Sport.pl

Kamil Stoch złamał stereotyp i wyprzedził legendę skoków narciarskich. "Nie jest trudniej"

Kamil Stoch jest zaskoczony decyzją o zwolnieniu doktora reprezentacji Polski Aleksandra Winiarskiego ze Szpitala w Nowym Targu. Najlepszy polski skoczek w rozmowie ze Sport.pl mówi, dlaczego polscy skoczkowie unikają poważnych kontuzji. Stoch przyznał też, że wygrywanie po 30. roku życia nie jest trudniejsze, niż wcześniej.

Piotr Majchrzak: Kamil, musimy poruszyć też kwestię doktora Aleksandra Winiarskiego, który od lat jeździ z Waszą kadra na najważniejsze zawody i zapewnia ciągłość medyczną. Adam Małysz poinformował, że doktor stracił pracę w swoim nowotarskim szpitalu. Jak Ty się do tego odniesiesz?

Kamil Stoch: - Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że ja jako sportowiec i reprezentant kraju wtedy kiedy potrzebowałem opieki medycznej, to taką opiekę otrzymałem. Przebywając na zgrupowaniu lub zawodach bardzo ważne jest ,aby był z nami ktoś taki jak lekarz. Doktor Winiarski jeździ z naszą kadrą już bardzo długo i zawsze kiedy zdarzyła się sytuacja wymagająca interwencji lekarza, stawał na wysokości zadania.

Myślisz, że może to negatywnie wpłynąć w jakiś sposób także na kadrę skoczków?

- Nie chcę się wypowiadać w tym temacie, ponieważ nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość, zwłaszcza w tak trudnych okolicznościach, jakie mamy obecnie na świecie.  

Kamil, to trudny temat, ale Wasi młodsi konkurenci doznają bardzo wielu kontuzji. Wy jednak ich na szczęście unikacie. Co Twoim zdaniem ma na to największy wpływ?

- Wydaje mi się, choć to tylko moja opinia, że może być to kwestia samego systemu trenowania i obciążeń dobieranych od młodości. My od samego początku byliśmy, że tak powiem przeszkoleni. Od początku weszliśmy w cięższy trening. Wtedy w tamtych czasach system treningów nie był jeszcze tak dopracowany jak teraz i być może jako starsi zawodnicy jesteśmy bardziej zahartowani. Co do kontuzji konkurentów, to nie wiem, czy tu można mówić o pechu, czy o poszukiwaniu czegoś lepszego. Wiadomo, że każdy chce skakać coraz lepiej i dalej i być może czasem musi to czymś przypłacić. 

Można odnieść wrażenie, że w naszej kadrze każdy kilogram ciężarów jest dokładnie zaplanowany.

- Mamy ten trening bardziej zindywidualizowany, mamy testy na platformach dynamometrycznych i trenerzy od razu mają podgląd na to, co dzieje się z naszym organizmem. Widać, jak mięśnie reagują na zwiększanie i zmniejszanie obciążeń. Niby organizm jest mocno eksploatowany, ale wszystko jest pod kontrolą.

Zobacz wideo Jak działają przeliczniki w skokach narciarskich?

Łukasz Kruczek powiedział mi kiedyś, że obecnie trening młodych skoczków koncentruje się na dynamice, a nie ma odpowiedniej podbudowy siłowej. Doktor Aleksander Winiarski dodał, że jesteście niezwykle doświadczeni. Niektórzy uznają to za zarzut, wypominając Wam wiek, a Wy zaś jesteście w takim wieku, że doskonale wiecie, czego potrzeba waszemu organizmowi.

- Dzisiaj są też inne możliwości, niż były kiedyś. Każdy trener ma inną wizję. Ważne są też osoby, którymi się otaczamy. Nie ukrywajmy, że istotną rolę odgrywają też środki finansowe. W tej chwili jest zupełnie inaczej, niż było 10 lat temu. Dzisiaj jesteśmy jedną z najbardziej profesjonalnych grup w tym sporcie i posiadamy wszelkie możliwe środki do tego, aby się rozwijać.

