Kazimierz Długopolski: Dawid Kubacki jest najlepszy w tej chwili. Ma jednego rywala

- W tej chwili Dawid Kubacki jest najlepszy. I to czuje. Wie, że ma moc i jak nie popełni jakiegoś katastrofalnego błędu, to będzie wysoko. Jeszcze w kilku kolejnych konkursach stanie na podium i będzie wygrywał. Bardzo dobrze, niech ma jakąś swoją statystykę. W wielu innych Małysza i Stocha przecież nie dogoni, bo już wiek nie ten - mówi Kazimierz Długopolski, który wskazał Stefana Krafta jako obecny numer dwa. Z trenerem rozmawiamy po zwycięstwie Dawida Kubackiego w sobotnim konkursie PŚ w Titisee-Neustadt.

Kubacki zdecydowanie najlepszy, Kamil Stoch ósmy, Piotr Żyła dziewiąty - tak się skończył dla nas pierwszy z konkursów w Titisee.

Zobacz wideo

Wygrywając Kubacki po raz 16. w karierze stanął na podium konkursu PŚ. W tym sezonie zrobił to po raz siódmy. I zarazem siódmy raz z rzędu. Pod tym względem przebił Adama Małysza i Kamila Stocha, którzy w zawodach PŚ potrafili być na podium po sześć razy z rzędu.

Na minus znów należy zapisać postawę Macieja Kota i Stefana Huli, sklasyfikowanych na 46. i 40. miejscu. Do awansu do drugiej serii niewiele zabrakło Aleksandrowi Zniszczołowi, który był 34.

Drugi konkurs w niedzielę o godzinie 15.15. Relacja na żywo na Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Zna się Pan na skokach, więc proszę powiedzieć jak bardzo Dawid Kubacki może wydłużyć swoją serię konkursów Pucharu Świata skończonych na podium.

Kazimierz Długopolski (wychowawca wielu skoczków, m.in. Macieja Kota i Andrzeja Stękały): On tak będzie skakał do końca sezonu. Wiadomo, nie wszystkie konkursy skończy na podium. Ale myślę, że większość, bo jest coraz lepszy. Dawid idzie do góry. Jeśli tylko nic mu się stanie - odpukać - to na pewno będzie bardzo dobry.

W sobotę w Titisee-Neustadt był najlepszy w obu seriach, drugiego Stefana Krafta wyprzedził wyraźnie, o 6,4 pkt. W niedzielę też wygra?

- Aż tak pewny nie jestem, żeby bez asekurowania się powiedzieć, że tak. Ale na pewno będzie dobrze skakał. A jak będzie dobrze skakał, to będzie duża szansa na jego zwycięstwo. Tydzień temu w Predazzo nie skakał technicznie perfekcyjnie. Tam się szarpał na progu, nie było u niego płynności. A teraz w Titisee-Neustadt skakał tak, że już lepiej naprawdę trudno by było skoczyć.

Szczególnie w drugiej serii, prawda? Wtedy od razu nabrał i wysokości, i tak się ułożył w locie, że nie tracił prędkości.

- Dokładnie tak było. Ale i pierwszy skok miał świetny. Nie ma co wybrzydzać, jest duża forma.

Który z rywali ma może nie aż tak dużą formę, ale jest najbliżej Kubackiego? Chyba żaden nie wygląda tak stabilnie? Weźmy Geigera - tydzień temu dwa zwycięstwa, a teraz problemy w każdym skoku i 12 miejsce.

- Wydaje mi się, że Geiger nie wytrzymał psychicznie. Jego odbicie idzie za bardzo do góry, przez to on ma wysokość, ale w locie hamuje, zamiast się rozpędzać. Jak kiedyś Dawid.

Ryoyu Kobayashi już drugi raz w ostatnim czasie, po Bischofshofen, rządzi w przeddzień zawodów, a w konkursie nie.

- Dzień do dnia nie jest podobny, jeśli jednego dnia są treningi i kwalifikacje, a dopiero nazajutrz zawody. Kobayashi skoczył w konkursie bardzo dobrze, zajął trzecie miejsce, jest go za co chwalić. Ale miewa wpadki, tydzień temu był dwa razy w trzeciej dziesiątce. Twierdzę, że będzie skakał dobrze do końca sezonu, pewnie jeszcze zdarzy mu się wygrać, ale on nie jest jak Dawid.

Najsolidniej po Kubackim zaczyna wyglądać chyba Stefan Kraft? Austriak był czwarty w Innsbrucku, czwarty w Bischofshofen, a od Predazzo trzy razy z rzędu zajął drugie miejsce.

