Dwa trzecie i trzy czwarte miejsca Polaków w Predazzo. "Kubacki musi trzymać biodro, Stoch jeździć swobodniej, a Żyła wykorzystywać dynamit"

- Dawid Kubacki skacze daleko, nie wypada z trójki, bo wszystko w jego skokach jest powtarzalne. Ale rezerwy ma jeszcze duże - mówi Jan Szturc. Trener, który sportowo wychował m.in. Adama Małysza i Piotra Żyłę ocenia, że wszyscy polscy skoczkowie mogą się jeszcze znacznie poprawić. Za nimi konkursy w Predazzo, czyli dwa najlepsze starty tej zimy.

Sobota: Dawid Kubacki trzeci, Kamil Stoch czwarty, Piotr Żyła siódmy i Maciej Kot 27. W sumie 150 punktów do Pucharu Narodów. Czyli najwięcej w sezonie.

Niedziela: Kubacki trzeci, Stoch i Żyła razem na czwartym miejscu, Hula 28. W sumie 163 pkt do Pucharu Narodów.

W nim mamy 2054 pkt i jesteśmy za Austrią (2588) oraz Norwegią (2210). Natomiast w w Pucharze Świata w czołówce mamy Kubackiego (czwarte miejsce), Stocha (jest szósty) i Żyłę (13.). Prowadzi Karl Geiger, który w Predazzo wygrał oba konkursy.

Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Dwa trzecie i trzy czwarte miejsca - nieźle poskakali Polacy w Predazzo, prawda?

Jan Szturc: Zwłaszcza Dawid Kubacki. Piąty i szósty z rzędu konkurs Pucharu Świata skończył na podium. Nie wypada z trójki, bo wszystko jest w jego skokach powtarzalne, nie ma jakichś załamań.

Ale Zbigniew Klimowski dopiero co powiedział mi, że Dawid wygrał Turniej Czterech Skoczni skokami dobrymi, a nie bardzo dobrymi. Pan widzi drobne błędy u Dawida?

- Oczywiście, że one są. I oczywiście nie w każdym skoku są widoczne gołym okiem. Ale analiza klatka po klatce pokazuje, że ciągle są rzeczy do poprawy. Trener Klimowski ma rację - Dawid skacze daleko, osiąga sukcesy, co bardzo cieszy, ale rezerwy w jego skokach są jeszcze duże.

W czym konkretnie? Co może poprawić Kubacki?

- Musi przypilnować biodra na progu.

Musi je zadzierać tak jak to robił kiedyś Thomas Morgenstern?

- Tak, to był wzór. Dawid ma taki przyruch tuż przed odbiciem, że biodro mu trochę schodzi. A jak biodro nie jest odpowiednio wysoko nad nartą, to zaraz po wyjściu z progu troszkę Dawida wyhamowuje, zabiera mu prędkość. Jeśli Dawid kontroluje biodro, to odlatuje wszystkim jak w Bischofshofen. Chociaż i w tamtych skokach można było zobaczyć niedoskonałości.

Kiedy przytoczyłem Panu wypowiedź trenera Klimowskiego, Pan chciał już mówić o Kamilu Stochu. W sobotę czwarty ze stratą 0,1 pkt do podium, w niedzielę czwarty ze stratą 0,9 pkt do podium - to zupełnie inny zawodnik niż w Turnieju Czterech Skoczni, a chyba też jeszcze sporo może w swoich skokach poprawić?

- Poprawa jest bardzo duża. Pamiętamy, że Kamil na Turnieju pokazywał się z bardzo dobrej strony, ale w pojedynczych skokach. W Predazzo był powtarzalny. Jemu pomogło to, że zawody były na skoczni normalnej. Przy mniejszych prędkościach łatwiej było mu się skontrolować, ograniczyć błędy. Myślę, że teraz Kamil na nowo uwierzy w swoje możliwości. Już widziałem, że coraz swobodbniejszy był na dojeździe do progu i jego prędkości były jak na niego dobre.

W niedzielę wspólnie ze Stochem czwarte miejsce zajął Piotr Żyła. I mówił, że pokazał najlepszy skok w sezonie. Zrobił na Panu wrażenie w drugiej serii?