Adam Małysz mając 33 lata twierdził, że czuje się zmęczony skokami. Mówił, że odczuwa to też nieco zdrowotnie. Jak Kamil Stoch oceni siebie w wieku prawie 33-lat. Profesor Pernitsch twierdzi, że w kwestiach fizycznych jesteście średnio 20% lepsi niż 4 lata temu.

- Ja się czuje dobrze, nic mi nie dolega. Budzę się codziennie z pełnią energii do pracy.

Zaledwie tydzień po zakończeniu sezonu wróciliście do treningów siłowych. Taki stan rzeczy trwa już cztery lata. Zastanawiam się, czy nie jest to bardzo obciążające mentalnie? Zaczynasz na początku kwietnia, a wiesz, że musisz być gotowy dopiero w listopadzie?

- To jest kwestia ułożenia wszystkiego w głowie. Można do tego podejść właśnie w ten sposób. I myśleć, że zamiast iść na plażę, muszę przerzucać ciężary. Ale ja podchodzę do tego inaczej. Wiem, że ta praca prowadzi mnie do jakiegoś celu. Ale jest też tak, że jesteśmy tylko nastawieni na trening. Trenujemy co drugi dzień i robimy to w domu. Choć obecnie wynika to obecnej sytuacji na świecie. Jeśli natomiast czujemy, że jesteśmy zmęczeni i potrzebujemy przerwy, to możemy to zgłosić i wtedy dostajemy czas na odpoczynek. To przecież nie jest wojsko. (śmiech). 

Dużo łatwiej jest wrócić do pracy po dobrym sezonie? Rok temu końcówka dla wszystkich była trudna. Wiadomo , jak wyglądało odejście Stefana Horngachera. Ponoć potrzebowałeś nieco dłuższej przerwy.

- Może trochę tak, ale to było wynikiem sytuacji. W tym roku było zdecydowanie inaczej. Oczywiście były problemy, ale dotyczyły one wszystkim i nikt nie miał na nie wpływu. W zeszłym roku było, jak było. Może nie potrzebowałem wiele czasu, ale też chciałem sobie trochę wszystko poukładać. Chciałem wrócić do treningów nie z musu, ale z chęci. W tym roku jest nieco inaczej. Wiadomo, że tydzień przerwy to jest nic. To dokładnie tak, jak zwykła przerwa między zgrupowaniami. Pozytyw jest taki, że można rozpocząć pracę z wyższego poziomu i to może pomóc w przyszłości. 

Sven Haanawald czy Jens Weissflog są pod wrażeniem Twojej serii 10 lat zwycięstw. Aleksander Stoeckl dodaje, że kluczem do Twojej formy jest ciągła praca i rozwijanie się. Chciałbym zapytać inaczej. Masz wrażenie, że po którymś z sezonów było tego nieco mniej? Pojawiło się jakieś samozadowolenie, może po pierwszej Kryształowej Kuli)?

- Nie, nigdy nie przyszedł czas na samozadowolenie. Nie osiadłem na laurach. Wiadomo jednak, jak to bywa w dzisiejszych czasach. Jak jest sukces, to są nowe obowiązki. Musiałem zużyć więcej energii. Trzeba było sobie to poukładać. Mimo tego, że długo dochodziłem do sukcesów, to trudno mi było wszystko przewidzieć. Musiałem się wszystkiego nauczyć. To, co się wydarzyło po pierwszych medalach olimpijskich, przyniosło też swoje konsekwencje. Może było trochę zmęczenia. Nie zdawałem sobie też sprawy, że tak szybko będzie rósł poziom rywali. To był jednak dla mnie dobry rok lekcji. Dzięki temu każdy kolejny sezon traktuje jak nowe wyzwanie.

Piłem do tego, że Stefan Horngacher po pierwszym sezonie stwierdził, że nawet Kamil Stoch musiał wrócić do podstaw skoków, by znowu osiągać sukcesy. 

- Wiadomo, że każdy trener ma inne podejście. Ma sposób, w jaki pracuje, czy wizję idealnego skoku. Stefan miał wizję na każdego z nas, dlatego trzeba było właśnie wrócić do podstawy, by można było to zastosować.  

