Ten błąd mógł spowodować dwa upadki Stocha! Polak chciał "zbyt ładnie lądować"

Polskich kibiców mogły zaniepokoić dwa bardzo niebezpieczne lądowania Kamila Stocha na skoczni w Rasnovie. Polak w obu przypadkach był blisko upadku, a w piątek ratował się podparciem skoku. Popełnił błąd, który niedawno trapił jego wielkiego rywala - Richarda Freitaga. Trzykrotny mistrz olimpijski za późno skrzyżował narty bezpośrednio przed lądowaniem. Jak tłumaczył w rozmowie z TVP, "chciał zbyt ładnie lądować".

Kamil Stoch już dwukrotnie miał problemy z lądowaniem na normalnym obiekcie w Rasnovie. W czwartkowych kwalifikacjach, żeby nie upaść, podparł skok na 99 metrów, a w piątkowej pierwszej serii konkursowej z trudem utrzymał równowagę, skacząc o metr bliżej. 

Zobacz wideo Adam Małysz i Apoloniusz Tajner na konferencji prasowej. Opowiedzieli o szkoleniu skoczków

Stoch mógł dwukrotnie upaść 

Błąd, który w obu skokach popełnił Polak, to skrzyżowanie nart tuż przed ich zetknięciem z zeskokiem. Na skoczni normalnej zawodnicy mają nieco mniej czasu na przygotowanie się do telemarku. Dlatego Stoch, który długo składa się do lądowania skoku, nie potrafił sprawić, żeby narty nie nachodziły na siebie. To powodowało groźne sytuacje. 

W przypadku pierwszej z prób błąd był minimalny. Narty zetknęły się w niewielkim stopniu, ale przez to trzykrotny mistrz olimpijski lądował krzywo. Nie mógł opanować lewej narty, która odbiła w stronę prawej i podcięła Polaka. Stoch wybronił się przed upadkiem tylko dzięki wielkiemu doświadczeniu, ale musiał podeprzeć skok. Osiągnięte 99 metrów dało mu jednak siódme miejsce. - Zjechały mi się narty, jedna obiła się o drugą. Chciałem za ładnie wylądować - stwierdził w rozmowie z reporterem TVP.

Przyzwyczajenie Freitaga

Podczas pierwszej serii piątkowego konkursu powtórzył ten sam błąd. Narty zetknęły się o wiele bardziej niż dzień wcześniej, ale Stoch czujny po sytuacji z piątku, znów zdołał się uratować przed upadkiem, a nawet utrzymać równowagę. Przez to sędziowie, co prawda niekoniecznie słusznie, ale odejmowali mu mniej punktów za styl. Tym samym Polak zajmował ósme miejsce. 

Druga seria przyniosła spokojniejsze lądowanie polskiego skoczka po skoku na 95 metrów, więc można zgadywać, że próbował ustabilizować zachowanie nart przed i w trakcie wykonywania telemarku. Na dużej skoczni nie powinien mieć z tym problemu, ale podobny błąd jeszcze dwa sezony temu popełniał na takich obiektach jego wielki rywal - Richard Freitag. To właśnie po takiej sytuacji upadł w Innsbrucku, gdy stracił szansę na walkę ze Stochem w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Sytuacja powtarzała się u Niemca już wcześniej.

W piątek w Rasnovie wygrał Niemiec Karl Geiger. Kamil Stoch ostatecznie zakończył rywalizację na szóstym miejscu i był najlepszym z Polaków. Sobotni konkurs rozpocznie się o godzinie 12:45. Na 11:00 zaplanowano kwalifikacje. Relacja na żywo na Sport.pl.