Decyzja FIS-u uderzyła w polskiego skoczka. Nie może wziąć udziału w konkursie

Organizatorzy Turnieju Raw Air odwołali niedzielny konkurs w Oslo. W zamian rozegrane zostaną zawody w Lillehammer (poniedziałek 17.30). Niestety, nie będzie mógł w nich wziąć udziału Paweł Wąsek, który po trzecim miejscu na Pucharze Kontynentalnym w Lahti został powołany w miejsce kontuzjowanego Klemensa Murańki. O szaloną i szybką podróż z Finlandii do Norwegii zapytaliśmy trenera kadry B Macieja Maciusiaka, który towarzyszy 20-latkowi i tłumaczy, dlaczego Wąsek nie może wystąpić w poniedziałkowym konkursie.

Piotr Majchrzak: W południe zakończył się konkurs w Lahti, w którym Paweł Wąsek zajął trzecie miejsce. Szybka decyzja i jedzie pan z Pawłem do Lillehammer. Szalona niedziela?

Maciej Maciusiak (trener kadry b): Od niedzielnego południa wszystko dzieje się bardzo szybko. Można zażartować, że wszystko nam się pozmieniało. Mieliśmy wracać do kraju, ale już jesteśmy na lotnisku i w drodze do Norwegii.

Zobacz wideo Najgorszy moment w historii konkursów w Zakopanem

Dla Was to zła decyzja, że w poniedziałkowym konkursie w Lillehammer startuje "50" z piątkowego prologu. Będą w tej sprawie jakieś apelacje? Jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się, by kwalifikacje z jednej skoczni zdecydowały o udziale w konkursie na innym obiekcie, w zupełnie innym mieście. 

- Jesteśmy cały czas w biegu. Właśnie siedzimy na lotnisku w Helsinkach i o godzinie 18 mamy wylot do Norwegii. Dopiero od pana dowiaduje się, jakie będą w końcu w zasady poniedziałkowego konkursu w Lillehammer. Może i dobrze, będzie trochę odpoczynku, ale jednak dziwne zasady. W przypadku Pawła Wąska liczę po prostu, że się solidnie zaprezentuje w pozostałych konkursach. Liczę, że będzie skakał jak w ten weekend w Lahti i to wystarczy. Choć oczywiście szkoda tego konkursu w Lillehammer, że nie pozwolą nam skakać.

Dla pana to trochę nowość, bo opuszcza pan kadrę B przed zawodami w PK w Zakopanem, kto przejmie pana obowiązki?

- Wszystkie jest jasne. Zostają moi asystenci. Jest Daniel Kwiatkowski, jest Radek Żidek, jest fizjoterapeuta Michał Górny i serwismen Kamil Skrobot. Zresztą na Pucharze Kontynentalnym nie będzie wielu naszych zawodników. Zostają Tomasz Pilch, Kacper Juroszek, Stefan Hula i Andrzej Stękała. Ja wracam po Raw Air i normalnie lecę z drużyną do Rosji. Chyba, że się plany znowu zmienią. 

Przejazd z Lahti do Lillehammer to duże wyzwanie logistyczne? Szczególnie, że decyzja podjęta była w ostatniej chwili?

-Zawody w Lahti się skończyły, porozmawialiśmy o planach na Raw Air. No i potem właściwie chodziło już tylko o kupienie nowych biletów. Wszystko było organizowane z minuty na minutę. Szybko pojechaliśmy ze skoczni do hotelu, żeby się spakować i potem od razu na lotnisko. Wiadomo, że nasze bilety do Polski przepadły, ale na szczęście mieliśmy wypożyczone dwa auta. Jedną osobówkę i busa. My wzięliśmy osobówkę, żeby reszta miała jak wrócić. Transport z Oslo do Lillehammer też mamy ogarnięty. 

Tu też mogą być małe problemy, bo Oslo okazało się pechowe dla jednego z samochodów kadry A. Ponoć były problemy ze skrzynią biegów.

- A to nawet nie wiedziałem. Ale na pewno jeszcze mają dwa inne samochody. Wiemy, że mają po nas przyjechać, najwyżej będą pchać (śmiech).

Ale może pana obecność na Raw Air to dobra informacja dla Olka Zniszczoła, Pawła Wąska czy Macieja Kota, którzy przecież dużo z panem pracowali w ostatnim czasie. Będą mieli dodatkowe oparcie.

- Też tak może być, ale przede wszystkim chodzi tutaj o oddawanie solidnych skoków. Wiadomo, że na Pucharze Świata emocje grają większą rolę. Więcej dziennikarzy, więcej publiczności. Oni wiedzą, że potrafią skakać dobrze, ale na tych ważnych zawodach każdy chce dać od siebie więcej i wtedy to idzie w drugą stronę. 

Paweł Wąsek skacze chyba coraz lepiej. Złapał niezłą formę, ale nie pokazał tego jeszcze w Pucharze Świata

- Skacze dobrze. Dla mnie niewiarygodne jest co innego. Tydzień wcześniej w Lahti skakał na podobnych rozbiegach, no może delikatnie inne były warunki. Choć teraz na PK też byli zawodnicy, którzy startowali tu dzień wcześniej. Taki Cene Prevc przed tygodniem pokonywał Pawła o 30 metrów, a teraz w ani jednym skoku go nie przeskoczył. Dla mnie to jest niewytłumaczalne. Sam się nad tym zastanawiałem.