- Tak, Kraft to teraz numer dwa. Złapał naprawdę dobrą formę i na 100 procent długo w takiej formie pociągnie.

Między pierwszym w Pucharze Świata Geigerem, a czwartym Kubackim jest 177 punktów różnicy. Piąty Marius Lindvik traci do lidera już 322, a szósty Kamil Stoch 374 pkt. Czy w połowie sezonu można uznać, że o Kryształową Kulę walczą już tylko Geiger, Kraft, Kobayashi i Kubacki?

- Myślę, że Kamil będzie jeszcze skakał lepiej niż w tej chwili. On źle nie skacze, ale wiadomo, że miejsce pod koniec pierwszej dziesiątki już nie wystarcza ani nam, ani jemu. Kamil w zawodach za bardzo chce, spina się, usztywnia swoją pozycję na dojeździe do progu i nie robi pełnego odbicia. Niestety, twierdzę, że w walce o Puchar Świata już się nie będzie liczył, że rywalizować będzie pierwsza czwórka. Chociaż może atmosfera Zakopanego, obecność rodziny, znajomych odblokuje Kamila z tych drobnych rzeczy, które go nie puszczają. On tam może pokazać na co go stać.

Wie Pan, że Kubacki właśnie przebił najdłuższą serię konkursów na podium PŚ Stocha i Małysza? Oni mieli po sześć takich występów.

- Na pewno historycznie Dawidowi do tej dwójki bardzo dużo brakuje. Ale teraz ma swój wybitny czas. Jest na takim topie, że moim zdaniem w jeszcze kilku kolejnych konkursach stanie na podium i będzie wygrywał. Bardzo dobrze, niech ma jakąś swoją statystykę. W wielu innych Małysza i Stocha przecież nie dogoni, bo już wiek nie ten.

W marcu Kubacki skończy 30 lat. Pan go znał jako kilkulatka i nastolatka rywalizującego z braćmi Kotami i innymi skoczkami, których Pan prowadził. Pewnie teraz siłą rzeczy zestawia Pan Kubackiego z Maciejem Kotem?

- Pewnie że tak. Dawida znam od lat, pamiętam, jak rywalizował z Kotami, z Miętusami. Nie był żadnym gwiazdorem dziecięcym, był solidnym, dobrym, ale nie błyskotliwym zawodnikiem. Niektórzy byli od niego lepsi, też ciężko pracowali, bo nie tylko Dawid to robi, ale im skoki tego nie oddały, a Dawidowi oddają.

Kubacki jest bardzo mocny psychicznie, prawda?

- W tej chwili na pewno, bo jest najlepszy. I to czuje. Wie, że ma moc i jak nie popełni jakiegoś katastrofalnego błędu, to będzie wysoko w klasyfikacji. Ma w sobie duży spokój. Bardzo się cieszę, że doczekał się sukcesów.

Wróćmy do Maćka Kota.

- Coraz bardziej pesymistycznie o tym wszystkim myślę. On już trzeci sezon ma kiepski. Maciek się już tak strasznie pogubił, że będzie mu bardzo, bardzo trudno. Jakoś nie bardzo wierzę, żeby z tym sztabem szkoleniowym mógł coś poprawić. Bo skoro kolejny rok nie wychodzi, to znaczy, że brakuje pomysłu. Maciek coraz większe błędy popełnia. To aż nie do uwierzenia, że takiej klasy zawodnik, z takim stażem, potrafi aż tak psuć skoki.

Nie ma Pan wrażenia, że on się poddał? Na początku sezonu w powietrzu prawie go nie skręcało, a teraz skręca go bardzo. No i w każdym wywiadzie telewizyjnym Maciek wygląda jakby nie było w nim życia.

- Dokładnie tak jest. Moja rada na to jest taka, żeby dostał nie tydzień i nie dwa, tylko dłuższy okres z innym sztabem szkoleniowym.

Myśli Pan o kadrze B Macieja Maciusiaka?

- To by było może jakieś wyjście. Z tym sztabem Maciek nic nie poprawi. Powinien odejść z kadry A do końca sezonu. Byłem przez 15 lat w kadrze narodowej i wiem jak to jest. Jak się przebywa po ponad 200 dni w roku z tymi samymi osobami, jak po kolejnych błędach trener powtarza "to masz zrobić, tamto masz zrobić", a zawodnik się stara to robić, ale jest coraz gorzej, to ten zawodnik zaczyna wątpić w to, co trenerzy do niego mówią. Musi przyjść ktoś inny. Bywa, że inny trener widzi problem inaczej, że ma inny pomysł.