- Tak, bardzo duże. Odpalił petardę. Dzięki temu awansował z siódmego miejsca na czwarte, a bardzo mało zabrakło do podium. Wszystko było zrobione w tempie, wybił się potężnie, dostał się szybko nad narty, odleciał, a nawet - o dziwo! - znakomicie wylądował.

Za piękny telemark na 104. metrze dostał od sędziów cztery razy 19,5 pkt i raz 20. To najwyższa nota przyznana skoczkowi w tym sezonie. A przecież Żyła zwykle dostaje słabsze oceny.

- Pięknie wylądował, bo do końca technicznie świetnie leciał, był nad nartami. Jak na progu coś źle skoczek zrobi, to do końca jest trochę za nartami i gorzej mu się ląduje. Nie dziwię się, że Piotrek dostał nawet notę 20.

Przypomina Pan sobie, żeby Żyła kiedyś został aż tak doceniony?

- Karierę Piotrka śledzę uważnie i nie pamiętam, żeby w Pucharze Świata ktoś dał mu "20" za styl. Widać, że to możliwe. Widać progres u Piotrka. Siódmy w sobotę, czwarty w niedzielę z tym rewelacyjnym skokiem. Już Turniej Czterech Skoczni miał niezły, a teraz pewnie uwierzy w swoje możliwości, w ten dynamit, który ma w nogach. Myślę, że za chwilę zacznie to w pełni wykorzystywać.

A czy uważa Pan, że za chwilę którykolwiek z naszych pozostałych skoczków może zacząć prezentować poziom zbliżony do Kubackiego, Stocha i Żyły?

- Nie ma co ukrywać: mamy problem jeśli chodzi o czwartego skoczka do drużyny. Kuba Wolny się pogubił. Stara się, ale musi na nowo złapać rytm odbicia, lepiej ułożyć się do kierunku.

Za bardzo rzuca się do przodu, prawda?

- Tak, idzie do przodu za mocno, za bardzo atakuje. Maciek Kot i Stefan Hula też mają swoje problemy. U Maćka oglądamy stary nawyk, jemu prawa narta ucieka za progiem, przez to jest moment zawahania i utrata prędkości, co się przekłada na odległość. Natomiast u Stefanka widzę problem z dojazdem. Jego pozycja nie jest stabilna i aktywna, przez co odbicie - choć jest mocne - jest skierowane za bardzo w górę.

Mamy trzech świetnych zawodników, mamy w tym sezonie najwięcej podiów w Pucharze Świata ze wszystkich drużyn - 10 w 15 konkursach - wygraliśmy Turniej Czterech Skoczni, ale Pucharu Narodów nie obronimy, jeśli poza Kubackim, Stochem i Żyłą jeszcze ze dwóch-trzech zawodników nie zacznie solidnie punktować. Są na to widoki? Może po niezłych startach w Pucharze Kontynentalnym zaskoczą czwarty i 11. w Bischofshofen Aleksander Zniszczoł i szósty oraz 14. Klemens Murańka?

- Na pewno trzeba zrobić jakiś krok i dać szansę zawodnikom z zaplecza, którzy nieźle sobie radzą. Szczególnie wartałoby wycofać Kubę Wolnego, bo się męczy najbardziej. Powinien potrenować kilka dni w Szczyrku i mógłby wrócić do dobrej formy. Maciek Kot czy Stefan Hula też pewnie skorzystaliby na spokojnym treningu. U Maćka nie ma swobody, nie ma płynności, a Stefanek po poprawieniu pozycji dojazdu jest w stanie skakać ładnie i naprawdę daleko. Chłopcy z kadry B potrafią skakać, choć może w Wiśle na inauguarację sezonu tego nie pokazali. Oni mają bardzo dobrego trenera. Teraz konkursów Pucharu Kontynentalnego długo nie było, ale grupa mocno potrenowała z Maciejem Maciusiakem i wierzę, że jego zawodnicy się rozpędzą, że będą potrafili dawać korzyste zmiany kolegom z kadry A.