Niewiarygodny wyczyn Dawida Kubackiego. Lider PŚ jest zagrożony

Dawid Kubacki w 2020 roku jest trudny do pokonania. Polak dziewięć razy z rzędu stawał na podium Pucharu Świata i ruszył po Kryształową Kulę. Najbardziej niewiarygodną statystyką jest porównanie punktów zdobytych w ostatnich dziewięciu konkursach i... pierwszych dziewięciu latach startów w Pucharze Świata. Jeśli Kubacki utrzyma swoją formę, to lidera PŚ Karla Geigera może dogonić już w Willingen.
Zobacz wideo

Dawid Kubacki nigdy nie był wielkim talentem. W czasach juniorskich przegrywał rywalizację z braćmi Kotami czy Klemensem Murańką i Olkiem Zniszczołem. Ba, nawet po awansie do Pucharu Świata miał wielkie problemy z tym, żeby się utrzymać w najlepszej lidze skoków. Na pierwsze punkty musiał czekać aż 31 konkursów i trenerzy zaczynali powoli tracić do niego cierpliwość. 

Nawet, gdy w 2013 roku Kubacki sięgał z drużyną po brązowy medal mistrzostw świata w Val di Fiemme, można było usłyszeć, że za rok czy dwa polska kadra będzie jeszcze mocniejsza, bo na odpowiedni poziom wejdą młodsi i lepsi od Kubackiego. Okazało się jednak, że było zupełnie inaczej.

Niewiarygodna statystyka Kubackiego

Dokładnie miesiąc temu, bo 29 grudnia 2019 roku zaczęła się jednak znakomita passa Kubackiego, który w dziewięciu kolejnych indywidualnych konkursach stawał na podium Pucharu Świata. W tym czasie Polak zdobył aż 680 punktów. I co najciekawsze, w pierwszych 9 sezonach startów, czyli od 2007/2008 do 2015/2016 Kubacki zgromadził zaledwie 446 punktów i zrobił to aż w 122 startach!

W sumie Kubacki startował łącznie w 200 konkursach Pucharu Świata i zdecydowanie widać, że nawet nie druga setka, ale ostatnia pięćdziesiątka jest dla niego po prostu kosmiczna. Do końca sezonu 2019/2020 pozostało 14 konkursów indywidualnych, a to oznacza, że do zdobycia jest jeszcze 1400 punktów. Przez ostatni miesiąc Dawid Kubacki zdobył blisko 76 procent możliwego dorobku punktowego, co jest niezwykłym wynikiem. Jednocześnie trudno oczekiwać, by w lutym i marcu miał utrzymać tę średnią, bo przecież więcej podiów z rzędu mieli tylko Peter Prevc (12) i Janne Ahonen (13). 

Kubacki dogoni lidera PŚ już w Willingen?

Do odrobienia zostało jednak tylko 107 punktów i przy obecnej dyspozycji Karla Geigera, Stefana Krafta czy Ryoyu Kobayashiego, którzy nie są tak stabilni jak na początku sezonu, wydaje się, że jest to do zrobienia. Jeśli nie uda się w Sapporo, to powinno w Willingen. Warto zauważyć, że jeszcze 3 konkursy temu (2x Titisee-Neustadt i Zakopane) Kubacki tracił do lidera 255 punktów, co oznacza, że w dwa weekendy odrobił aż 148 punktów! Łatwo jednak nie będzie i Polak musi się przede wszystkim koncentrować na swojej pracy, bo myślenie o zwycięstwach może się skończyć jak drugi skok w Zakopanem, który pozbawił Polaka kolejnej wygranej w Pucharze Świata. 

Paradoksalnie może się też okazać, że w końcówce sezonu do walki o Kryształową Kulę włączy się Kamil Stoch. Polak przez ostatni miesiąc skakał nieźle, często meldował się w czołowej dziesiątce, zyskał stabilność, ale do podium trochę brakowało. Wydaje się jednak, że po zwycięstwie w Zakopanem będzie mu dużo łatwiej. Na korzyść Stocha przemawia także fakt, że 18 ze swoich 35 zwycięstw w Pucharze Świata Stoch odniósł właśnie w lutym i marcu. Polak musiałby jednak zaliczyć serię podobną do tej z sezonu 2017/2018, gdy ostatni raz wygrywał Puchar Świata. Wówczas w samym marcu zaliczył pięć zwycięstw w Pucharze Świata.  Obecnie do Karla Geigera traci aż 357 punktów, ale wydaje się, że akurat w przypadku Stocha szczyt formy może być jeszcze przed nim.

Więcej o: