Tak Kubacki pobił rekord skoczni w Zakopanem. Teraz jest jeszcze lepszy i widać to gołym okiem [WIDEO]

Dawid Kubacki rok temu pobił rekord Wielkiej Krokwi, w tym sezonie skacze jeszcze lepiej, bo poprawił właściwie każdy element swojego skoku. Najbardziej w oczy rzuca się jednak lot, w którym Kubacki ociera się o perfekcję. Pod wrażeniem tego stylu jest choćby Adam Małysz, a porównanie zdjęć z drugiej fazy lotu piątkowego skoku kwalifikacyjnego i zeszłorocznego rekordu pokazuje postęp, jaki Kubacki zrobił przez ostatnie 12 miesięcy.
Zobacz wideo

Na początku kariery zarzucano mu, że jest mało agresywny w locie. Twierdzono, że leci niemal prostopadle w stosunku do nart i zupełnie nie wykorzystuje swojego potencjału. Na forach można było wówczas przeczytać, bardzo niepochlebne komentarze, że Polak spada w powietrzu jak rzucony kamień. Wówczas Kubacki skakał poniżej swoich możliwości i merytoryczna krytyka była nawet słuszna, ale czasem pojawiał się po prostu zwykły hejt. W tym sezonie Polak wysyła w stronę hejterów sygnał, że długą pracą można dojść na sam szczyt. 

Porównanie rekordowego skoku z zeszłego roku i próby z kwalifikacji

Co więcej, Kubacki niesamowicie rozwinął się także od zeszłego roku i wielka w tym zasługa Michala Doleżala i sztabu szkoleniowego.

Tak rok temu w Zakopanem Kubacki pobił rekord Wielkiej Krokwi, lecąc 143,5 metra:

 

Skok Polaka mógł wówczas robić wielkie wrażenie, ale eksperci zauważają, że wtedy Polak leciał dużo bardziej zachowawczo i nieco wyżej nad nartami, czyli nie był tak agresywny w locie jak obecnie. W slangu skoczków można usłyszeć, że "leciał zastawiony". 

Różnicę widać także w porównaniu do piątkowego skoku w kwalifikacjach. Rok temu Kubacki poleciał 143,5 metra, a w tegorocznych kwalifikacjach 140,5 metra. Zrobił to jednak w zdecydowanie trudniejszych warunkach (+3,9 vs. +10,2 pkt) i w zdecydowanie ładniejszym stylu (52 vs 57 pkt). Agresywność lotu Polaka doskonale widać na screenie z obu skoków. Oba zostały zrobione na wysokości bocznej trybuny Wielkiej Krokwi. Na zdjęciu po prawej stronie głowa skoczka niemal "dotyka" nart. Widać też, że w piątkowym skoku Kubacki leciał wyżej, co zapewne pozwoliło mu też pokonać naprawdę trudne warunki atmosferyczne.

Porównanie skoku Kubackiego z 2019 i 2020 roku w ZakopanemPorównanie skoku Kubackiego z 2019 i 2020 roku w Zakopanem screen TVP Sport

"Wyciąganie gąsiora" w modzie

W czasie Turnieju Czterech Skoczni Piotr Żyła żartował, że Kubacki "wyciąga gąsiora", czyli kładzie się na nartach, jak najlepsi styliści w historii skoków narciarskich, a jego głowę wyciąga tak, że ta znajduje się na wysokości czubków nart. - Tak się dzieje, jeżeli skok wychodzi idealnie. Wtedy wszystko automatycznie układa się do lotu - powiedział po Turnieju Czterech Skoczni Michal Doleżal, trener polskiej kadry.

Pod wrażeniem lotów Polaka jest także Adam Małysz, który podkreślił, że właśnie dzięki niezwykłemu zachowaniu w locie Kubacki wygrał drugi konkurs w Titisee-Neustadt. - Dla mnie to było mistrzostwo świata! Ten skok nie był udany na progu, ale potrafił z tego wyżyłować tyle, żeby wygrać konkurs. Nawet jak Dawid popełnia błąd na progu, to widać, że leci zdecydowanie niżej, ale szybciej. Leci też bardzo wyciągnięty na tych nartach, dlatego tak odlatuje w drugiej fazie lotu - cieszył się Małysz na czwartkowej konferencji prasowej. 

Różnicę w skokach Kubackiego widać także na progu, gdzie odrobinę szybciej układa się do lotu i przyjmuje pozycję gotową do dalszego skoku. To już jednak trudniej jest dostrzec gołym okiem i potrzebne jest do tego zwolnienie obrazu kamery, a różnice to zaledwie centymetry, które dla zwykłego kibica mogą nie mieć żadnego znaczenia. Dla trenerów są jednak znakiem, czy odbicie zostało wykonane w odpowiedni sposób i czy po wyjściu z progu skoczek nie przyjął na swoje ciało zbyt dużo powietrza, a kąt nachylenia nart był odpowiedni.