach Stoch zaczął odczuwać ból w kolanie. Od razu zdecydowano się na rezonans, który wykazał, że nie jest to nic poważnego.

Kamil Stoch i Dawid Kubacki komentują szokującą decyzję

- Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że ja jako sportowiec i reprezentant kraju wtedy kiedy potrzebowałem opieki medycznej, to taką opiekę otrzymałem. Przebywając na zgrupowaniu lub zawodach bardzo ważne jest, aby był z nami ktoś taki, jak lekarz. Doktor Winiarski jeździ z naszą kadrą już bardzo długo i zawsze kiedy zdarzyła się sytuacja wymagająca interwencji lekarza, stawał na wysokości zadania - mówi w rozmowie ze Sport.pl Kamil Stoch.

Zobacz wideo Adam Małysz: W Lahti byłem potwornie zły. Nie wierzyłem w to, co robił Karl Geiger, że to taki fighter. Czułem, że inni coś mieli

Do sprawy odniósł się także Dawid Kubacki, który też często korzystał ze współpracy z Aleksander Winiarskim. - Niezbyt to przyjemna informacja dla doktora. Zwłaszcza że wiele razy nam pomagał. Skutecznie wywiązywał się z tej pracy. Wystarczy przecież popatrzeć na liczbę kontuzji u nas i w innych drużynach. Wiadomo, że jak doktor jeździł z nami, to potem to odpracowywał. To nie było tak, że jedzie z nami i nie przychodzi do pracy. Jeśli taki jest powód zwolnienia, to nie jest to nic miłego. I wydaje mi się, że nie było do tego podstaw. Sytuacja jest przykra też dla nas, bo nie wiem, jak nasza dalsza współpraca mogłaby wyglądać. Wiadomo, że doktor Winiarski też będzie musiał znaleźć jakąś pracę - dodał Dawid Kubacki w rozmowie z naszym portalem.

Polscy skoczkowie jako jedyni unikają kontuzji

Polscy skoczkowie to jedyna reprezentacja na świecie, w której przez ostatnie lata nie było żadnej poważnej kontuzji. To także efekt doskonale dobranego treningu i opieki medycznej, która polegała przede wszystkim na zapobieganiu, a nie leczeniu urazów. - Nie musieliśmy czekać na diagnostykę. Badania USG, prześwietlenia, rezonansy mieliśmy u doktora Winiarskiego zawsze błyskawicznie. To było dla nas wielkie, nieodzowne wsparcie i nikt nam nie powinien go odbierać - dodaje Adam Małysz w rozmowie z Interią.

- Generalanie jeśli chodzi o doktora, to zasada jest jedna. Najlepiej, żeby nie był potrzebny, bo to oznacza, że nie ma kontuzji. Doktor jest jednak bardzo ważny w momencie, jak coś się zaczyna dziać. Musi ocenić, czy to mikrouraz, czy może wpłynąć na coś więcej. Musimy wiedzieć, czy to jest coś niebezpiecznego i może się rozwinąć w przyszłości. Wtedy doktor mówi, że trzeba coś odpuścić lub wyłączyć, jakieś partie ciała z treningu - dodaje Kubacki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.