Przejrzałem zestawienie przygotowane przez localSJresults na Twitterze i doskonale na nim widać, że rok do roku poprawiłeś prędkości najazdowe. Te były zdecydowanie lepsze w pierwszej już części sezonu, w drugiej też były lepsze niż rok wcześniej, ale nie tak bardzo jak na początku zimy. Zdecydowaliście z trenerem, że lepiej przypilnować innych elementów?

- Może po części tak, ale nigdy nie robiliśmy tego celowo. Czasami wychodzi to z przemęczenia. Jak jestem zmęczony, to też nie jeżdżę tak dobrze. Prędkości nigdy nie były moją mocną stroną. Wygrywałem nawet mając najgorsze lub prawie najgorsze w stawce. Jednakże lepiej nie odstawać od rywali i nie dawać im forów, dlatego w ostatnim czasie sporo czasu i energii poświęciłem, żeby poprawić prędkości najazdowe. Pod koniec minionego sezonu można było zauważyć u mnie poprawę w tym względzie.

Kamil Stoch łamie wszystkie stereotypy. Tak samo jak z zawodnikami wygrywającymi po 30. roku życia.  W tym okresie masz już 27 podiów w tym 14 zwycięstw. Tej zimy wyprzedziłeś Noriakiego Kasaiego, który po 30. roku życia ma 26 podiów. Czujesz, że po 30. roku życia jest trudniej? Czy wręcz przeciwnie, bo liczby tego nie pokazują.

- Nie powiedziałbym, że jest trudniej, ale łatwo też nie jest. Zdaje sobie sprawę, ze lata lecą, lecz fizycznie czuję się bardzo dobrze. Nie wiem, jak to będzie wyglądało dalej. Nie wiemy, co się wydarzy jutro. Mam nadzieję, że dobra dyspozycja psychofizyczna będzie u mnie trwała jak najdłużej.

Dwa lata temu byłem na konferencji z firmą Atlas, która jest Twoim sponsorem. Umowa została podpisana na dwa sezony, czyli kończy się po sezonie 2019/2020. Zdradzisz, kto będzie zajmował miejsce na Twoim kasku w najbliższym czasie? Toczą się już rozmowy?

- To nie jest odpowiedni czas na takie rozmowy. Zresztą tymi sprawami zajmuje się mój menedżer, więc pytania z nimi związane powinny być kierowane do niego. 

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Stefan Kraft 1613
    2 Karl Geiger 1495
    3 Dawid Kubacki 1131
    4 Ryoyu Kobayashi 1099
    5 Kamil Stoch 895
    6 Marius Lindvik 834
    7 Stephan Leyhe 828
    8 Daniel Andre Tande 695
    9 Peter Prevc 644
    10 Piotr Żyła 604
    37 Jakub Wolny 58
    43 Maciej Kot 37
    46 Stefan Hula 31
    51 Aleksander Zniszczoł 18
    61 Klemens Murańka 8

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 4720
    2 Niemcy 4578
    3 Norwegia 3975
    4 Polska 3832
    5 Słowenia 3437
    6 Japonia 3123
    7 Szwajcaria 698
    8 Czechy 335
    9 Finlandia 229
    10 Rosja 155
    11 Bułgaria 48
    12 Kanada 20
    13 USA 14
    14 Estonia 11
    15 Kazachstan 9
    16 Włochy 0
    16 Korea 0
    16 Ukraina 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Dawid Kubacki 1131.6
    2 Marius Lindvik 1111
    3 Karl Geiger 1108.4
    4 Ryoyu Kobayashi 1096
    5 Stefan Kraft 1086
    6 Johann Andre Forfang 1051
    7 Domen Prevc 1050.9
    8 Peter Prevc 1048.8
    9 Daiki Ito 1039
    10 Stephan Leyhe 1037.5
    13 Kamil Stoch 1023.6
    14 Piotr Żyła 1016.7
    31 Maciej Kot 571.9
    35 Stefan Hula 506

    • Lider turnieju